Eurocięcia Kołodki
Minister finansów Grzegorz Kołodko
przedstawił "założenia programu naprawy finansów publicznych" zwany
przez niektóre gazety "reformą" a przez Gazetę Wyborczą"rewolucją".
Głównym celem programu jest drastyczne zredukowanie deficytu budżetowego tak,
by mieścić się w normach Unii Europejskiej.
Co proponuje Kołodko?
* Rozważenie możliwości świadczenia przez publiczne ZOZ usług częściowo lub
całkowicie odpłatnych. Czyli wprowadzenie płatnych usług w szpitalach.
* "Uelastycznienie" tzw. wydatków sztywnych, czyli wynikających z
ustaw, poprzez zniesienie automatycznej indeksacji m.in. rent i emerytur, płac
budżetówki, świadczeń społecznych. Obecnie waloryzacja jest przeprowadzana dwa
razy do roku na podstawie przewidywanej inflacji.
Jeśli przejdą propozycje Kołodki, to waloryzacja byłaby tylko wtedy, gdyby "były
pieniądze w budżecie". Emeryci, renciści, ludzie otrzymujący świadczenia
społeczne oraz pracownicy budżetówki mogliby nie dostać nic - w efekcie ich
płace zostałyby obniżone.
Jeśli chodzi o optymistyczne deklaracje Kołodki co do "szansy na dogonienie
bogatych krajów" warto posłuchać słów innego ministra, Jerzego Hausnera,
który powiedział 3 marca: "Musimy dziś przyznać, że przyjęty przed rokiem
program gospodarczy rządu się rozsypał".
Niewątpliwie Kołodko chciałby wprowadzić podobne cięcia i bez Unii. Jednak UE
pomaga Kołodce w tłumaczeniach, że cięcia i uderzenia w nasz standard życia
są nieuchronne. Gdyby jakikolwiek minister chciał kiedyś pójść w innym kierunku
niż liberalny, UE przywołałaby go do porządku.
Liberał Piotr Pacewicz napisał w Gazecie Wyborczej (3 marca): "Ogłaszając
już teraz rewolucję Kołodki [SLD] musi przekonać opinię publiczną nie tylko
do głosowaniu "tak", lecz także, że konieczne są wyrzeczenia dla sukcesu
Polski w Europie".
Dlatego proponujemy głosowanie "nie" i opór wobec niekończących się
wyrzeczeń.