* Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *
Sprawa Alicji Tysiąc
Histeria prawicy
Zapadł wyrok sądu w sprawie Alicji Tysiąc przeciw tygodnikowi „Gość niedzielny”. Tygodnik na trzeciej stronie ma zamieścić przeprosiny za to, że bezprawnie porównał Tysiąc do hitlerowskich
zbrodniarzy i “używając języka nienawiści, spowodował ból i krzywdę bohaterki tekstów”.
Wyrok jest ważnym krokiem przeciw poniżaniu i obrażaniu kobiet, które kiedyś dokonały lub rozważały dokonanie przerwania ciąży.
Od kilku lat jesteśmy świadkami zmiany języka i ram dyskusji dotyczącej kwestii aborcji. Coraz częściej mówi się o „nienarodzonym dziecku” lub po prostu o „dziecku” zamiast o „płodzie” czy „embrionie”,
o „zabijaniu” i „morderstwie” zamiast o „przerywaniu ciąży”. Takie przesunięcie pola dyskusji w stronę antyaborcyjną uniemożliwia rzetelną debatę o prawach kobiet do decydowania o własnym ciele.
„Gość niedzielny” napisał, że Alicja Tysiąc „bardzo chciała zabić własne dziecko”, wzywał ją do oddania córki do domu dziecka oraz porównał jej sprawę do zbrodni Holocaustu.
Sąd uznał, że owszem można wyrażać opinię, że aborcja to morderstwo, ale nie można w taki sposób znieważać i używać języka nienawiści wobec konkretnej kobiety.
Przypomnijmy sobie, że Alicja Tysiąc występowała z prośbą o pozwolenie na przerwanie ciąży, ponieważ trzecia ciąża mogła zagrozić jej zdrowiu – dokładniej, stratą wzroku. Lekarze odmówili jej zabiegu,
a nie miała żadnych możliwości do odwołania się od tej decyzji. Właśnie ten ostatni fakt był istotny dla Trybunału w Strasburgu, kiedy orzekł, że państwo polskie miało zapłacić Alicji Tysiąc odszkodowanie.
Chociaż często o tym zapomniano, polskie prawo zezwala na przerywanie, ciąży kiedy zdrowie matki jest zagrożone. W praktyce natomiast bardzo rzadko z tego prawa korzystywano. W 2005 roku
było tylko 54 przypadków legalnych aborcji z powodów zagrożenia zdrowia lub życia kobiety. Lekarze boją się lub przeciwstawiają się z powodów ideologiczno-religijnych wykonaniu zabiegów, a potem,
jak w przypadku Alicji Tysiąc, nie ma możliwości odwołania się do wyższej instancji.
Ważny wyrok
Te same mechanizmy działają w innych przypadkach, gdy aborcja jest dozwolona – czyli kiedy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego lub płód jest ciężko i nieodwracalnie uszkodzony.
W dalszym ciągu kobiety będące w ciąży – czy ona jest chciana, czy też nie – spotykają się z arogancją, potępieniem i lekceważeniem przez lekarzy, policję, kościół i inne instytucje społeczne, co pokazuje
bardzo ciekawy raport Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, który można znaleźć w internecie na:
http://www.federa.org.pl/monitoring/Raportpopr.pdf
Dlatego wyrok w sprawie Alicji Tysiąc jest tak ważny. Przyznaje kobiecie, która pragnie decydować o swoim ciele i macierzyństwie, godność i prawo do ochrony swojego dobrego imięnia.
Prawicowi politycy, biskupi itp. krzyczą teraz, że wyrok sądu to atak na wolność słowa i próba „ograniczenia praw Kościoła do moralnej oceny postaw ludzkich”.
Jednak kiedy ci sami politycy ciągle pozywają swoich przeciwników do sądu za nieprzychylne wypowiedzi nikt nie mówi o ograniczeniu wolności słowa. Np. kiedy Andrzej Lepper został skazany za nazywanie
prezydenta Kwaśniewskiego “największym nierobem w Polsce“ nie słyszeliśmy wiele słów oburzenia ze strony obrońców wolności słowa. Widzimy, że inne standardy się stosuje, kiedy chodzi o
znane, „szanowane” osobistości niż w przypadku zwykłej kobiety, która domaga się swoich praw.
Kościół czuje się ponad prawem, hierarchowie uważają, że wolno im potępiać ludzi za legalne czyny, które są sprzeczne z „nauką kościoła”, nawet jeśli ci ludzie nie są katolikami. Dlatego ten wyrok
ich tak oburzył.
Natomiast szczyt ograniczenia intelektualnego wykazał rzecznik praw obywatelskich, Janusz Kochanowski, który powiedział, że nie lubi feministek, bo one nie lubią kobiet i są „niespełnione”. Już wiadomo,
do kogo się nie zwracać szukając obrony przeciw dyskryminacji na tle płciowym lub jakimkolwiek innym – Kochanowski to rzecznik praw sfrustrowanych szowinistów.