Unia sprzecznych interesów

Unia Europejska (i NATO) pękają w szwach w sprawie wojny z Irakiem. Proamerykański blok w UE z Wielką Brytanią, Włochami i Hiszpanią po jednej stronie kłóci się z dziesiątką dowodzoną przez Francję i Niemcy, którzy chcą więcej czasu dla inspektorów.
Skoro państwa kandydujące znajdują się w bloku proamerykańskim, nie zaproszono je na szczyt Piętnastki w Brukseli (21 marca). Wcześniej z tego samego powodu kandydaci nie byli obecni na szczycie Unii nt. Iraku.
Chirac kazał Polsce milczeć w sprawie Iraku po tym, gdy Miller podpisał wspierający Busha "list ośmiu".

Co można z tego wnioskować?

* Obalony został mit euroatlantyckiego konsensusu. Mit "zjednoczonego wolnego świata", który prowadzi nas w kierunku wolności. Okazuje się, że rządzący państwami mają własne interesy.

* Obalony został mit "europejskiej wspólnoty". Niektórym państwom bliżej do USA niż do innych krajów "naszego domu" Europy.

* Podziały te mogły wyrazić się w całej ostrości dzięki wielkiemu ruchowi antywojennemu. Globalny ruch antywojenny pokazuje, że nie potrzebujemy budować struktur większej Unii Europejskiej, by zjednoczyć się z naszymi prawdziwymi sojusznikami - ze zwykłymi ludźmi na całym świecie. Zgoda na budowanie takich struktur jednoczy zwykłych ludzi jedynie z atakującymi ich rządami. Wstąpienie do Unii przez proamerykańskie państwa jak Polska nie przyczyni się do przeciwstawienia się wojnie - wręcz przeciwnie.
Ten tekst i następne trzy: Andrzej Żebrowski