Kandydat Luis Inacio da Silva zwany zdrobniale Lula, o mały włos nie wygrał już w pierwszej turze wyborów prezydenckich w Brazylii. Ten były socjalista i przywódca strajkowy uzyskał 47% głosów, prawie dwukrotnie więcej niż pozostali kandydaci. Niewiele zabrakło mu do 50% procentowego progu dającego natychmiastowe zwycięstwo w wyborach, i stoi on przed koniecznością dogrywki z rywalem, Jose Serra, 27 października.
Jose Serra kandydat popierany przez ustępującego prezydenta Cardoso otrzymał
w niedzielę zaledwie 24% głosów. Świadczy to o ogromnym rozczarowaniu brazylijskiego
społeczeństwa ośmioma latami neoliberalnej polityki prowadzonej pod rządami
Cardoso.
Sam Luis Inacio da Silva i jego Partia Pracy przesunęły się na prawo w ciągu
ostatnich lat. Da Silva stwierdził, że po jego zwycięstwie Brazylia nie przestanie
spłacać zagranicznego zadłużenia i zaakceptuje narzucane przez Międzynarodowy
Fundusz Walutowy ograniczenia wydatków w sektorze publicznym. Jednak mimo tego,
zwycięstwo Da Silvy w drugiej turze wyborów może obudzić ogromne nadzieje na
zmiany u zwykłych Brazylijczyków. To dzięki masie wspierających go robotników
i ubogich da Silva uzyskał druzgocącą przewagę nad rywalami do fotelu prezydenta.
"On da nam lepsze mieszkania, więcej pracy. Brazylia będzie w końcu miała
prezydenta broniącego biednych."- mówi Marcia dos Santos, pracująca jako
służąca w Rio de Janeiro.
Te oczekiwania prawdopodobnie nigdy nie zostaną spełnione przez nowy rząd da
Silvy. Mogą jednak przekształcić się w ruch żądający zmian idących o wiele dalej
niż chcą tego da Silva i brazylijscy posiadacze. Jego zwycięstwo może zachęcić
do jeszcze mocniejszej walki przeciwko polityce neoliberalnej w Ameryce Łacińskiej,
dlatego przed następna turą wyborów da Silva będzie musiał stawić czoło wrogości
ze strony klas posiadaczy. Lecz zamiast szukać mocnego zaplecza dla swej kampanii
wyborczej wśród mas pracowników i biedoty brazylijskiej, Lula będzie raczej
szukał sprzymierzeńców wśród elit finansowych i politycznych, dając im do zrozumienia,
że tak naprawdę nie chce naruszać ich interesów.
Wniosek, który się nasuwa z powyższych rozważań jest jasny, jeśli nadzieje zwykłych
Brazylijczyków na lepsze życie mają być spełnione, potrzebne są dużo większe
zmiany niż wybranie kandydata Partii Pracy na prezydenta.