Kolej na Millera
Leszek Miller wyrzucił PSL z koalicji.
Dlaczego Miller gotów jest zmniejszyć liczbę mandatów rządowych partii oraz
odesłać PSL do ławek opozycji? Przecież wcześniej miały miejsce gorsze kryzysy
w stosunkach SLD-PSL. Podczas koalicji SLD-PSL z lat 1993-97 PSL zgłosiło nawet
wotum nieufności dla premiera Cimoszewicza (chociaż nie doszło do głosowania).
Pomimo tego koalicja przetrwała do końca kadencji. Tym razem po głosowaniu przeciwko
wprowadzaniu winiet, PSL został wyrzucony z koalicji. Politycy PSL słusznie
twierdzą, że był to pretekst.
Można to wytłumaczyć, gdy się spojrzy na strategię Millera.
Po wyrzuceniu PSL z koalicji wiceprzewodniczący SLD Andrzej Celiński powiedział:
"Rząd ma trzy zadania: zwycięstwo w referendum unijnym, pakiet "Przedsiębiorczość,
rozwój, praca", naprawa finansów publicznych."
Wszystkie te sprawy łączy jedno - intensyfikacja polityki neoliberalnej.
Naprawa finansów to cięcia budżetowe, "pakiet" to ewentualna akceptacja
tych cięć przez związkowych liderów.
W sprawie neoliberalnej Unii Europejskiej PSL to niepewny sojusznik - raz krytykuje
UE innym razem chwali. Nie jest więc zaskoczeniem, że koalicja rozpadła się
w dniu wszczęcia przez SLD kampanii referendalnej.
Millerowi dokuczało, gdy PSL próbował się odciąć od niepopularnych decyzji rządu.
Dodatkową presję na koalicjanta SLD wywierały obecne protesty rolników.
Kilka dni przed rozpadem koalicji szef PSL, Jarosław Kalinowski, obiecał liderom
rolniczych związków ok. 200 mln złotych na poprawę sytuacji na wsi. Nazajutrz
komitet rządowy odrzucił wszystkie postulaty Kalinowskiego.
Przypomina to styczniową dymisję ministra zdrowia, Mariusza Łapińskiego. Łapiński
wystąpił o umorzenie długów Śląskiej Kasy Chorych po tym, gdy zaprotestowali
pracownicy służby zdrowia. Premier ministra zdymisjonował a umowę ze związkowcami
złamał.
Miller konsekwentnie dąży do redystrybucji w kierunku najbogatszych. Nie chce
nawet najmniejszych przeszkód - a PSL to naprawdę mała przeszkoda.
Liczy na to, że obecny stan sejmowych partii pozwoli rządowi przetrwać. Mimo
stąpania w parlamencie na kruchym lodzie, bez PSL czuje się silniejszy.
Jednak gospodarki Polski i świata są niestabilne, nadchodzi wojna, ludzie mają
dość.
Co by się nie stało z rządem Millera - bunt poza parlamentem jest kluczem do
poprawy sytuacji większości społeczeństwa.
Dlatego trzeba budować i łączyć protesty ruchu antywojennego, pracowników, rolników,
bezrobotnych i studentów.