Nie dla NATO * Nie dla NATO *
Bałkańska Konferencja Antywojenna
DO ZOBACZENIA W STRASBURGU! Nie dla NATO * Nie dla NATO *
W dniach 29-30 listopada w Atenach odbyła się Bałkańska Konferencja Antywojenna zorganizowana przez grecką Koalicję „Stop Wojnie”. Pod wieloma względami była to ważna i godna odnotowania impreza.
Grecki ruch antywojenny od 2002 r. należy do najbardziej imponujących w Europie (szczególnie, jeśli zestawimy wielotysięczne demonstracje antywojenne z zaledwie 10 – milionową ludnością kraju). Widać to było na konferencji, gdzie patrząc na greckich mówców robiła wrażenie różnorodność reprezentowanych środowisk – od związków zawodowych po znanych dziennikarzy i przedstawicieli środowisk imigrantów. No, i nie sposób nie zauważyć, że cała impreza odbywała się zaledwie na tydzień przed wielkimi protestami w Grecji po zastrzeleniu przez policję nastolatka.
Nazwa konferencji sugerowała, że poruszano na niej problemy wojen i imperializmu na Bałkanach. Faktycznie był to jeden z jej ważnych aspektów. Przedstawiciele ruchów antywojennych z Grecji, Serbii, Macedonii, Turcji i Cypru sprawiali, że poruszane były specyficzne problemy ruchów antywojennych i ich współpracy na Bałkanach. A problemów tych nie brakuje. Wciąż żywa jest spuścizna niedawnej wojny w Jugosławii i natowskich bombardowań w 1999 r. Należy do niej m. in. problem niepodległości Kosowa, wstąpienia Albanii i Chorwacji – i chęci wstąpienia Macedonii - do NATO oraz budowy amerykańskich baz wojskowych w regionie. Do tego dochodzi konflikt grecko – macedoński dotyczący nieuznawania przez Grecję z przyczyn nacjonalistycznych nazwy „Republika Macedonii”, jak również podział Cypru i związany z nim konflikt grecko – turecki. Ponadto w samej Grecji gorąca jest kwestia rozbudowy bazy USA na Krecie, która spotkała się ze znaczącym sprzeciwem mieszkańców wyspy.
Jednak ramy konferencji nie ograniczały się jedynie do problemów regionu. Wziął w niej udział także przedstawiciel libańskiego Hezbollahu mówiąc o sytuacji Libanu po wojnie z Izraelem w 2006 r. oraz podkreślając konieczność współpracy ponad podziałami przeciw imperializmowi. Co ciekawe, ten reprezentant islamskiej organizacji jako jeden z niewielu wyrażał duże nadzieje w zmianie prezydentury w USA. Mówcami na konferencji byli także przedstawiciele czeskiego ruchu „Ne Zakladnam” przeciw tzw. „tarczy antyrakietowej” i polskiej Inicjatywy „Stop Wojnie”. Warto podkreślić, że nie mógł dotrzeć – gdyż na czas nie wydano mu wizy - reprezentant gruzińskiego ruchu protestu przeciw polityce Saakaszwilego.
Poza omawianiem problemów imperialnej rywalizacji w czasie kryzysu gospodarczego, kwestii objęcia władzy przez Baracka Obamę w USA i koordynacji działań ruchów antywojennych konferencja miała jasno postawiony cel – mobilizację do działań w związku z przypadającą w 2009 r. 60 rocznicą powstania NATO. W związku z nią w dniach 2-5 kwietnia 2009 r. na granicy francusko-niemieckiej (we francuskim Strasburgu i małej niemieckiej miejscowości Kehl) odbędzie się okolicznościowy szczyt Sojuszu. Miejsce szczytu nie jest przypadkowe – symbolizować ma nie tylko sojusz obu europejskich mocarstw, ale także powrót Francji do militarnych struktur NATO (z których wycofała się w 1966 r.). Ruchy antywojenne i alterglobalistyczne planują w tym samym czasie alternatywny szczyt i masowe demonstracje. W ateńskiej konferencji wzięli udział niemieccy organizatorzy antyszczytu, którzy podkreślali jego międzynarodowe znaczenie, jak również rolę NATO w konfliktach zbrojnych i zaostrzaniu niestabilności na świecie. Jak podkreślali mówcy, Sojusz planuje dalszą ekspansję nie tylko na Bałkany, ale i na wschód. Oficjalne dokumenty zeszłorocznego szczytu NATO w Bukareszcie wskazują, że faktyczne granice tej ekspansji sięgają granic Chin. To wszystko wpływa na rozwój konfliktów między USA i ich sojusznikami a Rosją i Chinami. Najbardziej żywym tego przykładem była sierpniowa wojna w Gruzji, która w istocie była ostrym wyrazem konfliktu między imperializmem rosyjskim a amerykańskim (Gruzja to czołowy sojusznik USA w regionie). Można sobie wyobrazić, w jakiej bylibyśmy sytuacji w czasie sierpniowej wojny, gdyby Gruzja była członkiem NATO! Tymczasem USA jednoznacznie chce wciągnąć do Sojuszu zarówno Gruzję, jak i Ukrainę.
Innym kluczowym powodem do protestu jest wojna w Afganistanie – prowadzona pod natowskim sztandarem. Sytuacja w tym kraju staje się coraz bardziej dramatyczna, a brutalny charakter tej okupacji coraz bardziej oczywisty. W ciągu ostatnich dwóch lat liczba cywilnych ofiar nalotów wzrosła prawie trzykrotnie. Symbolem poczynań okupantów stał się „incydent” w Heracie, gdy w nalocie na miasto w sierpniu 2008 r. zginęło 90 osób, z czego 60 to dzieci. Podobne poczynania powodują rosnącą popularność ruchu oporu kierowanego głównie przez talibów, których władzy w 2001 r. prawie nikt w Afganistanie nie bronił. Według paryskiej Międzynarodowej Rady Bezpieczeństwa i Rozwoju siły talibów obecne są na 72% terytoriów Afganistanu, w porównaniu z 54% w ubiegłym roku.
Na konferencji przedstawiciele różnych krajów wskazywali na lokalną specyfikę protestów antynatowskich. W Grecji i Turcji, krajów od dziesięcioleci będących w Sojuszu, sprzeciw lewicy i ruchów antywojennych wobec NATO jest oczywistością. Przekłada się to na masowość protestów przeciw Sojuszowi. Jak wypowiedział się jeden z liderów Koalicji „Stop Wojnie”, do Strasburga z Grecji pojedzie przynajmniej tysiąc osób.
Inaczej sytuacja wygląda w krajach Europy Wschodniej - szczególnie w takich krajach jak Macedonia i Albania - gdzie NATO wciąż cieszy się znaczącym poparciem, mimo np. znacznego sprzeciwu ludności wobec wojny w Afganistanie. Działacze z tego regionu podkreślali jednak, że protesty można organizować wokół konkretnych działań Sojuszu (ekspansja na wschód, Afganistan, poparcie dla „tarczy antyrakietowej”), przy jednoczesnym dostrzeganiu roli kwietniowych protestów w kwestionowaniu roli samego NATO.
Kwietniowy antyszczyt dla ruchów antywojennych w wielu krajach, w tym w Polsce, może być więc okazją do rozpoczęcia dyskusji o faktycznej roli Sojuszu na świecie jako zbrojnego ramienia USA i mocarstw europejskich.
Główne przesłanie wszystkich uczestników konferencji brzmiało więc: „Do zobaczenia w Strasburgu!”.
Filip Ilkowski