Ze Świata * Ze Świata * Ze Świata * Ze Świata *


PAKISTAN

Masowe protesty przeciw dyktatorowi


W dniu 3 listopada dyktator Pakistanu Pervez Musharraf wprowadził stan wyjątkowy. Zakazał zgromadzeń publicznych i zamknął niezależne stacje telewizyjne.

Tysiące działaczy na rzecz praw człowieka, prawników oraz lewicowych aktywistów zostało zatrzymanych. Policja brutalnie pałuje protestujących.

Jednak opór wobec represji jest inspirujący. Jak mówi Riaz Ahmad z pakistańskiej grupy Międzynarodowi Socjaliści (siostrzana organizacja Pracowniczej Demokracji):

Pierwszy raz widzimy w Pakistanie natychmiastową reakcję wobec wprowadzenia stanu wojennego. W 24 godziny po jego ogłoszeniu protestowały już tysiące ludzi.”

Musharraf twierdzi, że jego działanie spowodowały wzrastający “chaos” i walka z terroryzmem .

Ale większość ludzi uważa, że zawiesił konstytucję, by zapobiec negatywnej ocenie sądu najwyższego dotyczącej jego ponownego objęcia w październiku stanowiska prezydenta.

W ostatnim półroczu Musharraf nasilał operacje militarne na granicy z Afganistanem. Jednocześnie powstał masowy ruch opozycyjny kierowany przez prawników i sędziów.

Kryzys ten doprowadził do zdymisjonowania, powrotu na stanowisko, i ponownego zdymisjonowania przewodniczącego sądu najwyższego Iftichaara Czaudry'ego. Doprowadził także do dramatycznego powrotu z wygnania byłej premier Benazir Bhutto, która chce wykorzystać sytuację chaosu.

Musharraf jest kluczowym sojusznikiem USA, ale w wyniku jego zaangażowania w "wojnę z terrorem" zaczął atakować swoich byłych sojuszników w Pakistanie, doprowadzając do rosnącej niestabilności.

Sekretarz stanu USA Robert Gates powiedział kilka godzin po wprowadzeniu stanu wojennego, że USA będą uważały, "by nie zrobić nic, co może podważyć trwające działania kontrterrorystyczne". Podkreślił, że Pakistan "to kraj wielkiej strategicznej wagi dla USA i kluczowy partner w wojnie z terrorem".

USA dały Pakistanowi ponad 10 mld dolarów pomocy od roku 2001 - głównie dla celów wojskowych.

Ponad 100 tys. pakistańskich żołnierzy stacjonuje w graniczącym z Afganistanem terytorium – Waziristanie. W ciągu ostatnich czterech miesięcy zabili oni ponad 740 osób. Według Riaza partie establiszmentu w Pakistanie nie zdołały zorganizować skutecznej opozycji wobec Musharrafa. Tymczasem zdobywały poparcie partie islamskie przeciwstawiając się atakom USA na Afganistan. Jednak obawiają się one utraty poparcia na rzecz Bhutto, jeśli Musharraf zostanie obalony.

Znaczna część lewicy w Pakistanie jest w stanie zamieszania w sprawie "wojny z terrorem" i widzi islamistów, a nie imperialistów, jako głównego wroga. Riaz tłumaczy jednak, że " wśród klasy rządzącej istnieje panika, a to otwiera pole na nowe siły." Setki robotników w dużym zakładzie włókienniczym w Karaczi demonstrowało ostatnio po zabiciu znanego związkowca. "Klęska Musharrafa byłaby klęską dla imperializmu. Klasa pracownicza ma ogromny interes w tym, by przeciwstawić się temu stanowi wyjątkowemu," mówi Riaz.