List do redakcji

Napisz do nas: pracdem@go2.pl


Witam niepogodzonych na "ten świat"!


O ekonomii społecznej, alternatywnej słyszałem już, że jest w Polsce,Argentynie, Brazylii i in. Na początku roku głośno było o książce autorów: Ewy Majewskiej, Krzysztofa Lewandowskiego, Jacka Sowy, o takiej ekonomii pt. "Zniewolony umysł 2". Przeczytałem "Gazetę Uliczną", która sama w sobie jest inicjatywą tego rodzaju. B. dobrze, że taki ruch społeczny powstał i się rozwija. Jest on reakcją ludzi na nieszczęścia spowodowane ofensywą neoliberalną, odgrzewaną jak stary, nieświeży kotlet w świecie zdominowanym przez "możnych tego świata". Ich metoda jest tak "inteligentna", że sprowadza się do "wyrzucania na bruk" wszelkiego niepotrzebnego "elementu", bo im to się opłaca w okresie dekoniunktury. Żeby się nie rozwodzić - tu nie miejsce - to właśnie oni sami, ci - eufemistycznie - możni, narzucając swoją ekonomię antyspołeczną, doprowadzają ludzi do życiowego "parteru". Ich kalkulacja pseudoracjonalna ekonomicznie nie uwzględnia kosztów społecznych. Są one przerzucane na państwo, pozostałych obywateli, polityków. Tak działa (…) kapitalizm, który odnowiony w krajach tzw. postkomunistycznych w swojej formie zdziczałej, daje świeżą krew reszcie świata. Korzystając z formalnej demokracji i z odruchu samozachowawczego zdołowani ludzie tworzą ową społeczną samoobronę. Na pozostawionym ekonomicznym ugorze (oni są od wielkiego biznesu i wielkich pieniędzy) można przeżyć, ale czy na tym należy poprzestać, pozostawiając "źródło" nieszczęść ludzkich w rękach, czy raczej pięściach, monopolistycznych władcoów ekonomicznych, "panów życia i śmierci"? Czy to się godzi pozostawiać kapitalistom, oligarchom itp. posiadanie takiej przewagi nad resztą świata, pracującymi? Widać gołym okiem faktyczną antydemokrację(ekonomiczną) w kapitalizmie, kamuflowaną demokracją polityczną sprowadzaną zresztą do takiej ordynacji wyborczej, że np. w Polsce tylko pozostaje wybierać np. nie ludzi, a partie (sobie z góry ustalają jak za czasów demokracji pseudosocjalistycznej: PRL, ZSRR i in.), a spośród nich można tylko wybrać między "diabelską" a "szatańską"(czyli jedną złą i drugą też nie do przyjęcia).

Więc co robić?

Dążąc do godnego życia starajmy się tworzyć autentycznie solidarną społeczność, niezależną ekonomicznie, a nie tylko uzupełniającą, łatającą dziurawy moralnie, a nawet ekonomicznie system monopolu właścicielskiego. Dalej więc twórzmy demokrację ekonomiczną, np. w prostej wizji taki sposób zarządzania "spółką" i podziału dóbr (nazwa zakładu pracy jest b. społeczna, ale praktycznie jest na odwrót) i podziału zysku (dóbr), hasłowo: jeden pracownik = jedna akcja = jeden głos.


Serdecznie pozdrawiam alternatywnie

Andrzej J. K.