Na lewym skrzydle


RODZINA NA SWOIM

"Głosowanie w irackim parlamencie to tragifarsa, bo i tak rzeczywistą władzę ma ten typ, Saddam Hussejn."
George W. Bush

Co lider demokratycznego świata i koalicji antyterrorystycznej mówi, to polscy dziennikarze podchwytują i powielają w kolejnych Wiadomościach, Faktach i Informacjach… Nikt nie wpadł jednak na pomysł, by obnażyć tragifarsę głosowania w Radzie Bezpieczeństwa ONZ stawiającej Irakowi dalsze warunki (po tym, gdy - niespodziewanie - przyjął poprzednie). Nowa rezolucja daje zielone światło do zmasowanego ataku USA pod dumną przykrywką Narodów Zjednoczonych.

Piętnaście głosów "za", zero głosów "przeciw"…
Umilkły głosy wątpliwych krytyków. Francja dostała większą część irackiej ropy zadawalając rodzimą TotalFinaElf. Rosyjski Łukoil także nie zostanie pominięty w planach Busha. Putin dostał wolną rękę w Czeczenii a Jiang Ze Min w ujgurskim Sinciangu.
Wojna w Iraku to także wzmocnienie najstarszych i mających chyba najwięcej krwi na rękach multikorporacji - przedsiębiorstw naftowych.
Royal Dutch Shell (znany z współpracy z krwawym reżimem Sani Abachy w Nigerii), BP (dawny Anglo - Persian Petrolerum Company, obecnie główny inwestor w Kolumbii), bezpośrednio związane z administracją Busha Chevron i Texaco i im podobne firmy podzielą Irak między siebie bazując na militarnej sile wspierających je państw. Czy może być lepszy przykład tego, że globalizacja ekonomiczna wymaga globalizacji militaryzmu a (za dziennikarzem New York Times'a) niewidzialna ręka rynku wymaga niewidzialnej pięści?
W Iraku tę pięść wkrótce zobaczymy…

Wojna w Iraku to także kolejne tysiące zabitych w Czeczenii i kolejne setki wyłapanych "muzułmańskich terrorystów" i "ujgurskich separatystów" w Chinach.
Ręka rękę myje…
Zupełnie jak na planie filmu Ojciec Chrzestny mafiozi podzielili łupy dając capo di tutti capi zgodę na krwawą akcję.
Porozumienie mafiozów kosztem setek tysięcy irackich ofiar... W czasie ostatniej Wojny w Zatoce było ich sto do dwustu tysięcy. Tym razem w razie wojny szacuje się je na pół miliona (przy użyciu przez USA broni konwencjonalniej) lub czterech milionów (przy użyciu broni jądrowej). To szacunki podanie w wiadomościach radiowej Trójki, która nie jest przecież tubą ruchu antymafijnego…

Ale przecież mafia to nie instytucja charytatywna. Mafia robi interesy, nie cofając się przed niczym.
Po pewnych rodzinnych kłótniach wszyscy się zjednoczyli. Pomniejszym mafiozom udało się wyrwać działkę dla siebie. Zawsze to coś, zważywszy, że Najwyższy i tak mógłby przeprowadzić akcję nie pytając innych gangsterów o zdanie. Jednak i Najwyższy jest zadowolony. Odpalił działki pomniejszym klanom, ale to on będzie chodził w glorii najsilniejszego i najbardziej bezwzględnego. Nikt mu nie podskoczy. Poza tym to jego klan zyska najwięcej po odkręceniu zdobytego naftowego kurka. Nie musi przy tym znosić humorów i narzekań niezadowolonej zgrai lokalnych gangsterów utrudniających prowadzenie operacji.

W tym momencie tylko capo di tutti capi decyduje o tym czy rezolucja mafii jest wykonywana oraz o tym kiedy i jakimi środkami uderzyć.
Rodzina na swoim…
"Głosowanie w Radzie bezpieczeństwa ONZ to tragifarsa, bo i tak rzeczywistą władzę ma ten typ, George W. Bush"…

Filip Ilkowski