USA - dokerzy walczą o swoje prawa


Zachodnie Wybrzeże USA dotknął protest dokerów. To odpowiedź dużego związku ILWU na groźbę zwolnienia ponad 10 tys. pracowników portów.


Straty wywołane zamknięciem portów Zachodniego Wybrzeża oceniane są na miliard dolarów dziennie. Zatrzymanie rozładunku wpływa na gospodarkę całego kraju, na przykład zakład montujący samochody Toyota i Pontiac w Kalifornii, musiał zostać zamknięty z powodu braku części.


Konflikt powstał w wyniku redukcji zatrudnienia wywołanej wprowadzaniem nowych technologii. Związki domagają się, by ich członkowie mieli pierwszeństwo przy zatrudnianiu na nowych stanowiskach pracy, które powstają w wyniku komputeryzacji portów i by ich prawa pracownicze nie były ograniczane. Domagają się przestrzegania przepisów dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy.


Szefowie wykorzystując atmosferę strachu, która opanowała kraj po 11 września, chcą zmusić związki do zaakceptowania zmian niekorzystnych dla pracowników. Popiera ich w tym rząd Busha. Administracja rządowa stojąca w obliczu recesji i szykująca się do wojny z Irakiem, próbuje stanąć między pracodawcami a przedstawicielami związku. Bush rozpoczął wprowadzanie w życie antyzwiązkowej Ustawy Taft-Hartleya, by zmusić dokerów do powrotu do pracy. Także przedstawiciele Partii Demokratów wzywają Busha do zastosowania siłowych rozwiązań w celu "zdyscyplinowania" pracowników.