Skóra a cywilizacja
Jak się okazuje rasizm znajduje oparcie nie tylko na stadionach. Zaczyna byc widoczny także w polskiej polityce. PiSowski poseł Artur Górski w sejmowym wystąpieniu z 5 listopada tak skomentował wybór Baraka Obamy na prezydenta: "Głosami swoich wyborców Obama, czarny mesjasz nowej lewicy, zgniótł kandydata republikanów Johna McCaina. Już niedługo Ameryka zapłaci wysoką cenę za ten grymas demokracji. Jak powiedział mój klubowy kolega poseł Stanisław Pięta, Obama to nadchodząca katastrofa, to koniec cywilizacji białego człowieka. Oby się mylił".
Słowa te padły późnym wieczorem, zostały wypowiedziane z mównicy Sejmu, a nie w kółku monarchistycznym, do którego należy pewnie piewca białej rasy. Prowadzący posiedzenie marszałek Szmajdziński nie przerwał tego rasistowskiego wywodu. Jak tłumaczył później: w parlamencie jest też miejsce na „polityczny Hyde Park”. Słowa posła Górskiego wywołały krótką burzę w mediach. Swojego oburzenia nie kryli przez chwilę politycy z lewa i z prawa. Jednak reakcja ta była pewnie podyktowana strachem przed reakcją ambasady amerykańskiej. Cóż z tego, Górski pozostał bezkarny, a koledzy z PiS próbowali usprawiedliwić jego wystąpienie. Sam prezes Kaczyński stwierdził, iż w jego partii jest miejsce na różne poglądy, nawet te kontrowersyjne, a media niepotrzebnie rozdmuchały całą sprawę. W tym tkwi właśnie problem: Wystąpienie pełne nienawiści rasowej nazywa się tylko kontrowersją. Zgodnie z taką logiką działalność Ku Klux Klanu jest również kontrowersyjna. Sformułowanie o 'końcu ery białego człowieka' jest żywcem wyjęte z ideologii segregacji rasowej.
Poza kolorem skóry prezydenta elekta, posłowi Górskiemu przeszkadzają, jeśli nie przerażają, zdaje się, przekonania polityczne i plany 47-ego prezydenta USA. Obama to jego zdaniem socjalista - pragnie wprowadzić model państwa opiekuńczego i chce ograniczyć zaangażowanie militarne USA na świecie. Wadę Obamy stanowi to także, iż jest „pacyfistą i naiwnym mięczakiem”.
Artur Górski na pewno jest szczęśliwym człowiekiem. Wszakże dobry Bóg wspaniałomyślnie stworzył go potomkiem przedstawicieli rasy białej. Z pewnością będzie stał na swoim „prawicowym posterunku”, aby „era białego człowieka” trwała jak najdłużej. PiSowski monarchista to bardziej „ciekawostka” na polskiej scenie politycznej. Tym niemniej stał on się tubą dla wielu rasistów w naszym kraju, także polityków. Oświadczenie Górskiego niesie niebezpieczeństwo, iż podobne brednie nawołujące do nienawiści rasowej powtórzą się. W żadnym wypadku nie powinniśmy ignorować tego wystąpienia, nawet jeśli zostały wypowiedziane przez osobę chcącą intronizacji Chrystusa Króla w Polsce.
Sikorski i rasistowski kawałCzy minister spraw zagranicznych Radek Sikorski opowiadał rasistowski kawał polegający na tym, że dziadek Baracka Obamy miał być kanibalem? Ryszard Czarnecki (PiS) na swoim blogu mówi że tak. To, że Czarnecki wspomina o żarcie Sikorskiego, by bronić swojego partyjnego kolegi Artura Górskiego nie oznacza, że kłamie.
MSZ w ten sposób broni swojego szefa: „Minister Sikorski nie opowiadał rasistowskiego dowcipu, a jedynie przytoczył go, jako przykład krążących wśród ludzi niesmacznych, rasistowskich „żartów” o panu prezydencie-elekcie Obamie. Minister od razu podkreślał niestosowność takich dowcipów.” Nie brzmi to przekonująco.
Co ciekawe szef klubu PO Zbigniew Chlebowski wybiera inną linie obrony, sugerując, że Sikorski jednak opowiadał żart jako żart. „To jest absurdalne. Jeżeli my za dowcipy będziemy chcieli polityków karać to przyznam, że dojdziemy do absurdu” - mówi Chlebowski.
Inni ludzie potwierdzili opowiadanie kawału przez Sikorskiego.
Więc wygląda na to, że minister, który gorliwie popiera wysyłanie coraz więcej żołnierzy na zbrodniczą wojnę w Afganistanie, jest także rasistowskim półgłówkiem.
Nie jest on w Sejmie odosobniony. Wojciech Olejniczak, szef klubu SLD uważa, że kawał jest „śmieszny”.
Maciej Bancarzewski