Świat dla ludzi nie dla zysku
Halemba zginęli dla zysku
Śmierci 23 górników po wybuchu metanu i pyłu węglowego w kopalni Halemba w Rudzie Śląskiej, nie można skwitować powiedzeniem: „taki jest los, taka jest praca górnika”.
Winni są nie tylko pracodawcy, ale przede wszystkim rządzący, którzy są odpowiedzialni za śmiercionośne warunki w kopalniach. Postawę rządu wobec górników i innych pracowników można opisać według prywatyzacji, bezpieczeństwa i zysków.
PRYWATYZACJA
Kolejne rządy były i są zwolennikami prywatyzacji kopalń, ponieważ daje ona szansę na rozbicie solidarności między górnikami pracującymi w różnych firmach i jest sposobem na wzbogacenie się biznesmenów. Prywatyzacja idzie w parze z masowymi zwolnieniami (patrz wykres).
Przy okazji, gdy wybucha konflikt między szefami a pracownikami, rząd może powiedzieć: “to nie nasza sprawa” (właśnie tak ostatnio powiedział Jarosław Kaczyński o strajku pocztowców).
Prywatyzacja jest także przydatna, bowiem skoro państwo nie jest już właścicielem można stwierdzić, że instytucje państwowe, jak Sejm, nie są odpowiedzialne za sprywatyzowany zakład czy sektor gospodarczy, który jest teraz poza sferą demokratycznej debaty.
Podwykonawcy
Kolejne rządy zachęcają do ingerencji w sektor górniczy prywatnych podwykonawców. Ich usługi są tanie, płaca pracowników niska, a zyski szefów szybkie i wysokie.
Według "Dziennika" dla piętnastu pracowników firmy Mard dzień wybuchu metanu w “Halembie” miał być ostatnim dniem pracy przy demontażu maszyn, bo nie byli oni w stanie wykonać tego zadania. Tę informację przekazał gazecie anonimowy pracownik administracyjny kopalni. Wyjaśnił, że pracownicy firmy Mard nie mogli sobie poradzić z rozmontowaniem sprzętu. Nie mogli sobie poradzić, ale kazano im pracować. Gazeta dodaje, że “wszyscy mieli świadomość zagrożenia wybuchem. Jednak kierownictwu zależało, żeby jak najszybciej zdemontować kolejne fragmenty maszyn”, dodając że problemy z metanem były w Halembie już od roku. Co więcej, zarówno zarząd kopalni, jak i szefostwo Marda doskonale o tym wiedzieli. Tacy podwykonawcy, jak Mard, często każą swoim ludziom igrać ze śmiercią za 700-800 zł pensji.
LEKCEWAŻENIE PRZEPISÓW BEZPIECZEŃSTWA PRACY Po katastrofie w “Halembie” liczni górnicy lub byli górnicy mówili mediom o tym, jak celowo się zmusza górników do pracy w niebezpiecznych warunkach, by wydobyć więcej węgla. Np. według IAR: “Emerytowany górnik z kopalni "Halemba" przyznaje, że fałszowanie wskazań czujników metanowych praktykowane jest od lat. Umieszcza się je np. pod wentylatorem w strumieniu powietrza, w ten sposób nie trzeba przerywać pracy. Nadzorujący prace w kopalni udają, że tego nie widzą.”
Rząd mógł zapobiec śmierci 23 górników w Halembie. Odkąd Kaczyńscy są u władzy wiedzieliśmy kilku przypadków wybuchów metanu w polskich kopalniach:
październik
2005: dwóch ratowników górniczych zostało rannych w kopalni
"Staszic" w Katowicach;
listopad 2005: dwóch
górników zostało zasypanych w kopalni "Zofiówka" w
Jastrzębiu Zdroju; przyczyną był wyrzut metanu i skał.
luty 2006:
W lutym 2006 r. po wybuchu metanu w kopalni Halemba udało się po
pięciu dniach od katastrofy wydobyć zasypanego żywego górnika
Zbigniewa Nowaka. Spędził on pod ziemią 111 godzin.
Poza tym w
2006 r. - W
lipcu, w kopalni "Pokój" w Rudzie Śląskiej zginęło czterech
górników, którzy znaleźli się w strefie podziemnego zawału,
wywołanego silnym wstrząsem górotworu i tąpnięciem.
Gdyby system bezpieczeństwa w kopalniach działał jak trzeba, nie byłoby katastrofy w “Halembie”. Mówienie, że nie można było jej przewidzieć, jest jawnym kłamstwem. W IAR czytamy: “Górnicy pracujący w śląskich kopalniach twierdzą, że "większość wypadków, do których dochodzi pod ziemią jest zatajana". Jeden z nich, który chce zachować anonimowość, sam uległ wypadkowi w trakcie prac pod ziemią. .. Górnik podkreślił, że obiecano mu urlop i pieniądze w zamian za zachowanie milczenia.” Rząd godzi się na takie zachowanie zamiast zachęcać górników do mówienia o wszystkich niebezpiecznych zjawiskach pod ziemią. Gdy Kaczyńscy podróżują swoimi limuzynami zawsze mają kilka pojazdów w pobliżu. Dlaczego? Dla bezpieczeństwa, oczywiście. Gdy chodzą po ulicach (i nawet w po korytarzach Sejmu) mają obstawę dobrze zbudowanych opiekunów. Widać, że tam gdzie jest wola polityczna można dbać o bezpieczeństwo.
Wcześniejsze katastrofy
28 sierpnia 1958 - pożar w kopalni " Makoszowy" - zginęły 72 osoby.
23 marca 1971 - zawał w kopalni zabrzańskiej "Rokitnica", kiedy to zginęło 18 górników - ocalał, jako jedyny z 19 uwięzionych, Alojzy Piontek.
1974 r. - w wyniku wybuchu pyłu w kopalni "Silesia" w Czechowicach-Dziedzicach zginęło 34 górników.
1979 r. - 34 osoby zginęły w. w kopalni "Dymitrow" w Bytomiu, kiedy wybuchł pył węglowy. Śmierć 23 górników w Halembie to największa katastrofa w polskim górnictwie od czasu tej katastrofy 27 lat temu.
1987 r. - wybuch pyłu węglowego zabił 18 górników w kopalni "Mysłowice", dziewiętnasta ofiara zmarła w szpitalu.
1990 r. - czterech górników udusiło się po wybuchu metanu w kopalni "Śląsk" w Rudzie Śląskiej. W tym samym roku metan wybuchł w kopalni "Halemba" - zginęło 19 górników, a ok. 20 zostało rannych.
1991 r. - tąpnięcie kosztowało życie pięciu górników z "Halemby".
1993 r. - silny wstrząs zabił sześciu górników w kopalni "Miechowice" w Bytomiu.
1995 r. - pięciu górników zmarło po tąpnięciu w kopalni "Nowy Wirek" w Rudzie Śląskiej.
1996 r. - pięciu górników udusiło się po tąpnięciu i wypływie metanu w kopalni "Zabrze-Bielszowice".
1998 r. - podczas niezgodnej z przepisami penetracji wyrobiska zginęło sześciu ratowników górniczych; czterech, którzy weszli pierwsi, oraz dwóch spieszących im z pomocą.
2000 r. - skały stropowe przysypały trzech górników w zakładzie górniczym "Piekary".
2002 r. - W lutym wybuch pyłu węglowego zabił 10 osób, a dwie ranił, w kopalni "Jas-Mos" w Jastrzębiu Zdroju.
2005
r. - W czerwcu zginęli dwaj górnicy w rudzkiej kopalni "Pokój"
w atmosferze niezdatnej do oddychania.
Powiedzieli
o tragedii
ZYSKI PONAD WSZYSTKO
Minister gospodarki Piotr Woźniak tłumaczył po wybuchu metanu w kopalni “Halemba”: że górnicy poszli po maszyny, które są "niezmiernie kosztowne i potrzebne gdzie indziej". Ta wyjątkowo niezręczna (bo szczera) wypowiedź z ust ministra doskonale podsumowuje stosunek “solidarnego rządu” do zwykłego człowieka. Trzeba wycisnąć z pracownika ile się da, nie bacząc na koszty ludzkie.
Katastrofalny stan bezpieczeństwa pracy
Stan bezpieczeństwa pracy w Polsce
jest katastrofalny. Od lat wiadomo o nieprzestrzeganiu przez
pracodawców podstawowych zasad BHP. Dowodzą tego kolejne kontrole
Państwowej Inspekcji Pracy, które pomimo potwierdzenia zjawiska nie
zmieniają tej sytuacji. Życie i zdrowie pracowników jest narażane,
ponieważ liczy się wyłącznie zysk właścicieli firm. Stwierdzone
nieprawidłowości i naruszenia prawa, nawet jeśli zostają wykryte,
uchodzą bezkarnie. Sankcje w najbardziej drastycznych przypadkach
łamania prawa i naruszania bezpieczeństwa pracy są niewspółmierne do
skutków takich działań.
Śmierć 23 górników
w kopalni "Halemba" nie jest jedynym przypadkiem kiedy
życie pracowników okazało się niewiele warte w pogoni za zyskiem.
Zlekceważono zagrożenia związane narażaniem pracowników, złamano
wiele zasad i przepisów. Bezmyślność tych, którzy podejmowali decyzje
i odpowiadają za śmierć tych ludzi usprawiedliwiane są przez
działanie sił natury. Nie inaczej było we wcześniejszych tragicznie
zakończonych wypadkach. Ponad dwa lata temu, kiedy w kopalni
"Bielszowice" metan poparzył kilku górników fałszowano
dokumentację kopalni, dokumentację lekarską, przedsięwzięto szereg
innych działań, aby ukryć okoliczności tego wypadku. Związkowca WZZ
"Sierpień 80", który ujawnił prawdę o tym zdarzeniu,
pobito. Nie inaczej było także w przypadku śmierci pracownika
Indesitu, który zginął, ponieważ zdjęte zostały osłony z maszyny, na
której pracował. Nikt nie został ukarany, nikt nie jest winny. Całą
odpowiedzialność zrzucono na pracownika, który poniósł śmierć.
Bogusław Ziętek, przewodniczący WZZ "Sierpień '80" i Polskiej Partii Pracy
Słabo opłacani
Pracownicy firm
zewnętrznych to ludzie źle wyposażeni i słabo opłacani. Niektórzy
zjeżdżają na dół w trampkach i dżinsach.
Dominik Kolorz,
przewodniczący górniczej "Solidarności"
Po te maszyny powinni byli iść najlepsi i najbardziej doświadczeni ludzie. Nie wysłano ich, bo trzeba byłoby im zapłacić więcej, niż pracownikom firmy zewnętrznej.
Ratownik górniczy Kazimierz Grajcarem
Kapitalistyczne praktyki
Mamy tu przykład myślenia mniej o człowieku, a bardziej o przedmiotach martwych, że prymat wartości ludzkiej i własności spółki został zachwiany.. .Mamy tu znamiona praktyk, nazwijmy je, kapitalistycznych, dlatego, że praca jest taką wartością, ludzie spoza kopalni godzą się na to nieprzygotowani mentalnie i jadą tam na dół ...Postanowiono na ten pokład wchodzić po to, żeby uratować tam pozostawiony sprzęt. Myślę, że z tego powinna płynąć nauka, że nic by się nie stało, gdyby te warte 50 mln zł graty już tam na zawsze zostały. Jaka to jest cena porównywalna z życiem tylu istnień ludzkich?
Senator i reżyser filmowy Kazimierz Kutz
Alternatywa
Kazimierz Kutz ma rację. Praktyki kapitalistyczne zabiły górników w kopalni “Halemba”. Tak długo, jak będzie panował system kapitalistyczny, dochodzić będzie do kolejnych tragedii i zbrodni tego typu. W tej całej sprawie widzimy, że praca górników i milionów innych pracowników jest podstawą społeczeństwa. Podstawą kapitalizmu jest marnowanie tej pracy w morderczej konkurencji, co skutkuje wojnami, głodem, nędzą i szkodzeniem życiu i zdrowiu pracowników. Praca jest potrzebna, ale kapitalistyczny sposób organizowania tej pracy – nie. Jaka więc może być alternatywa? PRL też był konkurencyjny z resztą świata – ówczesny system najlepiej opisać jako państwowy kapitalizm. Alternatywa wobec wszystkich kapitalizmów musi polegać na organizowaniu globalnego systemu demokracji pracowniczej - prawdziwego socjalizmu - gdzie zwykli ludzie wspólnie ustalają społeczne priorytety i liczą się potrzeby ludzkie, a nie maksymalizacja zysków. Każda walka strajkowa, każdy ruch protestu przeciw wojnie i dyskryminacji, każda lewicowa kampania wyborcza przeciwko neoliberalizmowi wzmocni nas w przygotowaniu takiej alternatywy.
ZATRUDNIENIE W GÓRNICTWIE
“W latach 1990–2004 Polska głęboko zrestrukturyzowała górnictwo węgla kamiennego. Biorąc pod uwagę zakres, tempo i relatywnie niskie koszty reform, można stwierdzić, że uzyskane efekty są w Europie unikatowe”, twierdzą autorzy na stronie Szkoły Eksploatacji Podziemnej. Niskie koszty dla szefów i rządu - ale nie dla górników.
W okresie tym nastąpiło w szczególności:
zmniejszenie liczby kopalń z 71 do 39,
zmniejszenie wielkości wydobycia o 48 mln Mg (ze 147,4 w 1990 r. do 99,3 mln Mg w 2004 r.),
zmniejszenie zatrudnienia o 261 tys. pracowników (z 387,9 w 1990 r. do 127,1 tys. w 2004 r),
zwiększenie średniego wydobycia z jednej ściany o 2046 Mg/dobę, a wydajności ogólnej o 1817 kg/zatrudnionego.
Źródło: http://www.teberia.pl/news.php?id=2959
[Strona Szkoły Eksploatacji Podziemnej
Organizatorzy:
Polska
Akademia Nauk
Instytut
Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią
Akademia
Górniczo-Hutnicza
Katedra
Górnictwa Podziemnego]