Popierajmy pocztowców!
Aktywny strajk generalny drogą do zwycięstwa!
Pocztowcy wciąż mogą wygrać, jeśli powrócą do strajku.
W momencie kiedy liderzy związkowi postanowili walczyć z oboma rękoma zawiązanymi i ogłosili zawieszenie strajku, akcja listonoszy i innych pracowników Poczty Polskiej się rozszerzała.
Wcześniej szeregowi listonosze pokazali nam wszystkim czym mogą być związki zawodowe.
Akcja strajkowa rozpoczęła się 13 listopada dzięki determinacji gdańskich listonoszy. Strajk rozszerzył się na cały kraj - bez tego liderzy związkowi nie mieliby tak silnych argumentów w pierwotnych negocjacjach z dyrekcją.
Na przykład w środę, 22 listopada, listonosze ze wszystkich łódzkich urzędów pocztowych dołączyli się do protestu. W czwartek 23 listopada w niektórych miastach, m.in. w Warszawie, do protestujących listonoszy dołączyli inni pracownicy poczty. Część urzędów pocztowych została zamknięta.
Szkodliwe zawieszenie
27 listopada dyrekcja Poczty Polskiej była gotowa wyłożyć na spełnienie żądań strajkujących 150 milionów złotych. Tydzień później, po zawieszeniu strajku tłumaczyła, że w przyszłym roku nie może przeznaczyć na podwyżki więcej, niż 120 mln zł.
Nie
jest za późno na odkręcenie tego błędu. Jeśli pocztowcy przystąpią do
strajku generalnego - wygrają. Bez strajku generalnego nie ma
powodów, by dyrekcja uległa.
Rząd - solidarny z pracodawcami
Wbrew wyborczym obietnicom tworzenia „Polski solidarnej” rząd intensyfikuje ataki na pracowników i ludzi ubogich. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przygotowuje ustawę zwiększającą liczbę komorników, by skrócić czas egzekucji długu. Są też informacje, że rząd planuje ruszyć z nowelizacją Kodeksu Pracy, która pozwoli pracodawcom przeprowadzić lokaut (czyli zwolnić strajkujących).
Na początku strajku media podały, że spełnienie wszystkich postulatów pocztowców kosztowałoby 340 mln złotych. Dokładnie tyle samo wynoszą szacunkowe koszty wysyłania 1000 polskich żołnierzy na wojnę do Afganistanu! (A media i tak przesadziły – związki żądały 200 milionów).
Hołd
dla Halemby
Pocztowcy dobrze wiedzą, jak się lekceważy godność i bezpieczeństwo człowieka pracy. Coraz cięższe torby, za mało pracowników, by wykonać pracę z zachowaniem zdrowia to rzeczy nagminne. W Halembie takie lekceważenie doprowadziło do śmierci. Pocztowcy, górnicy i miliony innych pracowników muszą się bronić przed niebezpiecznym i szkodliwym praktykom wymuszanym przez pracodawców. Nikt za nas tego nie zrobi.
Najlepszym hołdem, jaki możemy złożyć ofiarom Halemby, jest więc wygranie strajku.
Precz z prywatyzacją
Prywatyzacja usług pocztowych już doprowadza do gorszych warunków pracy i gorszych usług dla społeczeństwa.
Popieramy protestujących pocztowców i zachęcamy innych związkowców, klientów poczty i wszystkich pracowników do solidaryzowania się z nimi. Walka z głodowymi pensjami, ciężką i szkodliwą pracą, nieopłacanymi nadgodzinami i za małą liczbą zatrudnionych dotyczy większości ludzi pracujących oraz bezrobotnych.
Pocztowcy walczą dla nas wszystkich. Jeśli przegrają, przegramy wszyscy. Byłby to sygnał do kolejnych ataków na pracowników, na związkowców. Zwycięstwo pocztowców pokaże natomiast, że nie można bezkarnie zmuszać pracowników do kolejnych wyrzeczeń. Doda pewności siebie zatrudnionym w innych miejscach pracy w walce o ich własne prawa.
Pocztowcy już raz pokazali, że są zdeterminowani. Jeśli szeregowi pocztowcy włączą się aktywnie do protestu (i nie zostaną w domu podczas strajku) na pewno zwyciężą. Solidnym i solidarnym generalnym strajkiem połączonym z ulicznymi demonstracjami pokonają szefów i stojący za nimi antypracowniczy rząd.
(Tekst został przygotowany tuż po ogłoszeniu referendum strajkowego, ale przed ogłoszeniem jego wyniku).