25 listopada - marsz nauczycieli
Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP) zdecydował o zorganizowaniu w dniu 25 listopada ogólnopolskiego marszu nauczycieli w Warszawie. Ma być to protest przeciw polityce edukacyjnej wprowadzanej przez wicepremiera i ministra edukacji Romana Giertycha.
Do zapowiadanego marszu mają się przyłączyć także przedstawiciele związków zawodowych zrzeszonych w Ogólnopolskim Porozumieniu Związków Zawodowych. Protestujący przejdą spod Torwaru ulicami: Myśliwiecką, Górnośląską, Piękną, al. Ujazdowskimi i Bagatelą pod Ministerstwo Edukacji Narodowej a następnie pod Sejm.
Nauczyciele z całej Polski chcą na ulicach Warszawy wyrazić swój pogląd na pomysły ministra oświaty na wychowanie młodzieży a także oprotestować ataki na Związek Nauczycielstwa Polskiego - największy i jeden z najdłużej działających w Polsce związków zawodowych. W komunikacie wydanym przez ZNP wyrażono opinię, że szef MEN psuje polską edukację, dzieli środowisko nauczycielskie i dyskryminuje działaczy legalnie działającego związku
Jedną z wielu przyczyn jest wypowiedz Giertycha w związku z obchodami Dnia Edukacji Narodowej gdy powiedział, że nie chce „odznaczać osób rekomendowanych przez organizacje mające wszelkie cechy organizacji o charakterze wywodzącym się z czasów komunistycznych". W późniejszej wypowiedzi dodał, że w sprawie rekomendacji nie ma zaufania do ZNP.
Oburzenie związkowców wypowiedziami Gietycha jest ze wszech miar uzasadnione. Związek nauczycielstwa Polskiego nie jest organizacją wywodzącą się z PRL. Powstał w 1905 roku i bardzo aktywnie działał w dwudziestoleciu międzywojennym. Już w 1923 roku nauczyciele mieli zagwarantowanych wiele uprawnień np. 50% zniżki przy przejazdach kolejowych, wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe. W czasie drugiej wojny światowej jako Tajna Organizacja Nauczycielska organizowała i prowadziła tajne nauczanie.
Marsz rozpocznie się o godz. 11.00.
LIDL
Związek powstał u „najgorszego pracodawcy w Europie”
W zeszłym miesiącu pisaliśmy o założeniu związku zawodowego w dużej sieci handlowej Media Markt. Teraz powstają kolejne organizacje broniące pracowników.
W Gorzowie w hipermarkecie LIDL pracownicy założyli „Solidarność”, pierwszą organizację związkową w tej sieci. Magdalena Zawiślak założycielka związku tak opowiadała dziennikarzom jak kierownictwo firmy próbowało niedopuścić do jego powstania:
”Pierwsze spotkanie w sprawie utworzenia związku odbywało się wieczorem pod sklepem. Wkrótce pojawił się kierownik działu sprzedaży i próbował mnie zastraszyć grożąc dyscyplinarnym zwolnieniem. Przyłączyło się do niego dwóch członków zarządu, którzy przekonywali mnie o bezcelowości powstania związku, a przecież wyzysk pracowników, zastraszanie, jest tu na porządku dziennym”.
Mimo tych działań udało się przy wsparciu działaczy z regionalnej „Solidarności” powołać do istnienia organizację związkową w tej placówce LIDLa. Liczy ona na razie 65 osób.
Na podstawie opracowanego przez niemieckie związki zawodowe VERDI raportu "Czarna księga LIDLa w Europie", sieć ta ma opinię najgorszego pracodawcy na kontynencie.
Górnicy
W obronie kopalń
W Lublinie prawie dwa tysiące osób demonstrowało przeciwko rządowym planom połączenia kopalni Lubelski Węgiel ”Bogdanka” S.A z elektrownią Kozienice, firmą ENEA, dystrybutorem energii. Protest był zorganizowany przez Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjny a uczestniczyli w nim związkowcy z wszystkich działających w zakładzie związków zawodowych: Związku Zawodowego Górników w Polsce, NSZZ "Solidarność", Związku Zawodowego "Kadra" oraz Związku Zawodowego Pracowników Przeróbki i Powierzchni "Przeróbka", a także przedstawiciele związków zrzeszonych w OPZZ i "Solidarności" z innych zakładów w województwie lubelskim, w tym z cukrowni "Wożuczyn”.
W
Katowicach około 200 górników z Mysłowic pikietowało na początku
listopada pod siedzibą Katowickiego Holdingu Węglowego. Protestowano
przeciwko połączeniu mysłowickiej kopalni z kopalnią Wesoła. Górnicy
obawiają się, że połączenie dwóch słabych ekonomicznie kopalń
doprowadzi do zamknięcia ich obu i pociągnie za sobą
zwolnienia.
Liderzy górniczych związków zawodowych zapowiedzieli
kolejne akcje w obronie kopalni Mysłowice.
Służba zdrowia
Podwyżka nie dla wszystkich
Rozpoczęła się realizacja żądań płacowych wywalczonych przez służbę zdrowia w czasie wiosennych strajków. W większości publicznych i niepublicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej zawarto już porozumienia między dyrekcją a związkami zawodowymi w sprawie 30 - procentowych podwyżek dla pracowników.
Nie we wszystkich placówkach personel ma powody do zadowolenia, ponieważ nie wszędzie dotarły pieniądze na wypłatę podwyższonych świadczeń. Ponadto zdarza się, że ich wysokość jest niesatysfakcjonująca.
Na przykład w Lubinie w szpitalu powiatowym załoga zagroziła protestami, ponieważ dyrekcja podzieliła pieniądze niesprawiedliwie. Lekarze dostaną wywalczone w trakcie dwutygodniowego strajku 30-proc. podwyżki płac. Taki sam wzrost pensji czeka pielęgniarki i położne. Natomiast trzecia grupa (licząca 300 osób) - technicy, diagnostycy oraz pracownicy administracji, miała otrzymać "nie mniej niż 9 proc.". Część załogi jest niezadowolona z tego podziału, uważa, że jest to próba rozbicia solidarności pracowniczej.
Pomoc brytyjskich związkowców dla pracowników z Polski
W obliczu
coraz większej liczby pracowników z Polski szukających i znajdujących
zatrudnienie w Wlk. Brytanii tamtejsze związki zawodowe ruszają z
pomocą dla nich. Największy brytyjski związek zawodowy GMB postanowił
utworzyć sekcję polską. Działalność tej sekcji ma polegać między
innymi na organizowaniu kursów angielskiego, pomoc w poszukiwaniu
pracy i przy zawieraniu umów o pracę, ochrony przed nieuczciwymi
pośrednikami.
Niedawno w Polsce byli przedstawiciele federacji
związkowej TUC, by przekonywać Polaków do zapisywania się do
brytyjskich związków. TUC to federacja 62 związków zawodowych. Nie
przyjmuje ona indywidualnych członków, lecz zachęca do zapisywania
się do związków branżowych, których jest w Wlk. Brytanii
kilkadziesiąt. W sumie liczą one 6,5 mln członków na 30 mln osób
pracujących w Wielkiej Brytanii.
TUC szacuje, że do różnych
związków należy już dwa do trzech tysięcy Polaków. Są tam mile
widziani i traktowani jak pracownicy miejscowi.