Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *

Przeciw związkowcom i niezamożnym

Tusk pokazuje pazury

Sporo już wiemy o zamiarach Donalda Tuska i jego rządu. A to, co wiemy, podważa nadzieje niektórych, że Tusk będzie bardziej socjalny i mniej liberalny niż dotychczas.

Oczywiście podczas kampanii wyborczej Platforma udawała, ze troszczy się o biednych i niezamożnych - musiała tak robić, by wygrać wybory. Jednak słowa premiera i jego ministrów w ostatnich tygodniach dowodzą, że Platforma pozostaje partią cięć, prywatyzacji, wojny i ataków na pracowników.

Intensyfikacja polityki neoliberalnej

O SŁUŻBIE ZDROWIA I EDUKACJI można przeczytać na str. 2.

PRYWATYZACJA

W  swoim expose Tusk powiedział: "Należy radykalnie przyspieszyć prywatyzację" i dodał: "wierzymy, jak wierzyli nasi przodkowie, że rękojmią sukcesu gospodarczego, podobnie jak rękojmią wolności osobistej, jest własność prywatna w gospodarce. Nie boimy się tego."

Rzeczywiście jeśli rządowi się uda, zobaczymy naprawdę radykalne przyspieszenie prywatyzacji. Według prognozy ministra gospodarki Aleksandra Grada, w ciągu czterech lat (2008-2011) "powinniśmy mieć przychody z prywatyzacji na poziomie 26 mld zł." Dla porównania Grad szacuje że w 2007 r. przychody będą liczyć 1,9 mld złotych, a w 2006 r. liczyły 0,6 mld.

Oczywiście, sprawa jest przedstawiona pozytywnie - będą "przychody". Jednak pęd ku prywatyzacji ma doprowadzić do zwolnień, cięć socjalnych, wzbogacenia już bogatych ludzi i wyodrębnienie kolejnych sektorów gospodarczych od (co prawda słabego) nadzoru parlamentu.

DEREGULACJA

Tusk, tak jak ojciec polskiego neoliberalizmu Leszek Balcerowicz, chce, by korporacje miały „wolną rękę”. W wywiadzie dla brytyjskiego Financial Times (30 listopada) Tusk mówił, że trzeba pozbyć się regulacji: „deregulacja powinna stać się narodowym priorytetem Polski" oświadczył, dodając, że "trzeba wziąć maczetę i ciąć, ciąć i jeszcze raz ciąć". Przypomnijmy, że regulacje lub przepisy stanowią nie - jak mówią neoliberałowie - hamulce i ograniczenia  wobec przedsiębiorczych, energicznych ludzi, ale m.in. jakąś (chociaż niewystarczającą) obronę przed sprzedażą niebezpiecznych produktów, oszustwami i naruszaniem praw pracowniczych.

W tym samym wywiadzie dla FT Tusk stwierdza absurdalnie, że PO wygrało wybory, ponieważ ludzie przekonali się do neoliberalizmu. Według niego: "liberalne poglądy gospodarcze były w pierwszej kolejności intelektualną własnością wąskiej elity, potem nowej klasy polskich przedsiębiorców i menedżerów, a w ostatnich miesiącach stały się codziennym doświadczeniem dla milionów Polaków, którzy poznali warunki pracy i życia w liberalnych gospodarkach zachodniej Europy, głównie Wielkiej Brytanii i Irlandii. To jeden z głównych powodów, dla których niedawny zwrot polityczny był możliwy." Prawda była inna. PO wygrało, bo ludzie chcieli obalić prawicowy populizm Jarosława Kaczyńskiego – niestety, głos na Platformę wydawał się być najbardziej skutecznym sposóbem by to dokonać.


EMERYTURY

Rząd chce oszczędzić na emeryturach. Nowy minister pracy i polityki społecznej Jolanta Fedak stwierdza w Rzeczpospolitej (29 listopada):  "Będę namawiała Polaków, by pracowali dłużej. Prawdziwym problemem jest bardzo szybkie obecnie kończenie aktywności zawodowej," Co to jest "bardzo szybkie kończenie"? Dla minister Fidak 65 lat to za „szybkie kończenie” dla mężczyzn. Ostrzega, że "dzisiejszych zatrudnionych trzeba zawczasu uprzedzić o tym, że w kolejnych latach będzie podwyższany wiek emerytalny". Minister zapowiada również, że podniesie wiek emerytalny kobiet... do 65 lat!

PRACOWNICY/ZWIĄZKOWCY

Głośno jest w mediach o obietnicach Tuska w sprawie podwyżek dla nauczycieli i pracowników służby zdrowia. Ma to stanowić dowód, że premier chce być przyjazny wobec związkowców. Jednak wciąż nie wiemy, co w końcu rząd zaoferuje tym pracownikom.

Co więcej, w swoim expose Tusk w ogóle nie mówił o związkowcach. No, może pośrednio. Zadeklarował: "Będziemy się przeciwstawiać tym wszystkim, którzy przyjmą strategię "wyrwać jak najwięcej, wydrzeć ile kto zdoła", bo każda nieroztropnie wydana złotówka, na tych, którzy najgłośniej krzyczą, jest równocześnie złotówką zabraną tym, którzy nie mają takiej siły przebicia, ale tej złotówki publicznej potrzebują najbardziej."

Gdy Tusk mówi o "złotówce publicznej", oczywiście, nie ma na myśli kontraktów rządowych przynoszących niezliczone miliony zysków miliarderom typu Kulczyk lub Krauze. Pieniądze wydane na rzecz bogatych, są jak najbardziej "roztropne".

Opozycja będzie się przeciwstawiała niektórym działaniom rządu. Ale nie spodziewajmy się zbyt dużego sprzeciwu wobec neoliberalizmu Platformy.

Według wyliczeń witryny money.pl w Sejmie obecnej kadencji zasiada 82 milionerów. Nie jest zaskoczeniem, że połowa (41) z nich znajduje się w klubie parlamentarnym Platformy Obywatelskiej. Prawo i Sprawiedliwość ma ich 23, a LiD 16 - jest to proporcjonalnie najwięcej ponieważ LiD ma tylko 53 mandaty. Listę milionerów uzupełniają dwaj ludowcy.

Majątki posłów zostały oszacowane na podstawie danych dostępnych jedynie w deklaracjach majątkowych. Nie były brane pod uwagę np. posiadane akcje. Gdyby tak było, Janusz Palikot z PO byłby najbogatszym posłem - jego majątek liczy ok. 90 - 100 milionów złotych (80 - 90 milionów złotych otrzymał za sprzedaż 40 proc. akcji w Polmosie Lublin).

IRAK I AFGANISTAN

Rząd obiecał, że wycofa polskie wojska z Iraku w 2008 r. - ale poprzednia obietnica już została złamana - dzień po wyborach Komorowski obiecał że zostaną wycofane przed końcem 2007 r. (patrz obok). Możliwe, że wojska w końcu zostaną wycofane - większość biorących udział w tej wojnie krajów zrezygnowało już z okupowania Iraku lub zmniejszyło swój kontyngent żołnierzy. Ale nie jest to pewne. Rządy Millera i Belki też obiecywały, że skończy się operacja wojskowa w Iraku.

Pamiętajmy, że polscy żołnierze stanowili część sił okupacyjnych od samego początku wojny w marcu 2003 r. Gdyby obietnice zostałyby spełnione, już dawno by ich tam nie było.

Co więcej, Tusk zostawia sobie otwartą furtkę w postaci Lecha Kaczyńskiego. Jeśli chodzi o termin wycofania polskich wojsk z Iraku Tusk powiedział po spotkaniu z prezydentem (5 listopada) – „będziemy musieli szukać porozumienia” - dodając, że ta kwestia "wymaga wspólnej decyzji rządu i prezydenta".

Nie możemy ufać Tuskowi - ruch antywojenny musi nadal żądać natychmiastowego wycofania wojsk - także z Afganistanu.

Już wiadomo bowiem, że rząd chce pozostać w Afganistanie, nawet po zbrodni dokonanej przez polskich żołnierzy na mieszkańcach Nangar Khel cztery miesiące temu.

6 grudnia minister obrony Bogdan Klich poinformował posłów sejmowej komisji obrony, że niewykluczone jest zwiększenie w przyszłym roku polskiego kontyngentu w Afganistanie o 300-400 osób.  W swoim expose Tusk usprawiedliwił okupację Afganistanu mówiąc o "naszej wiarygodności" w NATO.

Dodał też, że "udział w misji stabilizacyjnej w Afganistanie to także tworzenie zapory przeciwko rozprzestrzenianiu się, przedostawaniu się narkotyków do Europy, w tym do polskich miast i szkół. To także nasz bezpośredni polski interes."

To chyba najgłupsze zdanie w całym expose. Sześć lat po rzekomym obaleniu talibów Afganistan bije rekordy w produkcji narkotyków. Ahmed Wali Karzaj, brat prezydenta, jest jednym z największych narkotykowych biznesmenów w kraju.

W sprawie wyrzutni rakietowych USA w Polsce (w ramach kłamliwie zwanej "tarczy antyrakietowej") rząd na razie wymiguje się od jasnej deklaracji. Ale Tusk powiedział 7 grudnia, że nie jest tak, że relacje polsko-amerykańskie czy stosunek do tarczy będą za jego rządu ostrzejsze niż za czasów poprzedników. "Niewykluczone, że w niektórych sprawach będzie odwrotnie" dodał. Czyli nie spodziewajmy się, że rząd Tuska będzie chciał być bardziej niezależny od imperialnej polityki Waszyngtonu.

Rząd jest zdecydowany na kontynuowanie i intensyfikację neoliberalnej i prowojennej polityki swoich poprzedników. Dlatego tworzenie prawdziwej alternatywy na lewo od LiD jest sprawą bardzo pilną. (Patrz s. 12)

------------------------

Obietnica już złamana
Komorowski zaznaczył, że polska misja w Iraku nie powinna być przedłużana poza rok 2007. Nasze stanowisko w kwestii Iraku jest jasne. Polska wypełniła 400% swoich zobowiązań co do tej misji i nie ma powodów, by wypełniła 500% - dodał.
PAP 22.10.2007 - dzień po wyborach.

Str. 2-3: Joanna Puszwacka,
Ellisiv Rognlien, Andrzej Żebrowski