Grecki
prawicowy rząd znalazł się w bardzo kłopotliwej sytuacji z powodu masowych
protestów, strajków i marszy studenckich, wywołanych zabójstwem 15 letniego
chłopaka, które miało miejsce w sobotę 6 grudnia w Atenach.
Alexandros
Grigoropoulos został zastrzelony przez policję w ateńskiej dzielnicy Eparchia.
Zabójstwo
wywołało furię wśród robotników i studentów, już wcześniej niezadowolonych z
prowadzonej przez rząd neoliberalnej polityki gospodarczej.
Nagłe
protesty wybuchały wraz z rozprzestrzenianiem się wiadomości. Policja
zaatakowała demonstrujących i centrum miasta zostało zdemolowane.
Podczas gdy
większość międzynarodowych mediów skupia się na zamieszkach, całkowicie
ignorowana pozostaje sprawa ruchu masowego, który ogarnia greckie ulice i
miejsca pracy. Pozwoliło to na skuteczne zogniskowanie gniewu przeciwko
rządowi.
Pierwsze
demonstracje o krajowym zasięgu miały miejsce już w niedzielę, a ich uczestnicy
jednogłośnie domagali się dymisji ministra spraw wewnętrznych i ukarania
odpowiedzialnych policjantów.
Uczniowie z
ponad 100 różnych miejsc zorganizowali wspólny marsz protestacyjny w niedzielny
poranek. Później protestowali przed komisariatami.
Atmosfera
tych wydarzeń była bardzo podobna do wydarzeń z marca 2003r, gdy tysiące
uczniów spontanicznie wyszło ze szkół, by zaprotestować przeciwko wojnie w
Iraku.
Ich gniew
rozpalił populację. W poniedziałek w Atenach miała miejsce demonstracja przeciw
ostatniemu zabójstwu - zorganizowana przez antykapitalistyczną lewicę - do
której przyłączyło się 40000 ludzi.
W tym samym
czasie miała miejsce demonstracja zorganizowana przez Grecką Partię
Komunistyczną i z racji gigantycznej ilości maszerujących ulicami ludzi, obie
akcje połączyły się w jeden przemarsz.
Rząd posiada
konsekwentną strategię - wykorzystuje policję do rozbijania manifestacji i
wywoływania zamieszek. Zamyka szkoły średnie i podstawowe starając się
powstrzymać ludzi od organizowania się.
W czasie
nocy w niedzielę, policja zaatakowała demonstrujących gazem łzawiącym, dymem i
granatami hukowymi, zmuszając ludzi do rozproszenia się.
Spowodowało
to partyzanckie potyczki dużych grup młodzieży z przedstawicielami władz. Przez
cały poniedziałek wszystkie protesty w kraju spotykał podobny los.
Rząd ma
nadzieję, iż dzięki prowokowaniu zamieszek, zdoła podważyć poparcie opinii
publicznej dla protestujących i wyciszyć całą sprawę. Jednakże to robotnicy i
studenci stanowią główne grupy podgrzewające sytuację na niekorzyść rządu.
W
poniedziałek robotnicy uczestniczyli w masowych spotkaniach, przyjmując rezolucje
wspierające protesty młodzieży przeciw policji i powodując lokalne przestoje w
pracy,
Związek
zawodowy nauczycieli szkół podstawowych i wyższych strajkował we wtorek, co
pozwoliło uczniom wziąć udział w pogrzebie Alexandrosa, mającym miejsce tego
dnia. Związek zawodowy wykładowców akademickich ogłosił trzydniowy strajk
rozpoczynający się w poniedziałek.
Historia
walki greckich studentów z rządem rozpoczęła się od protestów wobec
prywatyzacji szkolnictwa wyższego.
W ostatnim
tygodniu miała miejsce również trzydniowa okupacja szkół średnich - kontynuacja
ruchu, który zatrząsł całą Grecją 18 miesięcy wcześniej.
Związki
zawodowe wezwały do generalnego strajku w środę 10 grudnia przeciw rządowemu
budżetowi, który wesprzeć ma bankierów 28 miliardami euro.
Te dwie
grupy stanowią prawdziwie wybuchową mieszankę w oczach mało popularnego rządu.
Rząd zachwiał się już w posadach z powodu ciągu skandali - w związku z aferą
gruntową między rządem a bogatym zakonem opróżniły się już dwa stanowiska
ministerialne.
Rok
wcześniej rząd został zmuszony do zorganizowania wcześniejszych wyborów z
powodu studenckich protestów i okupacji przeciw planowanym zmianom w edukacji.
Zdołał wygrać małą mniejszością głosów i łudził się, iż zdoła to jakoś uspokoić
całe zamieszanie.
Jednakże, w
obecnej chwili, władze znajdują się w jeszcze większych kłopotach niż wtedy.
Oficerowie odpowiedzialni za zabicie Alexandrosa zostali zaaresztowani, a rząd
obiecał, że zostaną ukarani. Wcześniej jednak starali się zatuszować całą
sprawę.
Policja utrzymywała,
iż oficerowie zostali zaatakowani, a Alexandros zginął od rykoszetu strzału
ostrzegawczego. Jednakże zbyt wielu naocznych świadków stwierdziło, że nie był
to żaden rykoszet. Rząd został zmuszony do wystąpienia przeciw policji w celu
uspokojenia społecznego gniewu.
Nastrój jaki
panuje w mieście najlepiej oddają wspierające ruch komentarze właścicieli
sklepów, których witryny zostały zniszczone w czasie zamieszek, taki jak: „Nie
czas teraz rozmawiać o szkodach, kiedy dopiero co zginął młody chłopak."
Społeczne
wyżyny zaczynają się walić, a ludzie na dole są w bojowym nastroju.
Grecki
rząd stara się utrzymać cięcia
Grecki rząd
stara się przepchnąć serię radykalnych rozwiązań w odpowiedzi na rosnący
kryzys.
Proponowane
są cięcia w usługach społecznych, wprowadzenie reformy emerytur i prywatyzacja.
Złość robotników spowodowana utratą miejsc pracy i rosnącą inflacją
doprowadziła do mającego miejsce 10 grudnia strajku generalnego.
Grecki
Kongres Związków Zawodowych znajduje się pod dużym ciśnieniem, by stworzyć
skuteczną akcję przeciwko redukcjom i prywatyzacji. W tym samym czasie
parlament kraju głosuje nad budżetem, który zasili banki miliardami euro i to
jeszcze w tygodniu przed świętami.
Związki
nawołują do strajków i demonstracji – fala protestów potrwa zapewne do świąt i
najprawdopodobniej trwać będzie jeszcze w przyszłym roku.
Historia
Grecji pełna jest nieufności wobec rządzących. W latach 1967-74 krajem rządziła
wojskowa junta wspierana przez USA. Reżim zawalił się dzięki rozpoczętej w 1973
roku studenckiej rewolcie, która przeobraziła się w ogólne powstanie przeciw
władzom.
Od 2004r
obserwujemy falę protestów przeciw prawicowemu rządowi na czele którego stoi
Kostas Karamanlis. Częścią protestów były demonstracje pracowników terminowych
domagających się stałego zatrudnienia. Wydarzenia te, tak jak i to co działo
się w ostatnich tygodniach, znacząco osłabiło pozycję rządu.
Panos
Garganas,
Socjalistyczna Partia Robotnicza (SEK), Grecja. Panos jest redaktorem naczelnym
gazety Pracownicza Solidarność. |