DMOWSKI MUSI RUNĄĆ


Faszyzm to pierwsza wielka próba istotnej walki z kryzysem naszej cywilizacji” - pisał Roman Dmowski. Czy właśnie za te słowa radni Warszawy chcą postawić mu pomnik?

Roman Dmowski – obsesyjny antysemita czy realista? Sługus caratu czy patriota? Zwolennik dyktatury czy demokrata? Od lat spierają się o to jego zwolennicy i przeciwnicy. Kto ma rację? Oddajmy głos samemu Dmowskiemu.

“Wcale nie jest mi wstrętna idea dyktatury. Jestem przekonany, że dyktatura Mussoliniego jest wielkim szczęściem dla jego ojczyzny.” Dmowski zachwycał się zresztą nie tylko faszyzmem włoskim. W tekście “Hitleryzm jako ruch narodowy” honorowym przewodniczący Młodzieży Wszechpolskiej pisał: “Umysły i sumienia żywiołów najzdrowszych (...) widzą główny cel we wzmocnieniu organizacji narodu (...) Ten cel postawił sobie ruch hitlerowski i to stanowi główną jego wartość. Tej wartości nie możemy mu odmawiać, dlatego że jest nam on wrogi.”.

Dmowski nie był jednak wobec nazizmu bezkrytyczny. Zarzucał mu nadmierną tolerancyjność wobec... masonów, homoseksualistów i Żydów. Radził zatem Niemcom “zabrać się za oczyszczanie ojczyzny niemieckiej z żydostwa”.

Według Dmowskiego, chwalonego przez neoendeków za realizm i trzeźwą ocenę rzeczywistości: “panowanie nad narodami zdobyli Żydzi wespół ze swą pomocniczą organizacją, masonerią. (...) Roiło się od intryg, od podziemnych wpływów, i często garstka ciemnych osobistości, nie wiadomo skąd biorących tytuł do wpływu na sprawy państwa wywoływała fakty mające historyczne znaczenie”.

Stawia się często przywódcę Narodowej Demokracji za wzór patriotyzmu. Warto bliżej przyjrzeć się temu jak naprawdę wyglądał patriotyzm Dmowskiego. Przenieśmy się o sto lat, do listopada roku 1906. W Królestwie Polskim obowiązuje wprowadzony przez carat stan wojenny. Na ulicach polskich miast leje się krew. 1 XI na Placu Teatralnym w Warszawie kozacy zabijają 40 demonstrantów. Wielu robotników ginie z socjalistycznymi i niepodległościowymi hasłami na ustach. Co robi w tym czasie Dmowski? Udaje się na audiencję do rosyjskiego premiera Sergiusza Wittego, gdzie przedstawia się jako zwolennik “rozumnej ugody” z Rosją. Endeckie bojówki wspólnie z kozakami rozbijają strajki i patriotyczne wystąpienia robotników. Dmowski tłumaczył te działania realizmem politycznym i walką o interesy polski. Jednak jego postawa spotkała się z potępieniem znacznej części polskiego społeczeństwa.

Działanie te nie wynikały, oczywiście, z sympatii Dmowskiego do naszych wschodnich sąsiadów. O swojej współpracy z Rosjanami Dmowski pisał: “Jeśli jest nagroda w życiu przyszłym za dobre czyny, to fraternizowanie się z bydłem, do którego nikt większego wstrętu nie miał, będzie mi policzone jako największe poświęcenie w życiu”.

Często przytacza się jego zasługi w walce o polskie interesy na konferencji pokojowej w Paryżu. Trzeba się jednak zastanowić na ile polskie zdobycze wynikały z osobistych umiejętności Dmowskiego, a na ile były rezultatem gry interesów między mocarstwami.

Jednak przede wszystkim powinniśmy się zastanowić, czy nie ma lepszego sposobu na wydanie z publicznego budżetu 567 tys. złotych (tyle kosztował pomnik)? Czy nie lepiej byłoby przeznaczyć te pieniądze na dożywianie dzieci, czy pomoc bezrobotnym? Czy Warszawa musi leżeć w cieniu pomnika Romana Dmowskiego?