USA

Wyborcy wystawiają Bushowi rachunek za wojnę w Iraku

Konsekwencje wojny w Iraku dotknęły prezydenta USA George’a Busha w jego własnym kraju, gdy Partia Republikańska poniosła poważną porażkę w wyborach do Kongresu w całych Stanach Zjednoczonych. Podczas kampanii niepopularny Bush do końca postrzegany był jako parias wśród kandydatów swojej partii.

Chociaż wojna i polityka wewnętrzna Republikanów słono ich kosztowała, Bush miał rację całkowicie kwestionując to, że Demokraci postępowaliby inaczej. Wiele osób głosowało przeciwko Bushowi i jego wojnom, jednakże partia, na którą głosowali jest również prowojenna.

Senator Nowego Jorku Hilary Clinton, uważana za faworytkę do nominacji Demokratów na urząd prezydenta w 2008 roku, oświadczyła w swoim przemówieniu po zwycięstwie Demokratów, że polityka USA musi powrócić do „żywotnego centrum” i zobowiązała się do współpracy z Republikanami w prowadzeniu „wojny z terroryzmem”.

Jedną ze słabych stron ruchu antywojennego w USA było niezachowanie niezależnej pozycji. Pociągnęłoby to za sobą koncentrację na dążeniu do wycofania wojsk z Iraku, a nie na ciągłym budowaniu poparcia dla Demokratów.

Aby rzeczywiście wywrzeć wpływ, ruch antywojenny i ruch na rzecz praw Latynosów muszą doprowadzić do powstania niezależnych, radykalnych sił, które będą w stanie doprowadzić do zmiany obecnej sytuacji, w której zwykli obywatele muszą wybierać pomiędzy dwoma partiami powiązanymi z wojną i wielkim biznesem.

Opierając się na sprzeciwie społeczeństwa amerykańskiego wobec wojny w Iraku Demokraci po raz pierwszy od 12 lat uzyskali kontrolę nad obiema izbami Kongresu USA. Kongres składa się z Izby Reprezentantów i Senatu. Demokraci w wyborach do Izby Reprezentantów zwiększyli swój stan posiadania o 30 miejsc. W Senacie pośród 100 miejsc 33 podlegały głosowaniu (senatorowie wybierani są na 6-letnią kadencję; co 2 lata następuje wymiana 1/3 składu - przyp. tłum.). Demokraci musieli zdobyć sześć miejsc, aby odnieść zwycięstwo i udało im się to. Obecnie zajmują 49 miejsc w Senacie (pięć więcej niż w 2004 roku). Republikanie również zajmują 49 miejsc, ale pozostałe dwa obejmują niezależni senatorowie, którzy zapowiadają, że będą głosowali z Demokratami, zapewniając im w ten sposób większość (51 do 49).

Szczęście zaczęło się odwracać od Busha, gdy jego administracja obojętnie i w sposób niekompetentny zajęła usuwaniem zniszczeń Nowego Orleanu dokonanych przez huragan Katrina w sierpniu 2005 roku. Jednakże to gigantyczny chaos w Iraku spowodował znaczny wzrost opozycji.

Przewaga Demokratów w Kongresie, szczególnie w Senacie, może uniemożliwić Bushowi uchwalanie ustaw w ciągu ostatnich dwóch lat urzędowania w Białym Domu.

Zwycięstwo Demokratów umożliwia im kontrolę nad komitetami ustawodawczymi, które potencjalnie mogłyby zbadać decyzje administracji Busha podejmowane w ramach polityki zagranicznej, militarnej i energetycznej.

Zmiana w głosowaniu nie zawsze oznaczała przesunięcie sympatii wyborców w lewo. W Connecticut były nominowany na urząd wiceprezydenta Joseph Lieberman, kandydujący jako niezależny, pokonał swojego antywojennego przeciwnika, kandydata Demokratów Neda Lamonta. Lamont wcześniej pokonał Liebermana w prawyborach Demokratów.

W Kalifornii Republikanin Arnold Schwarzenegger bez problemu ponownie wygrał wybory. Podczas głosowania nad inicjatywami ustawodawczymi odnoszącymi się do spraw socjalnych, wyborcy w siedmiu stanach odrzucili możliwość zawierania małżeństw przez pary tej samej płci.

Bardziej obiecujący jest fakt, że wyborcy w Południowej Dakocie zdecydowanie odrzucili zakaz aborcji, uchylając prawo, zgodnie z którym lekarze podlegaliby karze 5 lat więzienia, jeśli dokonaliby aborcji z jakiegokolwiek innego powodu oprócz zagrożenia życia kobiety.

Tłumaczyła Joanna Puszwacka