Szczyt Ziemi

Szczyt obłudy

Umowa zawarta w Johannesburgu jest nic nie warta. W niektórych sprawach wyznacza cele, z których wiele było obiecywanych już wcześniej. Nie zostały one osiągnięte i nic nie wskazuje na to, że zmieni się to po szczycie.
W innych sprawach takich, jak biochemia i zagraniczna pomoc dla biedniejszych krajów, deklaracja końcowa była wycofaniem się z zobowiązań podjętych podczas ostatniego szczytu w Rio de Janeiro dziesięć lat temu. Żadne konkretne cele nie zostały wyznaczone, aby zwiększyć stosowanie odnawialnej energii słonecznej, wietrznej i morskiej.


W Rio zostały podpisane umowy, które miały doprowadzić do traktatów zobowiazujących do działania rządy świata. Teraz wyrzucono to do kosza. "Umowa" z Johannesburga to tylko deklaracja zamiarów bez żadnego mechanizmu dążącego do ich wprowadzenia w życie.


Zamiast konkretnych rządowych obietnic i regulacji, światowi liderzy twierdzą, że musimy dążyć do "partnerstwa" z biznesem. Lecz większość z nich podlega warunkowi prywatyzacji publicznych usług, co jest korzystne dla wielkich korporacji. Ok. 192 takich partnerstw zostało ogłoszonych podczas szczytu. Ich szczegóły nie zostały jeszcze ujawnione.


Jednak jedno, które zostało ujawnione, stanowi podsumowanie szczytu. W Rio 10 lat temu wszystkie rządy świata podpisały umowę, aby zwalczać nędzę wśród dzieci. 10 lat później codziennie 30 tys. dzieci umiera z możliwych do uniknięcia przyczyn związanych z nędzą.


Rozwiązaniem tego problemu proponowanym podczas Szczytu Ziemi jest oficjalne partnerstwo pomiędzy UNICEF, (organizacja ONZ ds. dzieci) i McDonald's. Zamiast działań zwalczających przyczyny biedy dostaniemy chory marketingowy trik pt. "Światowy dzień dzieci", sponsorowany przez ONZ i McDonald's. Firma "ofiaruje" (mało) pieniędzy na cele charytatywne za każdy burger zakupiony przez dziecko tego dnia.


USA niechętnie dyskutowały o celach i założeniach zwalczających nędzę i niszczenie środowiska. Chętnie jednak oceniły dążenia szczytu. "Jesteśmy bardzo zadowoleni z partnerstw," powiedziała przewodnicząca delegacji USA, Paola Dobriansky.


Światowi liderzy sprawili jeszcze jedną nieprzyjemną niespodziankę. Światowa Organizacja Handlu otrzyma weto na wszystkie umowy mające na celu zwalczanie ekologicznych problemów i nędzy.


Steve Sawyer, główny organizator Greenpeace ds. Zmian klimatycznych, trafnie podsumował szczyt: "Jest gorzej niż mogliśmy sobie wyobrazić".

25 000 protestuje


"W sobotę [31 sierpnia - red.] w historycznej demonstracji "władzy ludu" ponad 25 000 osób przemaszerowało do Sandtonu w Johannesburgu, aby odrzucić neoliberalną politykę szczytu i rządu RPA. Pod sztandarem Zjednoczonych Ruchów Społecznych demonstranci ruszyli od rażonego nędzą miasta Alexandry do ultrabogatego przedmieścia Sandtonu, aby wysłać pokojowe, lecz stanowcze przesłanie, że "mamy dość".


Tysiące ludzi przyjechało z miejskich i wiejskich wspólnot biedoty. Dołączyli do nich aktywiści z różnych ugrupowań i ruchów z całego świata. Marsz stanowił największe i najbardziej popularne od 1994 r. odrzucenie służącej wielkim korporacjom i wymierzonej przeciwko biednym polityki rządu RPA. Stanowił on również kontynuację i wzmocnienie wzrastającego globalnego odrzucenia kapitalistycznej, neoliberalnej polityki "rozwoju", która spowodowała tak wiele zniszczeń wśród biednej większości ludzkości.


Nawet obecność tysięcy mocno uzbrojonych policjantów i żołnierzy nie zdołało osłabić ducha czy przesłania ludu.
Marsz był oszałamiającym zwycięstwem dla tych, którzy nadal są marginalizowani i traktowani z pogardą przez bogatych i możnych. Szczyt został zdemaskowany jako farsa. Bieg wydarzeń zwraca się przeciwko barbarzyństwom kapitalistycznego neoliberalizmu."


* Zjednoczone Ruchy Społeczne, które zorganizowały demonstrację przeciwko Szczytowi Ziemi w Johannesburgu 31 sierpnia.