Wycofać wojska z Afganistanu

Wywiad z byłym żołnierzem

Po 9/11 Johnny Rico wstąpił do armii USA, do piechoty, i niedługo potem został wysłany, by walczyć w Afganistanie.

Oto wywiad z nim który się ukazał w brytyjskim miesięczniku Socialist Review.

Jakie miałeś wrażenia, kiedy pierwszy raz tam przybyłeś?

Wyjechałem w 2004 i 2005 r, był to pierwszy kontyngent. Wysłano nas do Ghazni. Kiedy dotarliśmy tam było bardzo cicho. Byliśmy bardzo agresywni i gotowi do boju, ale nikt nie chciał z nami walczyć.

Kiedy zmieniły się twoje uczucia dotyczące wojny?

U nas kilka żołnierzy zginęło z powodu wybuchu bomby. Nasi dowódcy nie nazwali tego, co potem miało miejsce "zemstą", ale nią było. My więc coś zrobiliśmy, a tamci wzięli odwet na nas - a my potem na nich. I tak w kółko – wiedziałeś, że tak będzie bez końca.

Myślę, że tu, w Stanach, jest wielkie złudzenie, że jeśli będziesz wystarczająco twardy i silny, to zastraszysz ludzi, żeby się poddali - a oni będą czuli do ciebie szacunek i będą pokojowi. Ale tak nie działa ludzka natura. Im bardziej kogoś bijesz, tym bardziej staje się wściekły.

Niektórzy oceniają wojnę w Iraku jako złą wojnę, a Afganistan jako wojnę do wygrania i tworzenia pokoju. Kiedy tam byłem, Hamid Karzaj rządził jedynie w Kabulu, a reszta Afganistanu była pod komendą watażków i rzezimieszków. Rząd centralny jest naprawdę słaby, a USA nawet zwykł opłacać ludzi siedzących w heroinowym biznesie. Był taki facet o którym mówiono mi, że płaciliśmy mu milion dolarów miesięcznie za pozwolenie nam umieszczenia baz wojskowych na obszarach pod jego kontrolą. Płaciliśmy więc ludziom w znacznej części kraju, żeby nas nie atakowali.

Jak zmieniły się morale żoł­nierzy odkąd tam byłeś?

Morale stało się dość złe, a to głównie z powodu ludzi których straciliśmy. Doszło do tego, że tak naprawdę nie opuszczaliśmy bazy, ponieważ za każdym razem, kiedy wyjeżdżaliśmy byliśmy dość mocno trafiani i nie było nawet warto.

Mój starszy oficer, dowódca mojego plutonu, nawet zaczął uszkadzać nasze pojazdy. On wiedział, że ktoś zginie i że nigdy nie osiągniemy naszego celu, więc nie widział w tym sensu i stąd uratował kilka ludzkich istnień.

Co byś powiedział rodzinom wojskowym?

Nie sądzę, że powinniśmy uczestniczyć w żadnej z tych wojen. Nie wiem jak powiedzieć komuś, kto kogoś stracił, że nie ma sensu umierać. Ale w końcu jest to ohydna prawda.