STRAJKI - PROTESTY - STRAJKI - PROTESTY - STRAJKI - PROTESTY

Trzeba przypieprzyć!

1 sierpnia obyło się w Gdańsku specjalnie "zgromadzenie przewodniczących organizacji zakładowych NSZZ "Solidarność" w sprawie działań w obronie przedsiębiorstw w trudnej sytuacji ekonomicznej i socjalnej". Kierownictwo "Solidarności" czuje się pod presją nowopowstałego Ogólnopolskiego Komitetu Protestacyjnego, który nie jest pod kontrolą żadnego z liderów dwóch głównych centrali związkowych - Manickiego z OPZZ i Krzaklewskiego z "Solidarności".


Według "Solidarności" na spotkaniu było reprezentowanych 150 zakładów, mniej więcej tych samych zakłady, które uczestniczą w OKP.
Niektórzy delegaci byli oburzeni biernością kierownictwa związku, słusznie żądając działania. "Dosyć działania zgodnego z prawem, dość rozwiązywania sporów zbiorowych. Trzeba przypieprzyć! Powiedział delegat z upadającej huty. Inny apelował o "drastyczne kroki". "Bo inaczej już nas nie będzie. Nie będzie "Solidarności" i was też, Panowie" -dodał, zwracając się do Krzaklewskiego i innych liderów związku.
Część delgatów było zniechęconych, uważając, że protesty nic nie osiągają. Takie nastroje mogą się rozpowszechnić, jeśli pracownicy nie nabiorą pewności siebie.


Dlatego potrzebny jest masowy protest taki, jaki widzieliśmy we Włoszech i Hiszpanii kilka tygodni temu, kiedy przeprowadzono strajki generalne. Zamiast tego, Krzaklewski zorganizował jedynie pikietę pod Sejmem w obronie kodeksu pracy.


Potrzebna jest zjednoczona walka pracowników z różnych związków. Trzeba zmusić Krzaklewskiego i Manickiego do działania albo działać bez nich.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Manicki, Krzaklewski...
Głowy schowane w piasek

Liderzy dwóch głównych central związkowych przyczynili się do przeforsowania przez rząd ustawy o zmianach w kodeksie pracy.
Maciej Manicki z OPZZ dba bardziej o interesy rządu niż o swoich związkowców. Zawarł w Komisji Trójstronnej umowę z rządem i pracodawcami w sprawie nowego kodeksu.


Przewodniczący "Solidarności", Marian Krzaklewski, jest przeciwnikiem zmian w kodeksie. Powiedział, że być może będą demonstracje przeciwko tym zmianom. Ale jego główną taktyką w walce z nowym kodeksem jest zaskarżenie go do Trybunału Konstytucyjnego.
Mamy lepszy pomysł. Trzeba pójść drogą związkowców w Hiszpanii i we Włoszech, gdzie ostatnio miały miejsce generalne strajki przeciwko polityce tamtejszych rządów, m.in. w sprawie kodeksów pracy.


Przypomnijmy - znowelizowany kodeks m.in. zmniejsza uprawnienia chorych pracowników, zmniejsza płace za nadgodziny, ułatwia pracodawcom procedurę zwolnienia pracowników, w tym zakładowych działaczy związkowych.

---------------------------------------------------------------------------------------------------


Stoczniowiec


W poparciu trzech przywódców Związku Zawodowego Pracowników Stoczni Gdynia "Stoczniowiec", którzy zostali dyscyplinarnie zwolnieni z pracy za lutowy strajk w stoczni, opublikowano otwarty list.
List jest podpisany przez takich głównych założycieli pierwszej "Solidarności", jak Jacek Kuroń, Karol Modzelewski, Henryka Krzywonos, Zbigniew Romaszewski i Ryszard Bugaj. Są też młodzi socjaliści, jak Adrian Zandberg i Maciej Rembarz.
Oczywiście, dziennikarz Wyborczej Rafał Kalukin nie zgadzał się z listem. Szczególnie irytowało go to zdanie: "Związkowcom z Gdyni, którzy próbują ocalić podstawę więzi społecznej - międzyludzką solidarność - potrzebna jest, jak w czasach Komitetu Obrony Robotników, nasza materialna pomoc."

Dla Gazety Wyborczej, pracownicza walka była słuszna, ale tylko 20 lat temu. Jeśli uważasz inaczej oto konto, na które można przelać pieniądze:

Związek Zawodowy Pracowników Stoczni Gdynia SA "Stoczniowiec", PKO BP, Oddział I w Gdyni, nr rachunku: 10201853-631044-270-1, z dopiskiem: "Pomoc dla wyrzuconych z pracy związkowców".