KULE NA ROLNIKÓW!

Pan Ireneusz, jeden z rolników, którzy uczestniczyli w proteście w Cieni Drugiej 12 lutego, opowiedział nam co się wydarzyło:
"Blokady dróg w okolicach Marchwacza zaczęły się jako jedne z pierwszych w kraju. Ich liczebność dochodziła do tysiąca osób. Być może właśnie dlatego policja postanowiła nas zaatakować.
Obawiali się jednak rozbijać większe blokady, więc wybrali Cienię Drugiej - miejsce, gdzie blokada był stosunkowo niewielka (ok. 70 rolników). Zmasowane siły policji zepchnęły blokujących z drogi. Gdy inni rolnicy z okolic dowiedzieli się, co się dzieje, natychmiast pojechali pomóc protestującym w Cieni Drugiej.
Nawet po użyciu siły przez policję było tam jednak stosunkowo spokojnie. Droga nie została ponownie zablokowana.
Wtedy jeden z młodych rolników położył na drodze snopek zboża. Rzuciła się na niego grupa policjantów, którzy brutalnie ciągnęli go do radiowozu. Część rolników wystąpiła w obronie kolegi próbując go odbić. I wtedy się zaczęło…
Policja zaczęła strzelać z broni gładkolufowej. Bez żadnych strzałów w powietrze - od razu mierzyli do rolników stojących na poboczu drogi. Ludzie zaczęli uciekać a policja nie przestawał strzelać. Zaczęła się bieganina po całej wsi. Strzelano do rolników biegnących przez pola a nawet do ludzi będących we własnych zagrodach. Mamy zdjęcia, na których policjant mierzy przez płot do znajdujących się na podwórku ludzi.
Policja później mówiła, że broni użyła w obronie własnej, że rolnicy atakowali sztachetami. To bzdura. We wsi płoty są betonowe, więc nie można wyrwać z nich sztachet. Jednego z rolników spałowano a następnie strzelono mu z bliskiej odległości w tyłek. Jeden z rolników stracił oko a wielu miało rany na całym ciele, także na twarzy. Tak wyglądała ta "obrona własna".
Okoliczna szkoła została otoczona przez policję. Dzieci nie mogły z niej wyjść musząc oglądać całą "akcję" przez okna. Później wychodzące dzieci i nauczycieli sprawdzano, czy nie przynoszą rolnikom jakiejś "broni".
Tak wygląda polska demokracja!"