Ze świata* Ze świata* Ze świata* Ze świata* Ze świata* Ze świata*

Zwycięstwo wyborcze pokazuje radykalne nastroje wenezuelskich mas

Hugo Chaveza ponownie wybrano na prezydenta Wenezueli. Zdobył on blisko 62 % głosów, czyli więcej niż w poprzednich wyborach i referendach. Bardziej niż kiedykolwiek były to wybory, w których wyraźną rolę odgrywały podziały klasowe.

Manuel Rosales, kandydat opozycji, przedstawiał się jako przyzwoity, uczciwy demokrata – pewna zmiana, jak widać, w porównaniu z jego zdecydowanym poparciem nieudanego puczu przeciw Chavezowi w 2002 r.! Wyrażał on głos wenezuelskiej elity i poparcia dla polityki neoliberalnej, która w latach 90 – tych przyniosła nędzę większości społeczeństwa.

Z drugiej strony poparcie dla Chaveza pochodziło od miejskiej biedoty, rolników i zorganizowanych pracowników

Rewolucja Boliwariańska [Simón Bolivar - lider ruchu narodowowyzwoleńczego w XIX wieku], którą Chavez rozpoczął w 1998 r., wielu Wenezuelczykom przyniosła rzeczywistą poprawę przede wszystkim dzięki głównym projektom – misjom – na rzecz poprawy służby zdrowia, edukacji i redystrybucji ziemi. Po raz pierwszy wielkie złoża wenezuelskiej ropy zostały użyte w interesie ludzi pracy. Samo to wyjaśnia rosnące masowe poparcie wyborcze.

W szerszym kontekście Ameryki Łacińskiej Rewolucja Boliwariańska Chaveza zarówno odzwierciedlała, jak i wpływała na rosnącą pewność siebie ruchów masowych w całym regionie. Jedynie na tydzień przed powrotem Chaveza do władzy wybory prezydenckie w Ekwadorze przyniosły porażkę kandydatowi preferowanemu przez globalny kapitał i dodały kolejne nazwisko do listy kandydatów, którzy zwyciężyli przy masowym poparciu zwykłych ludzi – obok Evo Moralesa w Boliwii i prawie – prezydenta Meksyku Lopeza Obradora.

Nic dziwnego więc, że w Waszyngtonie mają ponure miny. Katastrofa w Iraku spowodowała, że administracji George’a Busha jest dużo trudniej działać w zwykły dla niej sposób, by atakować i podważać jakikolwiek reżim przeciwny imperializmowi.

Porażki

Nie oznacza to, że USA nie udzieliły poparcia swym naturalnym sojusznikom w Wenezueli – globalistom i neoliberałom. Trzykrotnie podejmowały próbę pozbycia się Chaveza, ale bezskutecznie. Najważniejszy był jednak sposób, w który te porażki nastąpiły. Były one zadane przez ruch masowy – to on wymusił powrót Chaveza po próbie puczu, złamał strajk właścicieli, który nastąpił po nim pod koniec 2002 r. oraz odparł próbę odwołania go w referendum dwa lata później.

Jak powiedział sam Chavez, obecne wybory muszą być początkiem nowej fazy. W ubiegłym roku Chavez ogłosił, że rewolucja musi być socjalistyczna, ale interpretacja tego, co przez to rozumiał pozostaje źródłem wielu debat. Oczywiste jest to, że wrogowie rewolucji znajdują się nie tylko na prawicy – pośród tych, którzy gotowi są sabotować ten proces wszystkimi możliwymi środkami. Zagrożenia znajdują się także w obozie Chaveza. Bardzo znaczący był fakt, że Chavez wybrał swoją mowę po zwycięstwie wyborczym, aby ogłosić rozpoczęcie „wielkiej walki przeciw kontrrewolucyjnej biurokracji i korupcji.”

Podczas gdy Wenezuela pod rządami Chaveza doświadczyła ogromnych postępów w wielu dziedzinach, ponad 60 procent Wenezuelczyków nadal żyje w biedzie. Wielu robotników żyje i pracuje w fatalnych warunkach, a znaczna cześć ziemi i bogactw Wenezueli pozostaje zaciśnięta w pięściach starych elit. Wiele jest tego powodów, ale jedna z ważniejszych przyczyn tkwi wewnątrz samego rządu Chaveza. Wiele departamentów i ministerstw kierowanych jest przez ludzi, którzy bardzo późno przyłączyli się do Chaveza, aby się wzbogacić. Nie są oni zainteresowani jakąkolwiek rewolucją.

Następne kroki będą musiały wymagać zdecydowanej zmiany we władzach. Chavez będzie kluczowy w tym procesie – ale tu nie chodzi ani o osobistą postawę Chaveza ani o jego publiczne deklaracje, lecz o to, gdzie naprawdę znajduje się kontrola nad tym procesem.

Nowa centrala związkowa, UNT, postawiła sprawę bardzo jasno w swojej powyborczej deklaracji: „miliony z nas głosowały na Chaveza przy pełnej świadomości o dominacji biurokracji w różnych częściach rządu, korupcji w wielu dziedzinach, a w wielu innych braku reakcji wobec pilnych i naglących problemów”.

Obrona Chaveza i poparcie dla niego utrzymuje osiągnięte już zwycięstwa. Jednak istotne walki są jeszcze przed nami. Dlatego UNT wzywa do kontynuowania i pogłębiania masowych mobilizacji, które wyniosły Chaveza do władzy.

Gospodarka rośnie, ale prywatni kapitaliści wciąż są tego głównymi beneficjentami. Środki masowego przekazu i znaczące części gospodarki pozostają w prywatnych rękach. Pogłębiająca się Rewolucja Boliwariańska zostanie niedługo zmuszona do przeciwstawienia się tym nierównościom. I tak jak wcześniej to masowy ruch pracowników, chłopów i miejskiej biedoty będzie decydujący w kształtowaniu przyszłości.

Podczas gdy Wenezuela pod rządami Chaveza doświadczyła ogromnych postępów w wielu dziedzinach, ponad 60 procent Wenezuelczyków nadal żyje w biedzie. Wielu robotników żyje i pracuje w fatalnych warunkach, a znaczna cześć ziemi i bogactw Wenezueli pozostaje zaciśnięta w pięściach starych elit.

Wiele jest tego powodów, ale jedna z ważniejszych przyczyn tkwi wewnątrz samego rządu Chaveza. Wiele departamentów i ministerstw kierowanych jest przez ludzi, którzy bardzo późno przyłączyli się do Chaveza, aby się wzbogacić. Nie są oni zainteresowani jakąkolwiek rewolucją.

Następne kroki będą musiały wymagać zdecydowanej zmiany we władzach. Chavez będzie kluczowy w tym procesie – ale tu nie chodzi ani o osobistą postawę Chaveza ani o jego publiczne deklaracje, lecz o to, gdzie naprawdę znajduje się kontrola nad tym procesem.

Nowa centrala związkowa, UNT, postawiła sprawę bardzo jasno w swojej powyborczej deklaracji: „miliony z nas głosowały na Chaveza przy pełnej świadomości o dominacji biurokracji w różnych częściach rządu, korupcji w wielu dziedzinach, a w wielu innych braku reakcji wobec pilnych i naglących problemów”.

Obrona Chaveza i poparcie dla niego utrzymuje osiągnięte już zwycięstwa. Jednak istotne walki są jeszcze przed nami. Dlatego UNT wzywa do kontynuowania i pogłębiania masowych mobilizacji, które wyniosły Chaveza do władzy.

Gospodarka rośnie, ale prywatni kapitaliści wciąż są tego głównymi beneficjentami. Środki masowego przekazu i znaczące części gospodarki pozostają w prywatnych rękach. Pogłębiająca się Rewolucja Boliwariańska zostanie niedługo zmuszona do przeciwstawienia się tym nierównościom. I tak jak wcześniej to masowy ruch pracowników, chłopów i miejskiej biedoty będzie decydujący w kształtowaniu przyszłości.

Mike Gonzalez

Tłumaczył Filip Ilkowski