Rywingate:
Korupcja i brak demokracji

Jesteśmy świadkami kolejnej wojny na górze.
Gdy na arenie międzynarodowej państwa dzieli kwestia wojny (w dużej mierze dzięki presji ruchu antywojennego), w gospodarce krajowej zaciekłą walkę powodują ogromne zyski i polityczne wpływy wynikające z kontroli nad mediami.
Jak mawiał Marks, kapitaliści są jak wojujący bracia. Konkurują, więc są wrogami. Są jednak także braćmi, ponieważ łączy ich wyzysk pracowników a poza tym czasami muszą jednoczyć się przeciwko konkurentom.
W sporze między różnymi interesami panujących i bogatych o kontrolę nad mediami nie powinniśmy popierać żadnej ze stron.
Sprawa Rywina rodzi rozmaite pytania. Samo zadawanie tych pytań wiele mówi nam o braku demokracji w dzisiejszej Polsce. Oto kilka z nich:

* Czy Rywin był wysłany przez Millera, żeby złożyć korupcyjną propozycję Michnikowi?
* Czy Rywin został wysłany przez szefa Telewizji Polskiej, Roberta Kwiatkowskiego?
* Jak często kupuje się ustawy?
* Czy Kwaśniewski próbuje stworzyć kolejną partię centrum z większą szansą przebicia? Czy pomaga mu w tym Adam Michnik? Czy wykorzystują oni sprawę, by godzić w Millera? Jerzy Jaskiernia, lojalny minister Millera, sugerował w styczniu, że Kwaśniewski nawet zainicjował sprawę Rywina, gdy powiedział, że za sprawą stoi "pozaparlamentarny ośrodek władzy, któremu kończy się kadencja".
* Dlaczego człowiek Kwaśniewskiego, Ryszard Kalisz, zrezygnował ze swego miejsca w komisji śledczej w sprawie Rywina?
* Czy rezygnacja Kalisza oznacza, że teraz Kwaśniweski i Miller się pogodzili? A może są to tylko gesty i pozory (chodzi też o ostatnie spotkanie klubu SLD i dworu Kwaśniewskiego, na którym obiecano wzajemny szacunek, brak konfliktu między obozami).
* Czy Agora, wydawca Gazety Wyborczej, chce opanować rynek mediów (ma już 47 proc. rynku dzienników ogólnopolskich)? Czy kupi Polsat? Czy chce z niemieckim Bildem wypchnąć z rynku Superexpress. Kto zarobi z prywatyzacji telewizyjnej dwójki - Agora czy może środowisko związane z SLD?
* Dlaczego Miller się ośmieszył wysyłając pięciu ministrów na konferencję prasową, którzy zgodnie stwierdzili, że Jerzy Urban kłamał mówiąc, że rozmawiali z nim o Rywinie (przyznał się do tego tylko były minister Wiesław Kaczmarek)?
* Czy oczywistym nie jest, że prokuratura nie jest niezależna? Nie podjęła żadnych działań w sprawie Rywina dopóki Gazeta Wyborcza nie opublikowała nagrania taśmy Rywina próbującego zachęcać Michnika do wręczenia łapówki.
* Czy nie wygląda na to, że Michnik jest gotów kłamać, by chronić Millera i Kwaśniewskiego tak, jak dyplomaci kłamią "dla dobra państwa"? (Np. udawał, że nie pamięta, co powiedział mu Kwaśniewski).

Co wiemy na pewno?

Wiemy, że Miller nic nie mówił o sprawie Rywina dopóki nie została ona opublikowana po pięciu miesiącach w Gazecie Wyborczej. Premier uważa więc, że w sprawie korupcji można milczeć.
Wiemy, że nie dowiemy się prawdy o protestach pracowniczych, demonstracjach antykapitalistycznych czy ruchu antywojennym ani od Telewizji Polskiej Roberta Kwiatkowskiego ani od Gazety Wyborczej Agory i Adama Michnika.
Wiemy, że Michnik kiedyś walczył o rozszerzenie demokracji i popierał walczących pracowników. Dziś jest natomiast redaktorem naczelnym gazety, w której można znaleźć najbardziej dogmatyczne teksty neoliberalne (Witolda Gadomskiego) i prowojenne (za dużo by wymienić). Michnik popiera neoliberalną politykę Unii Europejskiej. Od człowieka, który reagował na ludzkie krzywdy przekształcił się w głównego ideologa tych, którzy zadają te krzywdy.
Wiemy, że w parlamencie istnieje niebezpieczeństwo, że z tej sytuacji może korzystać skrajna rasistowska prawica w postaci Ligi Polskich Rodzin.
Wiemy, że tylko masowe akcje protestacyjne przeciwko rządowi i pracodawcom mogą stanowić alternatywę dla skorumpowanej, antydemokratycznej elity.
Wystarczy wyciągnąć wnioski…

W systemie parlamentarnym brakuje demokracji

Kupowanie ustaw jest tylko wierzchołkiem góry lodowej braku demokracji w systemie parlamentarnym.
Ludzie na najwyższych stanowiskach w wojsku, sądownictwie, policji są mianowani, a nie wybierani. Szefowie wielkich korporacji, których decyzje wpływają na życie nas wszystkich, nie musieli kandydować w jakichkolwiek wyborach.
Tak naprawdę posłowie nie odpowiadają przed wyborcami w pełnym znaczeniu tego słowa. Oprócz tego, że można czekać kilka lat na przyszłe wybory, nie ma mechanizmu do wyrzucenia swojego posła, czy jego partii, jeśli on czy ona nie odzwierciedlają już nastrojów społecznych.
W takich warunkach parlament nie jest mechanizmem wywierającym presję na klasę panującą a raczej mechanizmem okiełznania tych, którzy wyrażają masowe nastroje.
Jeśli opozycja wobec wojny, bezrobocia i korupcji elit ogranicza się do głosowania w parlamencie, istnieje wiele sposobów, dzięki którym rząd może postawić na swoim, wbrew woli ogromnej większości społeczeństwa.
Nic dziwnego, że wielu ludzi zadaje sobie pytanie: dlaczego ważne decyzje mają być podejmowane w tak niedemokratycznej instytucji, jak parlament? Na razie większość nie widzi prawdziwie demokratycznej alternatywy. Pytanie jednak pozostaje, co stanowi problem zarówno dla rządu Millera, jak i jakiegokolwiek innego gabinetu powstałego po jego upadku.