PYTANIA W RUCHU

 

Zmiany klimatyczne

Czy ludzie są częścią

problemu?

 

Zamiast obwiniać jednostki w społeczeństwie, powinniśmy raczej zapytać, dlaczego żyjemy w społeczeństwie, które jest tak niezrównoważone w swej naturze.

Dlaczego nasze społeczeństwo jest tak niewydolne i tak źle zorganizowane? Dlaczego transport publiczny jest niedofinansowany i zaniedbany, kiedy transport drogowy

wspierany i rozwijany?

Odpowiedzi na powyższe pytania pomogą określić, jak mogłoby wyglądać wydolne, zdrowe społeczeństwo i jak możemy je osiągnąć.

Po pierwsze, należy zlokalizować źródło problemu. To nie człowiek jest z natury marnotrawny. To system ekonomiczny i społeczny, w którym żyjemy – kapitalizm.

Kapitalizm „spuścił ze smyczy” siły wytwórcze na skalę nigdy wcześniej niewidzianą w ludzkiej historii. A jest to również system wyjątkowo destrukcyjny.

Ponieważ siłą napędzającą produkcję w kapitalizmie jest zysk, odległy w czasie wpływ na środowisko naturalne nie jest ważny. W rzeczywistości środowisko jest traktowane

jedynie jako źródło naturalnych surowców potrzebnych produkcji albo też wysypisko śmieci dla opadów, będących efektem tejże produkcji.

Siły produkcyjne, które uwolnił kapitalizm, znaczą też, że konsekwencje zniszczenia środowiska są o wiele większe niż kiedykolwiek wcześniej.

Największą konsekwencją są produkty spalania paliw kopalnych - gazy cieplarniane, które grożą destabilizacją całego systemu klimatycznego – z możliwością zniszczenia

życia na ziemi.

Karol Marks pokazał, że ponieważ produkcja w kapitalizmie jest konkurencyjna i dla zysku, jest również nieplanowana – a stąd irracjonalna. Tak więc supermarkety i sieci

kawiarni otworzą kolejne sklepy i detaliczne punkty sprzedaży w miejscach, gdzie już mają swoje sklepy - nie dlatego, że myślą, iż będą one zyskowne same z siebie, ale

żeby wyniszczyć konkurencję.

Istnieje ogromna ilość odpadów i nadprodukcji, która nie przynosi żadnych społecznych korzyści, jak na przykład ta w przemyśle reklamowym.

W dobie ekonomicznego i ekologicznego kryzysu zakłady pracy i fabryki, które stoją przed perspektywą zamknięcia, powinny być wyposażone w nowoczesne, przyjazne

środowisku narzędzia i rozwiązania projektowane tak, aby przynosić korzyść planecie i pracownikom stojącym w obliczu bezrobocia.

Powodem blokowania działań przeciw zmianom klimatycznym są uprzywilejowane interesy tkwiące w samym sercu systemu kapitalistycznego.

W 2008 roku spośród 10 globalnych korporacji, 8 osiągnęło swój zysk bezpośrednio z sektorów gospodarki związanych z emisją gazów cieplarnianych – albo są one zaangażowane

w wydobycie ropy lub też dlatego, że produkują pojazdy od niej zależne.

Takie kompanie zainwestowały miliardy w zakłady przemysłowe i ich wyposażenie. Nie chcą ryzykować swoich zysków i zrobią wszystko co mogą, aby chronić swój interes

i status quo. Właśnie dlatego firmy naftowe przeznaczają tyle pieniędzy na przykład na kampanie prezydenckie w USA.

Obecny kryzys kapitalizmu pokazuje, że istnieje pilna potrzeba aby zorganizować produkcję inaczej. Socjaliści zawsze wzywali do stworzenia systemu, gdzie produkuje

się „według potrzeb, a nie dla zysków”.

 

Czy jest po prostu zbyt wielu ludzi?

Argument ze populacja świata jest zbyt duża przywołuje idee osiemnastowiecznego ekonomisty Thomasa Malthusa, który był przekonany, że przyrost liczby ludności nieuchronnie

przewyższy przyrost dostępnych zasobów żywności.

W szczególności Malthus wierzył, że należy przede wszystkim za to obwiniać „niziny społeczne”, jako że występuje tam tendencja do posiadania większej ilości dzieci.

Idee Malthusa nie mają podstaw naukowych. Sama tylko Polska na przykład ma populację dużo większą od tej, którą Malthus uważał za prowadzącą do masowego

głodu.

Rozwój nauki i rolnictwa dał nam możliwość produkowania dużo większej ilości pożywienia niż kiedykolwiek przedtem.

Dziś nie żyjemy w czasach prawdziwych braków - według Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), średnio na osobę przypada na

świecie 15% więcej żywności niż 20 lat temu.

Ostatnie badania wykazały, że całkowity obszar pod uprawę na świecie mógłby się dwukrotnie powiększyć.

Uprawie podlega tylko 10% regionu Gwinejskiej Sawanny w Afryce, dużego obszaru około 600 mln hektarów,. Szacuje się, że kolejne 400 mln hektarów nadaje się tam

pod uprawę rolną.

Kiedy wielki rewolucjonista Fryderyk Engels podjął krytykę Malthusa odwrócił jego argumentację do góry nogami.

Zamiast pytać dlaczego ludzie są głodni, zastanawiał się, dlaczego nie produkuje się wystarczająco dużo żywności.

„O limitach produkcji decyduje nie liczba pustych żołądków, ale liczba portfeli gotowych, by nabywać i płacić” – napisał. „Burżuazyjne społeczeństwo nie chce i nie może

produkować więcej. Bezpieniężne brzuchy - siła robocza która nie może być wykorzystana przy produkcji zysków, a więc nie zarabia i nie może kupować, wliczona jest w statystykę

śmiertelności.”

Kapitalizm wykonał gigantyczny produkcyjny krok naprzód. Można było produkować więcej jedzenia niż kiedykolwiek przedtem, ale wciąż, kto nie miał wystarczająco dużo

pieniędzy, ten głodował.

Posiadamy nawet więcej niż trzeba zasobów, aby zaspokoić potrzeby każdego mieszkańca planety, istnieje też możliwość zrewolucjonizowania produkcji i sposobu organizacji

społeczeństwa, aby produkować w sposób przyjazny dla środowiska. Na drodze do zmiany stoją priorytety systemu, nie wzrost populacji.

Czy jest alternatywa?

Jeśli chcemy produkować według kryterium ludzkich potrzeb, należy zastąpić anarchię rynku produkcją planową.

Obecnie sformułowanie „planowa” źle się kojarzy. Dla wielu ludzi przywołuje wspomnienie byłego Związku Radzieckiego, gdzie bezimienni biurokraci opracowywali niewykonalne

plany przemysłowe.

To nie jest rodzaj planowania, którego nam potrzeba. „Produkcja planowana”, która się sprawdza, musi być demokratyczna i musi angażować tych w samym jej sercu.

Planowanie nie może być zorganizowane tylko na poziomie zakładu. Decyzje produkcyjne w każdym z nich muszą być podejmowane w zgodzie w ogólnymi strategiami

na poziomie miasta, regionu czy kraju.

Jeśli naprawdę chcemy zająć się problemem zmiany klimatu, potrzebne jest także planowanie na poziomie międzynarodowym. W grudniu tego roku podczas obrad kopenhaskiego

szczytu ONZ może bez problemu przedstawić plan zatrzymania zmiany klimatu.

Ale ponieważ w ustanawianiu decyzji ONZ najbardziej znaczący głos mają światowe mocarstwa, których interesy są sprzeczne z interesami planety, nie zaproponują strategii

koniecznej dla rozwiązania problemu zmian klimatycznych.

Co więcej, rządy mogą zwyczajnie odmówić przyjęcia porozumień i wprowadzenia ustaleń. Wystarczy przypomnieć jak wiele rządów zignorowało postanowienia Protokołu

z Kioto.

W społeczeństwie planowym każdy brałby udział w decydowaniu jak wprowadzać wymagane zmiany – dyskutując ze swoimi kolegami i koleżankami w pracy, podając informacje

i sugestie ciałom nadzorującym planowanie.

Stoi to w sprzeczności to ze sposobem, w jaki dzisiaj większość pracujących jest wykluczana z procesu decyzyjnego w swoich zakładach pracy, nawet jeśli to właśnie oni

mogą wiedzieć najlepiej, gdzie konieczne są zmiany i co można by ulepszyć.

Jeśli mamy planować demokratycznie, potrzebujemy także demokratycznej kontroli zarówno światowych zasobów, jak i zakładów pracy, fabryk i farm. Oznacza to

społeczną własność środków produkcji – socjalizm. Niestety ci, którzy posiadają i kontrolują światowe lasy, kopalnie i zakłady nie zrzekną się praw do nich tak po prostu.

Właśnie dlatego stworzenie zrównoważonego społeczeństwa musi pociągnąć za sobą sprzeciw wobec obecnego porządku. W walce każdego pracującego widzimy potencjał

nowego sposobu organizacji społeczeństwa. Widzimy też siłę, która może rzucić wyzwanie kapitalizmowi.

Za każdym razem, kiedy robotnicy się organizują, zaczynają oni, czasem na bardzo małą skalę, przejmować kontrolę nad swoim życiem – każdym strajkiem, spotkaniem

związku zawodowego, każdą demonstracją.

Organizacje, które ludzie zakładają, aby rozwijać tę walkę, również zaczynają pokazywać, jak społeczeństwo mogłoby być zorganizowane z korzyścią dla ludzkości i planety.

 

Martin Empson

Tłumaczyła Ela Kosiorek