Izrael, USA, UE, arabscy dyktatorzy...
Chcą skłócić Palestyńczyków

W Autonomii Palestyńskiej istnieje groźba wybuchu wojny domowej między zwolennikami prezydenta i lidera Al-Fatah Mahmuda Abbasa po jednej stronie a premiera i przywódcy Hamasu Ismailem Hanije po drugiej.
Sednem konfliktu jest “proces pokojowy” kontrolowany przez Izrael i jego potężnego sojusznika, USA. Iskrą dla zbrojnego konfliktu może być referendum mające się odbyć 26 lipca 2006 r.
Obecnie tzw. kwartet bliskowschodni – czyli USA, UE, ONZ i Rosja dodają paliwa do ognia przekazując milion euro humanitarnej pomocy z ominięciem rządu Hamasu. Jest to wyraźna próba wsparcia Abbasa.
W referendum chodzi o tzw. „dokument więźniów” - opracowany przez niepodległościowych działaczy palestyńskich przetrzymywanych w izraelskich więzieniach. W zasadzie zaakceptowanie dokumentu oznacza uznanie prawa państwa Izrael do istnienia w dotychczasowej formie. Hamas uważa, że referendum jest próbą pozbawienia rządu umocowania społecznego.
Jednak nawet to jest za dużo dla rządu Izraela, który odrzuca dokument grożąc jednostronnym wytyczeniem nowych granic Izraela na niekorzyść Palestyńczyków. Obecnie Izrael buduje mur na terytorium Autonomii, który ułatwia grabież ziemi i separuje od siebie miasteczka palestyńskie. Wokół nich jest ponad 70 punktów kontrolnych.
Strategia premiera Izraela, Ehuda Olmerta, polega na tworzeniu podporządkowanych terytoriów – rolę policjanta tłumiącego bunt mają zagrać sami Palestyńczycy.
W zamian Olmert chce zlikwidować kilka z najmniejszych nielegalnych osiedli izraelskich osadników – tych złożonych z pustych przyczep stojących na palestyńskich wzgórzach.
We wrześniu 2005 r. Izrael wycofał się z Gazy. Nie wiele to dało, skoro Gaza jest w efekcie w stanie oblężenia. Olmert stosuje „strategię zagłodzenia” a izraelskie wojsko wystrzeliwuje ponad 2000 pocisków miesięcznie w zaludnione obozy dla uchodźców.
Jeśli Abbas wygra referendum, Izrael - państwo, które nie uznaje prawa powrotu palestyńskich uchodźców i ich rodzin - zostanie uznany przez Palestyńczyków. Miliony uchodźców zostałoby opuszczonych.
Hamas odrzuca uznanie Izraela i nie chce negocjować dopóki Izrael okupuje palestyńskie terytoria.
Kilka miesięcy temu Hamas wygrał wybory w Autonomii. Ludzie głosowali przeciwko korupcji w rządzie Fatah i byli rozczarowani porozumieniem pokojowym z Oslo (1994 r.). W tej umowie obiecano Palestyńczykom niepodległe państwo. W rzeczywistości jednak proces pokojowy to proces budowania więcej izraelskich osiedli i etnicznych czystek we Wschodniej Jerozolimie.
Referendum Abbasa oznacza ostateczną kapitulację Fatah. Ruch ten narodził się z walki Palestyńczyków w latach 60-ych XX wieku przeciw ich wywłaszczeniu przez Izrael w 1948 r. Simon Assaf
Strategia Fatah polegała na walce zbrojnej i osiągnięciu poparcia ze strony arabskich reżimów, nawet bliskich sojuszników USA, jak Arabia Saudyjska.
Od czasu porozumienia z Oslo Fatah stopniowo zrezygnował z walki zbrojnej podejmując strategię kompromisu.
Hamas został stworzony przez Bractwo Muzułmańskie podczas pierwszej Intifady (powstania) w 1987 r. Gdy nastąpiła druga Intifada, Hamas przejął przywództwo ruchu narodowo-wyzwoleńczego.
Jednak Hamas opiera się na tej samej strategii, która już skompromitowała Fatah. Też próbuje zdobyć poparcie od arabskich dyktatorów
W zamian reżimy arabskie chcą, by Hamas zaprzestał walkę o narodowe wyzwolenie. Hamas na razie odmawia, ale naciski się mnożą a rząd tej partii nie ma pieniędzy, by płacić pracownikom Autonomii.
Izrael zastawił pułapkę. Abbas używa dokumentu więźniów jako przynęty. Stracą na tym wszystkim sami Palestyńczycy, którzy żyją pod dominacją Izraela od prawie 60 lat.

Simon Assaf