* Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *

KRYZYS i OPÓR W POLSCE

NIE PŁAĆMY

ZA ICH KRYZYS

Rząd niepewny wobec wzrastającego kryzysu

„Polska jest wyspą stabilności” – Donald Tusk, 13 października 2008 r.

„Polska nie jest wyspą” – minister finansów Jacek Rostowski (siedzący obok premiera), 30 listopada 2008 r.

Wydaje się, że było to już strasznie dawno temu, gdy Donald Tusk i jego ministrowie zapewniali wszystkich, iż międzynarodowy kryzys ekonomiczny nie dotyczy Polski. Teraz mówią inaczej.

Staje się jasne, że globalny kryzys jest głęboki, poważny i będzie trwał.

Nikt z polityków i ekonomistów nie wie, do jakiego stopnia polska gospodarka zostanie objęta kryzysem.

Na razie wiemy, że wszyscy mówią o spowolnieniu gospodarki. Prognozy na 2009 r. sięgają w dół od 3,7 % (Ministerstwo Finan­sów) po 2,8 % (Narodowy Bank Polski), 1,5 % (J.P. Morgan) oraz 0,4 % (BNP Paribas).

Czasy są trudne dla dogmatycznych rządowych zwolenników prywatyzacji. Ceny na warszawskiej giełdzie są warte połowę zeszłorocznego poziomu, co m.in. spowodowało, że rząd musi odroczyć prywatyzowanie firm drogą emitowania akcji.

Zgodnie ze swoją ideologią neoliberalną, głoszącą jak najmniej ingerencji państwa w gospodarkę, Tusk krytykuje inne rządy za wpompowanie za dużych pieniędzy do systemu finansowego. Jednak sam nie jest zbyt konsekwentny w tej sprawie.

30 listopada premier ogłosił swój „Plan stabilności i rozwoju” wart 91,3 miliardów złotych na lata 2009-2010.

Do  40 miliardów stanowią poręczenia i gwarancje Skarbu Państwa dla banków  - jeśli firmy nie będą mogły spłacać długów, rząd będzie musiał płacić.

Wcześniej  w październiku rząd ogłosił jakiś mglisty plan bez podawania szczegółów. Później zwiększył gwarancje dla depozytów bankowych do 50 tys. euro - przy czym warto podkreślić, że rząd chce, by Bankowy Fundusz Gwarancyjny mógł zaciągnąć pożyczki od państwa.

Wbrew swojej ideologii i wbrew krytyce innych liderów światowych Tusk jest gotów pójść dalej. Jak podaje Dziennik (1 grudnia) rząd przedstawi wkrótce projekt ustawy, dzięki której państwo w zamian za akcje banków, będzie mogło pompować w nie pieniądze. Czyli mamy tu przykład ewentualnej częściowej nacjonalizacji sektora bankowego!

Z sumy 91,3 miliardów złotych tylko 1,5 mld jest przeznaczone na inwestycje w odnawialne źródła energii i mizerne 1,14 mld na „rezerwę solidarności społecznej”.

Widać, że rządowe plany są niepewne i chwiejne, jak światowa gospodarka. Jedyny pewniak to fakt, że rząd będzie chciał zwiększyć rentowność firm przez obniżenie naszego standardu życia.