FILM
Sztuka, miłość i rewolucja
Film "Frida", który obecnie
można oglądać w kinie, wzbudził falę zainteresowania twórczością i osobą Fridy
Kahlo - meksykańskiej artystki i socjalistki. Zainteresowanie to na pewno ma
związek z rosnącym ruchem antykapitalistycznym i antywojennym na świecie - można
znaleźć podobieństwa między dzisiejszymi czasami a epoką, w której żyła młoda
Frida.
Widać, że reżyser Julie Taymor na kolorowym ekranie stara się odtworzyć atmosferę
z obrazów Fridy Kahlo. Film ma więc podobnie jak jej sztuka mocne, ciepłe kolory,
dużo życia a także elementy surrealistyczne.
Opowiada o czasach po rewolucji w Meksyku i w Rosji, jego akcja toczy się w
środowiskach artystycznych i rewolucyjnych. Był to okres ogromnych przemian
w sztuce, zmieniały się stosunki międzyludzkie, emocjonalne, seksualne. Frida
była osobą łamiącą konwencje, odznaczała się silną osobowością i nieugiętym
charakterem. Zdecydowała się zostać malarką w czasie, gdy musiała przejść dużo
bolesnych operacji po poważnym wypadku autobusowym, który okaleczył ją na zawsze.
Miała bardzo osobisty styl malowania. Gdy Frida poszła do bardzo już znanego
malarza, Diego Rivery, by zasięgnąć opinii o swoich obrazach - był on zachwycony.
Tak narodził się ich związek - i małżeństwo - oparty na wspólnej pracy, przyjaźni
i miłości. Ich związek był również niekonwencjonalny - dawali sobie wolność,
w zamian za wzajemną lojalność. Jednak nie uchroniło to ich przed poważnymi
kryzysami we wzajemnych relacjach.
Frida przełamywała też bariery homofobiczne i seksistowskie - była biseksualistką.
Zarówno Diego, jak i Frida byli działaczami Komunistycznej Partii Meksyku, jasno
stojąc po stronie Trockiego przeciw Stalinowi.
Kiedy Lew Trocki znalazł wreszcie schronienie w Meksyku osiadając tam po tułaczce
po wielu krajach, zamieszkał z żoną w domu Fridy Kahlo. Trocki jest w filmie
przedstawiony pozytywnie - nie tylko jako "twardy rewolucjonista",
ale człowiek z uczuciami, który dobrze rozumie też sztukę Fridy.
Słyszymy o tragicznych skutkach oporu Trockiego wobec Stalina dla jego własnej
rodziny - i widzimy jak on sam w końcu padł ofiarą agenta Stalina.
Poruszony jest także temat "sztuka a polityka". Diego Rivera jest
tak znany, że mimo jego poglądów politycznych, bogaci ludzie zamawiają jego
ścienne malowidła. Krytykowany jest za to, że "sprzedaje się" m.in.
Rockefellerowi. W końcu jednak odmawia kompromisu w swojej twórczości.
Polityczne sprawy są jednak ubocznym tematem w filmie, słabo jest pokazane społeczne
tło, na którym rozwijała się wspaniała twórczość Fridy i Diega.
Salma Hayek i Alfred Molina świetnie grają główne postacie - z dużym temperamentem.
Troszeczkę za mało na początku filmu mówi się o bólu i cierpieniu, które Frida
przeżyła po wypadku - wszystko jest trochę za piękne.
Pod koniec życia Fridy (miała tylko 47 lat, gdy umarła) pokazano jednak, jak
jest chora i dlaczego jej obrazy są tak pełne bólu. Mimo burzliwego i trudnego
związku Fridy i Diego, zostaje on z nią do końca.
Warto pójść do kina - a jeśli więcej chcesz się dowiedzieć o życiu i twórczości
Fridy Kahlo, przeczytać książkę "Frida" napisaną przez Hayden Herrera.
Ellisiv Rognlien