Protesty przeciw wojnie w Polsce
Po rekordowej ogólnokrajowej demonstracji
antywojennej w Warszawie 15 lutego, następnym wspólnym dzień akcji w całym kraju
był 20 marca, kiedy siły militarne USA i Wielkiej Brytanii - poparte też przez
Polskę - zaatakowały Irak. Na apel Inicjatywy "Stop Wojnie" miały
w tym dniu miejsce protesty w ok. 40 miastach całej Polski.
W Warszawie w demonstracji uczestniczyło
ok. 2000-3000 osób. Demonstranciw w sposób pokojowy wyrażali swój sprzeciw wobec
wojny. Miało to miejsce najpierw na chodniku a następnie na ulicy przed Ambasadą
USA, która na prawie godzinę została zablokowana przez demonstrantów. Blokada
uliczna podkreśliła powagę sytuacji i oburzenie demonstrantów rozpoczęciemwojny
mimo opinii publicznej, ogromnych antywojennych protestów i nawet braku poparcia
ze strony większości państw na świecie. Mimo braku jakichkolwiek incydentów
policja brutalnie zepchnęła demonstrantów z drogi (zatrzymując kilkadziesiąt
osób).
W Krakowie odbyła się największa demonstracja
poza Warszawą - protestowało ok. 1500 osób.
We Wrocławiu swój sprzeciw zademonstrowało
kilkuset ludzi.
W wielu innych miastach - od stu do kilkuset ludzi. Wszędzie zabrzmiały takie
hasła "Żadnej krwi za ropę", "Stop wojnie w Iraku", "Nie
w naszym imieniu".
W Gdańsku demonstrowano pod konsulatem brytyjskim,
rozpoczął się cykl cotygodniowych demonstracji, na których wznoszono m.in. takie
hasła: "Rząd na front, jedzenie zamiast bomb", "USA - globalny
terrorysta".
W Białymstoku ludzie zapalili znicze przed
tablicą z tekstem: "Zapal świece w intencji ofiar wojny w Iraku".
W Lublinie manifestacja ruszyła w stronę
pomnika Żydów zamordowanych przez hitlerowców, gdzie minutą ciszy dano wyraz
bezsensu wojen.
W Toruniu demonstranci nieśli transparenty
m.in.: "Bliski wschód to nie dziki zachód", mieszkańcy miasta spontanicznie
przyłączali się do demonstracji.
W dniach po ataku miały miejsce demonstracje w wielu miastach - wiece w pierwszy
dzień wiosny.
W Krakowie przedsiębiorcy na ulicy, gdzie
mieści się konsulat amerykański, narzekali w telewizji, że nie udaje się prowadzić
normalnego biznesu z powodu prawie codziennych protestów!
W Lublinie grupka studentów UMCS zakłóciła
wykład ministra spraw zagranicznych Cimoszewicza na Wydziale Prawa i Administracji
Uniwersytetu Lubelskiego, wyrażając swój protest przeciwko wojnie. Na początku
wykładu grupka studentów wstała z miejsc i rozwinęła transparent z napisem :
"Stop wojnie". Studenci wznosili okrzyki, m.in.: "Nie w moim
imieniu". Młodzi ludzie rozrzucili ulotki i opuścili salę audytoryjną.
Na następna ogólnokrajową demonstrację w Warszawie 29 marca przyjechały ponownie
autokary z wielu miast. Ta demonstracja stała się jeszcze większa niż lutowa
demonstracja - uczestniczyło ponad 10 tys. ludzi. Byli ludzie z krajów arabskich,
z USA, z Palestyny, z Czeczenii - było dużo młodzieży a również emeryci, chrześcijanie,
muzułmanie, lewicowcy, związkowcy (flaga OPZZ) i wielu, wielu ludzi po prostu
oburzonych tą wojną i poparciem dla niej ze strony polskiego prezydenta i rządu.
Hasło "Miller, Kwaśniewski dwa Busha pieski" było ilustrowane trzema
kukłami przedstawiącymi pana Busha ze swoimi pieskami: Olkiem i Leszkiem.
Opracowała E.R.