Minęło już kilka miesięcy od przedstawienia
projektu ustawy posłanki SLD, Joanny Sosnowskiej, dotyczącego możliwości formalnego
zawierania konkubinatu zarówno przez homoseksualistów, jak i heteroseksualistów.
Chodzi o to, żeby ludzie żyjący w związku z osobą tej samej płci mieli prawo
być uznawani za parę przez urzędy, banki, szpitale, spółdzielnie mieszkaniowe
itp. - ma to znaczenie w wielu życiowych sprawach, od odebrania paczki na poczcie
do możliwości dziedziczenia mieszkania po partnerze/partnerce.
Przez te kilka miesięcy słyszeliśmy, oczywiście, oburzone głosy ze strony prawicy
i kościoła - a ze strony rządu i kierownictwa SLD raczej ciszę lub zapewnienia,
że nic w tej dziedzinie rząd nie uczyni. Wiadomo, że jakiś krok w kierunku równouprawnienia
dla ludzi żyjących z partnerami tej samej płci, zakłóciłby stosunek między rządem
a kościołem - ważnym współpracownikiem w staraniach przekonania mieszkańców
Polski do wstąpienia do Unii Europejskiej.
Debata w Wyborczej
Latem rozpoczęła się natomiast debata nt. praw gejów i lesbijek na łamach Gazety
Wyborczej. Znamiennym wyrazem obecnego wzrostu ruchu gejowskiego jest fakt,
że wiele osób - m.in. socjologowie i psychologowie - zabrało głos popierając
równouprawnienie mniejszości seksualnych.
Antygejowska opinia ma w tej debacie również swojego "wybitnego" przedstawiciela
w postaci pani psycholog Zofii Milskiej-Wrzosińskiej. Jej artykuły są tak pełne
uprzedzeń i inwektyw wobec homoseksualistów, że nie sposób się dziwić reakcji
Międzynarodowego Stowarzyszenia Gejów i Lesbijek na Rzecz Kultury w Polsce,
które skierowało do prokuratury "zawiadomienie o popełnieniu przez panią
Wrzosińską przestępstwa przeciw grupie społecznej, którą mamy zaszczyt reprezentować''.
Cytujemy fragment oświadczenia tego Stowarzyszenia: "Pani Wrzosińska w
swoim artykule, w sposób niegodny psychologa i psychoterapeuty zarzuca naszemu
środowisku między innymi kryminogenność. Argument jest naszym zdaniem żywcem
wzięty z argumentacji stosowanej w roku 1968 przez pracowników Służby Bezpieczeństwa
dla usprawiedliwienia słynnej Akcji Hiacynt, podczas której bezprawnie aresztowano
kilkanaście tysięcy polskich homoseksualistów."
Według Milskiej-Wrzosińskiej nikt nie zasługuje na żadne prawa w związku z tym,
że ma "odmienną" orientację seksualną.
Fałszywe teorie
Argumentuje z założenia, że homoseksualna orientacja jest złem społecznym -
w najlepszym przypadku "problemem osobistym", z którym trzeba walczyć
i z którego można się "wyleczyć". Z takiej analizy wynikają starania
pani psycholog o "udowodnienie", że przyczynami homoseksualizmu są
różne braki w życiu i doświadczenia według niej niewłaściwe - np. "nadopiekuńcza
matka" lub "wczesne uwiedzenie". To stare, nieudowodnione teorie,
które są głoszone, żeby przedstawić homoseksualistów w niedobrym świetle, a
ich orientację jako wadę lub chorobę.
Według nas teoria o genetycznym pochodzeniu seksualnej orientacji również nie
jest słuszna. Ludzka seksualność jest zbyt złożona by tłumaczyć ją działaniem
genów.
Przyczyny tego, że niektórzy ludzie kochają i żyją z ludźmi własnej płci nie
są jednak istotne. Najważniejsze jest to, że nie ma w tym nic nienaturalnego,
złego czy szkodliwego.
Bardziej stosownie byłoby zadać pytanie, dlaczego w tym społeczeństwie większość
ludzi uprawia seks tylko z płcią przeciwną (i wielu panicznie boi się "podejrzeń"
o homoseksualną orientację), podczas gdy w wielu innych społeczeństwach, np.
w starożytnej Grecji, seks między ludźmi tej samej płci był rzeczą zupełnie
naturalną?
Rodzina
Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w wielkim znaczeniu tradycyjnej rodziny dla
rządów, szefów i kleryków kapitalistycznego społeczeństwa. W ramach rodziny
dostarcza się w tani sposób nową siłę roboczą, zachowuje się hierarchię, tradycję
i ideologiczne podłoże klasowego społeczeństwa.
Narzucanie ludziom sposobów życia, które mają być bardziej moralne niż inne,
służy potrzebom utrzymania przez panujących swoich poddanych w ryzach oraz tworzenia
kozłów ofiarnych z tych, którzy nie żyją zgodnie z "moralnym" modelem.
Takie są źródła ogromnej presji, dyskryminacji i prześladowań, których doświadczają
geje i lesbijki, oraz przyczyna z powodu której wielu homoseksualistów trzyma
swoją seksualną orientację w tajemnicy.
Milska-Wrzosińska twierdzi, że zna wiele przypadków "powrotu" homoseksualistów
do heteroseksualizmu w wyniku terapii - co oczywiście dla niej byłoby celem.
Nie mówi jednak o tych licznych przypadkach, w których ludzie po latach życia
w "normalnych", heteroseksualnych związkach, często mający dzieci,
przechodzą na homoseksualizm, ponieważ odkrywają własną seksualność, wcześniej
tłumioną z powodu społecznego potępienia takich uczuć.
Pani psycholog twierdzi natomiast, że istnieje jakaś moda na homoseksualizm,
że ogłoszenie się gejem jest wyrazem buntu "potulnych synów nadopiekuńczych
mam". To absurd. Istnieje wiele wygodniejszych i łatwiejszych form buntu
- dlaczego ogłaszać się gejem i narażać się na tyle prześladowań, jeśli nie
wynika to z prawdziwych uczuć?
Seksualność i wolność
Od początku istnienia Pracowniczej Demokracji (11 lat) mamy jasno określony
pogląd na tę kwestię. W naszej deklaracji "Kim Jesteśmy" mówimy: "Walczymy
przeciw wszystkim formom dyskryminacji homoseksualistów". Gdy wtedy pisaliśmy
artykuły na temat homoseksualizmu ludzie z innych lewicowych organizacji mówili,
że to nie ma nic wspólnego z robotnikami, więc po co o tym pisać.
Dla nas natomiast walka z wszelkimi formami ucisku jest istotna. Organizacja,
która usiłuje przyczynić się do obalenia kapitalizmu musi zrozumieć i przeciwstawić
się sposobom używanym przez system, żeby dzielić i rządzić ludźmi.
Społeczeństwo, o które walczymy ma stawiać ludzkie potrzeby na pierwszym miejscu.
Chodzi o wyzwolenie wszystkich aspektów życia od przymusu, wyzysku i ucisku.
Ludzie muszą mieć prawo wybrać formę miłości i seksualności, która im odpowiada,
jeśli tylko jest ona oparta na dobrowolnych międzyludzkich stosunkach.
Walka o równość dla gejów i lesbijek musi więc być częścią walki o socjalistyczne
społeczeństwo, czyli o pracowniczą demokrację.
Znamienny jest w związku z tym fakt, że po rewolucji w Rosji w 1917 r. homoseksualizm
został zalegalizowany. W wyniku buntu przeciw wyzyskowi i wojnie, ludzie w dużym
stopniu odrzucili własne stare uprzedzenia. Takie prawdziwe wyzwolenie zostało
jednak zniszczone przez Stalina - zakaz homoseksualizmu wprowadzono ponownie
w 1934 r.
Represyjny stosunek do homoseksualizmu był zawsze częścią autorytarnych, prawicowych
reżimów. Ludzie stojący po przeciwnej stronie, muszą walczyć przeciw dyskryminacji
i uprzedzeniom.
Ellisiv Rognlien