* Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *
KRYZYS i OPÓR W POLSCE
NIE PŁAĆMY
ZA ICH KRYZYS
Pracownicy gotowi
na strajk generalny
Grudniowe blokady torów kolejowych przez związkowców w
Warszawie, a poprzednio w innych miastach, jak Katowice i
Bydgoszcz, są dowodem na determinację pracowników w walce z
rządowymi atakami.
Kolejarze w Warszawie wiedzieli, że grożą im konsekwencje prawne.
Władze kolei stwierdziły, że blokada Dworca Zachodniego w
Warszawie jest nielegalna. PKP groził, że będzie się domagać od kolejarzy
odszkodowania za straty.
Co więcej, nie wiadomo było czy policjanci - uzbrojeni w pałki i broń
do wystrzeliwania pojemników z gazem łzawiącym – zastosują przemoc,
czy też nie.
Wiemy przecież nie jest tak, jak powiedział rzecznik policji, że „
policja nie chce się mieszać w konflikty społeczne, ponieważ nie jest
od tego”. W każdym kraju policja jest właśnie od tego. Jednak na razie
rząd się boi stosowania policyjnej przemocy ponieważ może to skutkować
wybuchem społecznym, jaki widzimy obecnie w Grecji.
Determinację związkowców wyraził pewien maszynista na warszawskiej
blokadzie. Mimo, że miał tylko dwa lata do własnej, już
zagwarantowanej wcześniejszej emerytury, zdecydował się na wyjście
na tory, bo „musimy się trzymać razem”.
Oburzenie pracowników nie dotyczy tylko wcześniejszych emerytur,
o które walczą kolejarze, ale także innych kwestii. Wzrastający kryzys
mnoży te przypadki.
Na Górnym Śląsku największy producent stali świata ArcelorMittal
i gliwicka fabryka Opla, należąca do zagrożonego bankructwem
General Motors, zaczynają akcję zwolnień grupowych. W przyszłym
roku te firmy chcą zwolnić 1600 osób. Przypomnijmy, że kilka tygodni
temu, kiedy szefowie z ArcelorMittal Poland zdecydowali się na wyłączenie
dwóch pieców w Dąbrowie Górniczej i Krakowie, obiecali, że
„nikt nie straci pracy”.
Według Gazety Prawnej (25 listopada): „W efekcie już co czwarty
pracownik (16 proc. rok wcześniej) skarży się, że jego firma nieterminowo
wypłaca wynagrodzenie. Z kolei co trzeci badany przyznaje, że
firma odmawia mu przyznania urlopu.”
Niestety, liderzy związkowi jak na razie ograniczają się do kilkutysięcznych
protestów przed Sejmem i Kancelarią Premiera. Mówią
dużo, ale na razie nie stać ich na wezwanie do strajku generalnego.
Jednak ich wahania nie powinny nas dziwić, ponieważ zbyt często
się powtarzają.
Protesty przed Sejmem należy maksymalnie wspierać – aktywiści
powinni namówić jak najwięcej pracowników do uczestnictwa, by
zwiększyć presję na liderów związkowych.
Nie należy czekać z akcją strajkową. W dzisiejszych warunkach
strajk w jakiejkolwiek branży może szybko rozpowszechnić się na inne
sektory gospodarki.(Patrz „Strajki i protesty” s.9). Czas działać. Teraz.