Unia
to mniejsze renty
i łatwiejsze zwolnienia
Przeciwnikom Unii Europejskiej często
się mówi: "albo Unia albo Białoruś".
Jednak czasami w mediach administracja Łukaszenki jest pokazywana w innym świetle.
15 listopada w Wiadomościach widzieliśmy jak polska straż graniczna "uszczelnia"
granice zgodnie z wymogami rasistowskiej, antyimigracyjnej polityki Unii Europejskiej.
I kogo poproszono o fachową opinię? Jeden z funkcjonariuszy w straży granicznej
Łukaszenki powiedział telewidzom: "Chcę zaznaczyć, że 150 tysięcy nielegalnych
imigrantów na Białorusi tylko marzy o tym, by żyć w demokratycznych państwach
Unii Europejskiej" .
Miało to usprawiedliwić fakt, że "polskie służby graniczne zawróciły w
ostatnich dniach grupę prawie 300 przybyszów z Kaukazu".
* Zwolennicy wstąpienia do Unii zauważają,
że produkt krajowy brutto na głowę mieszkańca jest znacznie wyższy w 15 krajach
Unii niż w 10 krajach kandydujacych. Podają przykład Polski (8,9 tys. euro na
głowę), porównując z Francją (22,3 tys.) czy Wlk. Brytanią (22,9 tys.) albo
nawet Hiszpanią (18,6 tys.). Twierdzą, że po wstąpieniu do UE nastąpi równanie
w górę. Dodają też, że wydatki socjalne w krajach piętnastki są dużo lepsze
niż w Polsce, i że przeciętny procent bezrobotnych jest niższy.
Czy rzeczywiście po wejściu do UE
możemy się spodziewać wzrostu wydatków socjalnych w Polsce?
Brytyjskie czasopismo The Economist podało, że: "niedawny raport OECD [30
państw m.in. Polska, państwa UE i inne bogate kraje świata], poświęcony sytuacji
w Polsce, krytykuje rząd za zaniechanie głębokiej reformy rynku pracy... Świadczenia
rentowe, w proporcji do płac, sa o około 30 proc. wyższe niż średnia w UE. System
ochrony miejsc pracy sprawia, ze zwolnienie pracownika jest prawie niemożliwe."
Zastanówmy się nad tymi słowami. Świadczenia rentowe są o ok. 30 proc. wyzsze niż w Unii, czyli są za wysokie. Zwolnienie pracownika jest prawie niemożliwe?! Geniusze z OECD widocznie uważają, że 18 proc. oficjalnie bezrobotnych nie wystarczy.