Kopenhaski szczyt klimatyczny
Światowi liderzy
nie mają rozwiązań
Niedługo zaczyna się szczyt klimatyczny w Kopenhadze i już teraz wiadomo, że skończy się bez osiągnięcia wiążącej umowy z konkretnymi celami, by zmniejszyć emisje dwutlenku węgla. Tym bardziej nie ma szczegółowego planu działań, by obniżyć emisje.  
Liderzy świata też nie wierzą w prawnie wiążącą umowę i znów widać, że nie traktują problemu poważnie. Możliwe, że prezydent Barack Obama nawet nie będzie brać udziału w negocjacjach.
Emisje dwutlenku węgla mają większy i szybszy wpływ na pogodę i klimat niż wcześniej przypuszczono. Oznacza to, że potrzebujemy działania – i to prędzej raczej niż później.
Zmiany klimatyczne są jednym z najbardziej poważnych zagrożeń przed którymi stoimy. Ekstremalna, nieprzewidywalna pogoda – susze, powodzie, skrajny upał, huragany, trąby powietrzne itp. będą uderzać najmocniej w ludzi najbiedniejszych.
Nie możemy polegać na ludziach u władzy, by uratowali planetę. Potrzebna jest akcja zwykłych ludzi, by zmusić polityków do działania. Dlatego protesty, które będą miały miejsce podczas kopenhaskiego szczytu na całym świecie, są tak istotne.
 W Warszawie spotykamy się 12 grudnia (sobota) o godz. 12.00 przed Kancelarią Premiera, by jasno powiedzieć, że polski rząd jest katastrofalnie bezczynny, a są potrzebne obszerne działania – inwestycje w energię odnawialną, termoizolację budynków i transport publiczny - które równocześnie oznaczałyby wiele nowych miejsc pracy.
Rząd Tuska skupia się na sprzedawaniu części swoich kwot emisyjnych, tak aby inne kraje mogły przejąć prawo do wyemitowania dokładnie tyle, ile nie wykorzystała Polska. Rozwiązania rynkowe w dziedzinie klimatu są zupełnie nieadekwatne wobec problemu – co pokazuje dotychczasowy brak zdolności do potrzebnych redukcji emisji – mimo ładnych słów od wszystkich polityków.
Chcąc zatrzymać zmiany klimatyczne i zmniejszyć ich szkodliwe dla ludzi i przyrody konsekwencje, które już nastąpiły, międzynarodowy ruch klimatyczny organizuje Globalny Dzień Akcji – w tym roku w dniu 12 grudnia.
W jego odezwie przed negocjacjami w Kopenhadze czytamy:
„Negocjacje klimatyczne w Kopenhadze są ostatnią szansą świata, by zapewnić zawarcie umowy o redukcji emisji, która może zastąpić protokół z Kioto przed jego wygaśnięciem.
Wśród naukowców jest coraz większa zgoda co do tego, że mamy tylko 10 lat, by zatrzymać i odwrócić globalny wzrost emisji gazów cieplarnianych, zanim galopujące zmiany klimatyczne stają się nie do kontrolowania.
Oznacza to, że międzynarodowe negocjacje, które odbędą się w Kopenhadze w grudniu 2009 r., mogą być naszą ostatnią szansą na zapobieżenie globalnej katastrofie o niewyobrażalnych proporcjach – być może jest to najważniejsze międzynarodowe spotkanie kiedykolwiek mające miejsce.
Dlatego czujemy, że istnieje ogromna potrzeba, by w tym czasie zademonstrować globalną wolę do pilnego i skutecznego działania.”
„Wezwanie do akcji” w związku z demonstracją brzmi następująco:
„Żądamy, by światowi liderzy podjęli pilne i zdecydowane działania, potrzebne do, zapobieżenia katastrofalnej destabilizacji globalnego klimatu, aby cały świat mógł posunąć się, tak szybko jak to możliwe, ku dalej idącej umowie o zmniejszeniu emisji, która jest zarówno sprawiedliwa, jak i skuteczna w minimalizacji niebezpiecznych zmian klimatycznych.
Żądamy, by od dawna uprzemysłowione kraje, które emitują najwięcej gazów cieplarnianych obecnych w atmosferze, wzięły odpowiedzialność za ograniczenie zmian klimatycznych zarówno poprzez natychmiastowe zmniejszenie własnych emisji, jak i inwestycje w rewolucję czystej energii w krajach rozwijających się.
 Rozwinięte kraje muszą wziąć swoją część odpowiedzialności, by zapłacić za potrzebne działania dostosowawcze, szczególnie te podjęte przez niskoemitujące kraje o ograniczonych zasobach finansowych.
Zmiany klimatyczne uderzą najpierw i najmocniej w najbiedniejszych. Wszyscy, którzy mają finansowe środki, by podjąć działania, muszą to pilnie i zdecydowanie uczynić.”
Ellisiv Rognlien
Przyjdź na protest - patrz s. 12