Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *

Po wyborach samorządowych...
Tworzy się alternatywa na lewo od SLD-SdPl

Wybory samorządowe pokazują, że rządowa koalicja Kaczorów poważnie traci na popularności. Zdobyła jedynie drugie miejsce po Platformie w sejmikach i wyborach prezydenckich w miastach. PiS wygrał wybory do rad powiatów i gmin, ale rozczarowanie pozostaje. W końcu minął tylko rok od wyborów parlamentarnych i prezydenckich.

Dla porównania w 2002, rok po zwycięstwie w wyborach parlamentarnych, SLD zachował pierwsze miejsce w wyborach samorządowych. Parę lat później rząd Millera odnotowywał tylko jednocyfrowe poparcie.

Główne partie czy bloki establishmentu: PiS, Platforma, i Centrolew (SLD, SdPl demokraci.pl i Unia Pracy) są neoliberalni w polityce gospodarczej (czyli antysocjalni) i popierają prowojenną politykę bliskiego sojuszu z USA. PSL, który pobił Samoobronę na wsi (13,24% wobec 5,64% głosów do sejmików wojewódzkich), zawarł sojusz z PO i bynajmniej nie odbiega od tego wzorca.

Jaka jest alternatywa wobec tych partii? Wizerunek Samoobrony jako partii protestu został skompromitowany przez obecność w rządzie. Podobnie trudno LPR Romana Giertycha przedstawić się w jako realna alternatywa, skoro jej lider jest wicepremierem. W dodatku skrajnie prawicowa polityka Giertycha na szczęście nie podoba się wyborcom. Jeden z liderów LPR Wojciech Wierzejski, pomimo (a może z powodu?) częstych wystąpień w telewizji, zdobył w Warszawie tylko ułamek procenta głosów, mniej niż Gamonie i Krasnoludki.

Jak wynika z kolejnych sondaży, ludzie w większości chcą polityki prosocjalnej i antywojennej. Aktywiści, którzy chcą zbudować oddolną politykę na lewo od Centrolewu, mają więc duże szanse na sukces. Jednak nic nie zdarza się automatycznie.

Czego potrzebujemy?

* Musimy prowadzić aktywne kampanie wyborcze. Polska Partia Pracy stworzyła na swoich listach wyborczych najlepszą alternatywę wobec rządu, PO i Centrolewu w tych wyborach samorządowych. Co prawda nie osiągnęła fantastycznego wyniku, ale tam gdzie robiono aktywną kampanię i zdobyto szerokie poparcie od innych organizacji, PPP miał najlepsze rezultaty. Np. w Kielcach kandydat PPP na prezydenta otrzymał ok. 7 procent. Poparcia dla jego kandydatury udzieliły m.in. regionalne struktury Krajowej Partii Emerytów i Rencistów, Polskiej Partii Socjalistycznej oraz Forum Związków Zawodowych, a z ramienia PPP kandydowała do Rady Miejskiej przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, Zofia Małas.

Niestety, w wielu miejscach nie było aktywnej kampanii ulicznej. Dotyczy to także większych partii. One jednak mają pieniądze. My nie możemy toczyć walki na portfele. Nasza siła tkwi w aktywności zwykłych ludzi.

* Nasz ruch musi być szeroki. PPP podjęła ważny krok otwierając swoje listy na różne organizacje i bezpartyjne jednostki. Jednak nasza alternatywa musi być jeszcze szersza. W Warszawie sporo członków z partii Zielonych 2004 nieoficjalnie poparło w wyborach na prezydenta stolicy kandydaturę działaczki na rzecz praw kobiet Wandy Nowickiej (która startowała z ramienia PPP), a Kazimiera Szczuka (znana członkini Zielonych 2004) otwarcie ją poparła. Robert Biedroń, działacz gejowski z SLD, też publicznie poparł Nowicką. Jej kandydatura może być pierwszym krokiem w stworzeniu szerokiej opozycji politycznej wobec neoliberalizmu, wojny i dyskryminacji - dużo szerszą niż tylko umowa między partiami i partyjkami.

Nie tylko PPP stanowił alternatywę na lewo od Centrolewu. W Gdańsku ciekawa kandydatura Bartosza Nowaczyka, z koalicji LEWICA - Młodzi Socjaliści - Zieloni, zdobyła piąte miejsce, zdobywając 1,17 proc. We Wrocławiu Zielony Wrocław skupił Zielonych 2004, Młodych Socjalistów i Demokratyczną Unię Kobiet. Widać, że Zieloni i feministki, którzy nie chcą pójść w kierunku neoliberalizmu, są ważnymi potencjalnymi współtwórcami alternatywy. Na pewno mielibyśmy większe szanse w wyborach gdybyśmy zrezygnowali z partyjnych szyldów i stworzyli opcję o zupełnie nowej nazwie.

Ludzie głosują na partie typu Zieloni 2004 i Krajowa Partia Emerytów i Rencistów, szukając alternatywy wobec establishmentu. PPP z KPEiR w Kielcach, LEWICA w Gdańsku i Zielony Wrocław pokazały, że szersza alternatywa jest możliwa.

* Trzeba zacząć organizować alternatywę już teraz. Niektórzy twierdzą że nie ma sensu tworzyć politycznej alternatywy póki ruch protestujących na ulicach (np. związkowców, działaczy antywojennych) jest tak nieliczny. To prawda, że jak na razie nie ma masowego ruchu w Polsce. Jednak wiemy, że nastroje dla budowania alternatywy są nam przychylne. Poza tym istnienie masowego ruchu nie stanowi żadnej gwarancji, że masowa polityczna opcja powstanie. Wystarczy patrzeć na USA. Republikanie prezydenta Busha przegrali ostatnio wybory do Kongresu. Bush jest bardzo niepopularny - miliony wyszły na ulice w ostatnich latach przeciwko wojnie w Iraku i w obronie praw latynoskich imigrantów. Jednak nie stworzono z ruchów protestu alternatywy politycznej. Tak więc Partia Demokratyczna w USA jest jedyną siłą, która odniosła korzyści z klęski Busha. To zaprzepaszczona szansa, gdyż Demokraci, tak jak Republikanie, prowadzą politykę wielkich korporacji i imperialnych wojen (patrz s. 5).

* Nowa alternatywa polityczna nie może tylko być alternatywą wyborczą. Inaczej mało będzie ją odróżniać od innych sił politycznych. Musi ona być obecna na ulicach przy każdym proteście związkowców, na każdej demonstracji antywojennej, ekologicznej oraz przeciwko dyskryminacji i skrajnej prawicy.

* Będziemy skuteczni jeśli znajdziemy sposób na włączenie do nowego ruchu politycznego niezrzeszonych dotąd ludzi. Mamy przykłady takich oddolnych politycznych partii m.in. w Niemczech, Anglii, Danii Portugalii oraz Brazylii. Dzisiejsze organizacje lewicowe i zielone na pewno będą nadal istnieć, ale jeśli potrafimy się zjednoczyć i stworzyć wspólny polityczny ruch będziemy silniejsi niż ich suma. Co najważniejsze będziemy mogli liczyć też na zaangażowanie tysięcy nowych, niezrzeszonych osób.