Giertycha pomysły na szkołę
Karać, karać i jeszcze raz karać
Minister edukacji stara się wykorzystać tragedię 14-letniej Ani z Gdańska, która popełniła samobójstwo po molestowaniu i upokorzeniu w szkole, do zwiększania swojej bardzo niskiej popularności.
Jego propozycje w sferze edukacji są zgodne z ogromną hipokryzją skrajnie prawicowej polityki.
Jeśli Giertych chce ukazać „zero tolerancji” wobec przemocy wśród młodzieży, powinien zacząć od własnej młodzieży – czyli Młodzieży Wszechpolskiej. Organizacja ta jest znana ze stosowania przemocy wobec swoich przeciwników (rzucanie w nich farbą, butelkami, kamieniami), uwielbiania tradycji endeckiej polegającej m.in. na fizycznych atakach na mniejszości narodowe, strajkujących robotników – a w sferze edukacji: getta ławkowe (wyznaczone ławki dla Żydów) i numerus clausus (ograniczenie liczebne) wobec Żydów.
Tragiczna śmierć Ani spowodowana była przemocą połączoną z molestowaniem seksualnym. W tej dziedzinie prawica ma bardzo ponurą historię. Problem przemocy w rodzinie i molestowania seksualnego został w ogóle podniesiony dzięki ruchowi kobiet, m.in. podczas Manif z okazji Dnia Kobiet. W stronę kobiet żądających, by przemoc i molestowanie były traktowane poważnie, leciały kamienie ze strony „dobrze wychowanych” chłopców Giertycha. Pamiętamy również jak kampania przeciw przemocy domowej wobec kobiet (pod hasłem „Bo zupa była za słona”) została atakowana przez prawicowców, w tym byłego ministra ds. rodziny Kazimierza Kaperę, za to, że była „antyrodzinna”.
Prawica, a w szczególności LPR, bezustannie podkreśla, że ciało kobiety nie jest jej własnością. Jest tylko krok od zmuszania kobiet do przechodzenia przez niechcianą ciążę do społecznej akceptacji wykorzystania ciała kobiety jako przedmiotu seksualnego. Gdyby Ania z Gdańska została zgwałcona i zaszłaby w wyniku gwałtu w ciążę, według zmiany konstytucji proponowanej przez LPR o „ochronie życia” , byłaby potem zmuszona do przejścia przez 9 miesięcy ciąży a następnie fizycznie i psychicznie bolesny poród. Trudno o bardziej jasny sygnał akceptacji przemocy wobec kobiet - traktowanie nas jako przedmiotów. I właśnie koledzy traktowali Anię.
Pomysły Giertycha na wychowanie to przede wszystkim stosowanie różnego rodzaju kar w szkołach, odizolowanie „trudnej młodzieży” (a kto będzie decydować, które dzieci są „trudne”?) w specjalnych ośrodkach. To fatalny sposób na walkę z przemocą. Jeśli dziecko się uczy, że nie należy bić kolegów czy znęcać się nad innymi, ponieważ po takim zachowaniu będzie ukarany lub odizolowany, jest to klęską wychowawczą. Takie metody nie uczą solidarności międzyludzkiej, wrażliwości na krzywdę innych i współczucia, tylko strachu i autorytarnego myślenia.
Dla prawicy stosowanie przemocy jest sposobem na wychowanie dzieci. Zawsze przeciwstawiała się ona propozycjom zakazu bicia dzieci przez rodziców. Według prawicowych polityków przez przemoc zyskuje się autorytet. Nic więc dziwnego, że również wśród dzieci i młodzieży przemoc wydaje się być rozwiązaniem i drogą do uzyskania szacunku wśród rówieśników.
Autorytarne wychowanie typu Giertycha uczą młodych ludzi przede wszystkim, że są niczym, upokarza ich i odbiera prawo do samodzielnego myślenia. Hasło „zero tolerancji” dla przemocy w wersji honorowego prezesa Młodzieży Wszechpolskiej jest przeforsowane karami, wykluczeniem i ślepym posłuszeństwem. Takie metody zachęcają młodych ludzi do hierarchicznego myślenia, tworząc „szefów” i podporządkowanych” także we własnym gronie. Jeśli czujesz się jesteś niczym możesz zawsze stosować siły wobec słabszych i będziesz „kimś” .
Jest to odzwierciedleniem kapitalistycznego społeczeństwa, w którym pieniądze decydują o wartości człowieka – dają prawo do wyzyskiwania i upokorzenia innych.
W szkole i w życiu po szkole panuje ostra konkurencja. Produkuje to atomizację i samotności, ale nie ma miejsca dla indywidualności. Konkurencja powoduje strach i stres wśród zarówno rodziców jak i uczniów, nacisk na współpracy prowadziłby do poczucia wspólnoty i solidarności.
By rozwiązać problemy w szkole trzeba zacząć poza szkołą. Walczyć z biedą i bezrobociem, z niskimi pensjami, które powodują, że rodzice ciągle pracują i nie mają czasu dla dzieci, że codzienne życie jest wyścigiem, by móc płacić rachunki. Z niebotycznymi cenami mieszkań, które powoduje, że ludzie żyją tak ciasno, że nie mają miejsca na własne myśli. Walczyć z upokorzeniem i mobbingem pracowników przez szefów. Przeznaczać środki na kluby młodzieżowe, zajęcia pozalekcyjne, na kulturę dla wszystkich.
A w szkole trzeba przede wszystkim zmniejszyć klasy, zatrudnić więcej nauczycieli, żeby móc dawać uczniom z szczególnymi problemami czas, uwagę i opiekę. Niż demograficzny daje szansę na to, ale rząd oczywiście zamiast tego chce zmniejszyć liczbę zatrudnionych w szkole, tak więc nauczyciele wraz z rodzicami i uczniami będą musieli o więcej zasobów do szkoły walczyć.
Jeśli chodzi o pedagogiczne metody warto uczyć się np. od Janusza Korczaka, o którym pisze internetowa Wikipedia: „Posiadał znakomite wyczucie psychiki dziecięcej, a jego postawa pełna szacunku i zaufania do dziecka stała się podstawą systemu pedagogicznego łączącego zasadę kierowania dziećmi z zasadą ich samodzielności. Samorząd, gazetka dziecięca, a także osobowość wychowawcy były formami pobudzającymi aktywność społeczną dzieci w tym systemie. Żądał równouprawnienia dziecka, poważnego traktowania jego spraw i przeżyć, wychowania w umiłowaniu dobra, piękna i wolności.”
Oto taka szkoła jest potrzebna – szkoła bez Giertycha.
Ellisiv Rognlien