* Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *
Tusk solidarny z bogatymi
“Bez solidarności, której fundamentem są wartości chrześcijańskie nasza cywilizacja będzie zagrożona. Solidarność może uchronić nasz kontynent od wojny a ludzi od biedy”, powiedział
Donald Tusk 12 września.
Obłuda to chyba za lekkie określenie, by opisać to zdanie. Gwałtownie wzrasta bezrobocie, a 2000 żołnierzy wciąż stacjonuje w Afganistanie (o wojnie s. 6, 7 i 12).
Coraz więcej pracowników jest zwal nianych, a realne płace są obcinane.
15 września 2008 r. upadł Amerykański bank Lehman Brothers rozpoczynając wielki kryzys światowej gospodarki. W Polsce przez rok, który minął od tego czasu, ok. 300 tys. pracowników straciło
pracę.
Obecnie stopa bezrobocia wynosi 10,8 proc., co oznacza 1,7 mln bezrobotnych. Minister pracy Jolanta Fedak oczekuje, że do końca roku liczba osób bez pracy może wzrosnąć do 12,5 proc. - co
oznacza kolejne 300 tys. zwolnionych pracowników.
ZWOLNIENIA GRUPOWE
Liczba zwolnień grupowych znacznie wzrosła w ostatnim roku. Do sierpnia zgłoszone przez pracodawców plany zwolnień grupowych przekroczyły te z wszystkich 12 miesięcy 2008 roku. W całym kraju
zarządy firm zapowiedziały zamiar pozbycia się aż 65,8 tys. osób. To ok. 7,5 tys. więcej niż planowali w całym 2008 roku. Co więcej, szefowie planują kolejne cięcia etatów.
Według Rzeczpospolitej online (16 września):
“Już szykujemy się na wrześniowe zwolnienia w Hucie Mała Panew – mówi Katarzyna Rybak z Wojewódz kiego Urzędu Pracy w Opolu.
Niemal dwukrotnie wyższe od ubiegłorocznych są obecne plany cięć zatrudnienia na Podkarpaciu i w województwie łódzkim. W Małopolsce wzrosły o ponad dwie trzecie, o przeszło jedną trzecią w
województwach świętokrzyskim i wielkopolskim. Sytuacja poprawiła się jedynie na Lubelszczyźnie. Jednak w pozostałych 15 województwach należy się spodziewać, że liczba zwolnień drastycznie skoczy
w górę.
Etaty tną małe firmy, jak i wielkie korporacje. Rekordy bije w tym roku Poczta Polska, która już w marcu zdecydowała o zwolnieniu z pracy ponad 1 tys. pracowników, a w ubiegłym miesiącu zapowiedziała
pozbycie się kolejnych 4,5 tys. Jeszcze we wrześniu ruszą zwolnienia w poznańskich zakładach Cegielski. Wczoraj zgodę na zwolnienie pół tysiąca osób podpisały dwa największe z pięciu tamtejszych
związków zawodowych. Podczas negocjacji uratowały jedynie 40 etatów. Wszędzie rośnie także liczba firm zwalniających pracowników. Od stycznia w całej Wielkopolsce zwolnienia grupowe
zapowiedziały 152 przedsiębiorstwa, z tego 27 w lipcu i sierpniu. W sierpniu przed rokiem zrobiła to zaledwie jedna.”
Pracodawcy zwalniając swoich pracowników często nie są motywowani strachem przed kryzysem, co przyznają nawet ich rzecznicy. Np. Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha twierdzi,:
“Mamy do czynienia z inną naturą zwolnień. Przedsiębiorstwa optymalizują działalność lub racjonalizują zatrudnienie.” Czyli chodzi o żądzę większych zysków kosztem osobistego nieszczęścia pracowników.
Jednak nawet gdy kryzys jest bezpośrednią przyczyną zwolnień oznacza to, że system pracodawców (kapitalizm) nie działa - a nie, że pracownicy muszą akceptować płacenie jego kosztów.
KRYZYS ZA GRANICĄ
Coraz mniej jest szans na zalezienie pracy za granicą. Gazeta Prawna informuje, że “w ubiegłym roku po raz pierwszy od przystąpienia naszego kraju do UE zmalała liczba osób przebywających na
emigracji” (patrz s. 2).
Co naprawdę oznacza wyżej wymieniona “solidarność” Tuska, by “uchronić ludzi od biedy” powiedział na konferencji w Sejmie, która odbyła się 15 września, przewodniczący OPZZ Jan Guz.
“Kryzys zwiększył dysproporcje pomiędzy bogatymi a biednymi, a sytuację tych ostatnich uczynił jeszcze bardziej dramatyczną niż dotychczas; zamiast chronić najsłabszych, rząd oszczędza na wydatkach
socjalnych”. Lider OPZZ dodał:
“Szukając oszczędności, tnie się wydatki na cele społeczne. Progi dochodowe zostały zamrożone na poziomie z 2004 r., co sprawiło, że ponad 2 mln dzieci zostało pozbawionych prawa do świadczeń.
A ubóstwo dzieci to największa hańba polskiej klasy politycznej”.
Guz ma rację i jako lider jednej z dwóch największych central związkowych w kraju jest w dobrej pozycji, by walczyć z tymi zjawiskami.
Ta walka ma też wymiar polityczny - trzeba wywalczyć politykę, która będzie wyrażać interesy pracowników i biednych. Niestety, OPZZ ma z tym problem.
Na sejmowej konferencji Guz siedział razem z Grzegorzem Na pie ral skim, liderem SLD. Napieralski słusznie stwierdził:
Niestety mówiąc te słowa Guz siedział razem z Grzegorzem Napieral skim, liderem SLD. Napieralski słusznie stwierdził:
“Państwo powinno zagwarantować pakiet pomocy dostępny dla każdego obywatela, na każdym etapie życia”. Problem w tym, że u władzy SLD atakuje pracowników nie mniej konsekwentnie niż
Platforma.
Nawet w opozycji SLD nie jest bynajmniej głosem oporu. Dlatego Tusk utrzymuje wysoką popularność w sondażach - po prostu opozycja wobec niego jest nijaka.
MŁODZI BEZROBOTNI
Bezrobocie wśród młodych jest przerażające. Zatrudnienia nie może znaleźć już co piąta osoba poniżej 25 lat.
W ciągu roku liczba młodych bezrobotnych do 25 lat zwiększyła się o ok. 100 tys. Obecnie zarejestrowanych
jest ok. 370 tys. młodych szukających pracę, rok temu było ich ok. 270 tys.
Rzecznik pracodawców, prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club, uważa, że “stagnacja na rynku pracy dla młodych może trwać jeszcze ze dwa lata. Nawet jeśli wcześniej
pojawiają się oznaki ożywienia, przedsiębiorcy będą się starali wykorzystać te zasoby kadrowe, które będą w ich posiadaniu”.
SPADEK PŁAC
GUS podaje, że w ostatnim roku przeciętna płaca wzrosła o 3,9 proc - to mniej niż wzrost cen - a więc realna płaca spada.
To dramatyczny spadek płac. Tylko rok temu, w lipcu 2008 - pensje rosły o 11,6 proc. w skali rocznej.
Prawdziwa sytuacja jest jeszcze gorsza. GUS nie podaje jaka jest tzw. mediana (np. na 101 ludzi dowiadujemy się ile otrzymuje 51 - wsza osoba). Byłaby to bardziej wiarygodna statystyka - przy
stosowaniu zwykłej średniej arytmetycznej mała liczba bardzo wysoko zarabiających zniekształca cały obraz - wydaje się, że ludzie więcej zarabiają. Dlatego rząd preferuje takie dane.
Obecnie w wielu zakładach pracodawcy stawiają pracowników przed wyborem: zwolnienie z pracy albo zgoda na obniżkę.
W mediach trwa kampania, by pracownicy akceptowali taką obniżkę płac. Gazeta Wyborcza (15 września) przytoczyła następujący przypadek. Przez kilka miesięcy część załogi huty Małapanew w
Ozimku (opolskie) w ramach walki z kryzysem wykorzystywała urlopy wypoczynkowe i pracowała cztery dni w tygodniu. Właściciel huty Witold Jajszczok chciał wprowadzić czterodniowy tydzień pracy -
piąty dzień miał być bezpłatny. Załoga się nie zgodziła. Jajszczok podjął decyzję o zwolnieniu ok. 150 z 936-osobowej załogi.
Wyborcza próbuje przekonywać: “Trzeba zgodzić się na niższe wynagrodzenia, by ratować miejsca pracy. Nie ma alternatywy”.
Naszym zdaniem jest. W takich sytuacjach trzeba powiedzieć jasno: “Nie zgadzamy się ani na obcięcie płac o 20 proc ani na zwolnienia”.
Akcją strajkową, okupacjami i solidarnością pracowniczą można odeprzeć ataki pracodawców i rządu.
Jeśli sytuacja w firmie jest rzeczywiście trudna, trzeba wymusić na rząd przejęcie ekonomicznej odpowiedzialności za zakład pracy. Stocznie pokazują, że nie jest to łatwym zadaniem, ale nie ma innego
wyjścia.
Trzeba się uczyć od najskuteczniejszych walk w kraju i za granicą.
(Niektóre z dzisiejszych strajków i protestów w Polsce: patrz s. 9)
Str. 2-3: Joanna Puszwacka,
Ellisiv Rognlien,
Andrzej Żebrowski