Wałęsa sięgnął dna
"Najpierw użyłbym argumentów, a jeżeli to nie przyniosłoby skutku, użyłbym siły. Dałbym decyzję: oczyścić biuro!" Tak Lech Wałęsa skomentował w programie “Kropka nad i” okupację biura poselskiego Donalda Tuska w Warszawie przez 200 członków związku zawodowego WZZ “Sierpień 80”.
Wałęsa w ten sposób wyjaśniał co miał na myśli, kiedy powiedział Monice Olejnik: "Gdybym ja był na miejscu premiera, to odpowiedziałbym tak zdecydowanie, żeby nikt nie ważył się następnym razem tak postąpić. Bo nie można okupować biura premiera".
To jedna z najbardziej skandalicznych wypowiedzi Lecha Wałęsy, człowieka znanego z dziwacznych sformułowań.
Czyżby Wałęsa zapomniał, że początek 10-milionowego ruchu, który jest wciąż pamiętany przez pracowników na całym świecie, dała okupacja - nie tylko jakiegoś biura, lecz ogromnej stoczni?
W 1980 Wałęsa był kluczowy w przekształceniu okupacji stoczni w siedzibę Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego dla Trójmiasta. Bez tego nie doszłoby do powstania Solidarności.
Natomiast polityka Wałęsy polegała na idei „samoograniczącej się rewolucji” – czyli kompromisie z władzą kosztem interesów pracowniczych.
Po 1989 roku jako najważniejszy lider ruchu był kluczowy we wprowadzeniu terapii szokowej - masowego bezrobocia i nędzy - do polskiej gospodarki.
Stał się głową państwa w czasie, gdy atakowano prawa i warunki materialne zwykłych ludzi. Jego pozycja i prosystemowa polityka prowadziły do tego, że Wałęsa dziś wypowiada takie szkodliwe głupoty.
Pokazuje nam to jak ważne jest budowanie politycznej alternatywy opartej m.in. na działaniu związkowców, takich jak okupujący biuro premiera członkowie Sierpnia 80.