Opinie* Komentarze* Opinie* Komentarze*

Głos emigranta

Dlaczego wyjeżdżamy?

W poprzednim numerze opublikowaliśmy wywiad z angielskim reżyserem Kenem Loachem o jego najnowszym filmie ‘It’s a free world’ ukazującym warunki pracy emigrantów w Wielkiej Brytanii. Teraz warto byłoby się zastanowić, dlaczego tak wielu Polaków decyduje się na wyjazd, czasem zupełnie w nieznane.

Dzięki takim właśnie decyzjom PiSowski rząd może w sposób obłudny się szczycić, że bezrobocie spada, nie przyznając w ogóle, iż gdyby półtora miliona Polaków wróciłoby nagle z Wysp, bezrobocie w kraju wzrosłoby dramatycznie. Jest to problem, którzy Kaczyńscy chcą w jak największym stopniu zmarginalizować, lub inaczej: bezrobocie zostało zmiecione pod dywan, w tym przypadku angielski.

Oczywiste jest, że w Wielkiej Brytanii, tak jak w każdym kraju kapitalistycznym, istnieje wyzysk pracowników. Mimo to Polacy nadal przyjeżdżają, doskonale zdając sobie sprawę, iż będą wyzyskiwani. Dlaczego tak się dzieje?:

Galopujące bezrobocie lat dziewięćdziesiątych sprawiło, iż status społeczny osoby pracującej wzrósł w sposób znaczący. Stała praca, z opłacanymi składkami emerytalnymi przez pracodawcę, stała się marzeniem wielu Polaków. Zasada ‘bezrobocie biczem kapitalizmu’ zadziałała bardzo efektywnie. Pracodawcy mogli przebierać w podaniach ludzi ubiegających się o pracę, obniżając przy tym wynagrodzenia. Tym efektywniejszy pracownik, im mniej będzie trzeba mu zapłacić. Proste prawo ‘wolnego rynku’ - w którym wolny wybór należy tylko do pracodawców. Polscy kapitaliści rozbestwili się na tyle, iż nie musieli się martwić, by wynagrodzenie było wypłacane w terminie. Próba stworzenia związku zawodowego w prywatnym przedsiębiorstwie często spotykała (i spotyka) się z represjami. Nad wszystkim czuwał ów ‘bicz’, czyli 20-procentowe bezrobocie. Dopóki granice były zamknięte, Polacy musieli godzić się na te warunki.

Gdy Wielka Brytania i Irlandia otworzyły swoje rynki, polscy pracownicy nie czekali zbyt długo na decyzje by wyjechać. Jest to zachowanie zupełnie naturalne. Minimalna płaca na Wyspach pozwala przetrwać z godnością, a samo jej zdobycie dla wielu nie jest aż tak trudne (oczywiście, uwzględniając kwalifikacje i zdolności językowe kandydatów). W porównaniu z polskimi warunkami płacowymi jest to duża różnica. Warto także pamiętać o społecznych i politycznych przyczynach emigracji. Jawne przejawy dyskryminacji gejów i lesbijek determinują ich do wyjazdu do kraju gdzie homofobia nie stanowi doktryny państwowej, i w którym dostrzega się różnicę pomiędzy homoseksualizmem i pedofilią. Tak więc otwartość światopoglądowa i wielokulturowość panująca na Wyspach Brytyjskich przyciąga także wielu rodaków. Może właśnie dlatego prezydent Kaczyński nazywa polskich emigrantów: ‘nieudacznikami życiowymi’ mając na myśli ‘antypatriotycznych dewiantów’, którzy nie doceniają możliwości, jakie stworzyła im ojczyzna.

Angielskim pracodawcom zależy, by Polacy, nie za bardzo asymilowali się z innymi narodowościami, by nie poznali alternatywy, innych środowisk - by nie starali się o lepszą pracę i płacę. Chętnie zatrudniają pracowników z Europy Wschodniej, żerując na ich nieznajomości realiów i prawa brytyjskiego. I tak – myślą - nasi rodacy nie założą związków zawodowych, nie będą protestować, gdy maja pracować po 60 godzin tygodniowo, nie wykorzystają przysługujących im urlopów zdrowotnych. Często Polacy są zakwaterowani w miejscu pracy - co czyni ich dodatkowo elastycznymi. Dla angielskiego kapitalisty taki pracownik to prawdziwy ‘skarb’, który zawsze powie: ‘Yes, sir’. Koło się zamyka, ‘bicz’ dosięgnął także Wielką Brytanię.

Na szczęście zdarzają się przypadki, gdzie polscy i inni imigranci jednoczą się z brytyjskimi pracownikami w walce strajkowej. Tak się stało w zeszłym roku w firmie Iceland w Londynie, gdzie ok. 350 pracowników strajkowało o wyższe pensje i przeciwko stosowaniu mobbingu przez dyrekcję. Były nawet plakaty z napisem “Strajk oficjalny” w języku polskim.

O popularności emigrantów z Europy Wschodniej wśród pracodawców decydują także czynniki rasistowskie. ‘Biali’, ‘europejscy’ Polacy, Czesi czy Litwini są bardziej ‘wartościowi’ od Pakistańczyków czy Nigeryjczyków. Ta rasistowska spirala powoduje również, iż część przybyszów z nowych krajów Unii Europejskiej odnosi się w sposób rasistowski do Azjatów i Afrykańczyków: ‘Też jestem tanią siłą roboczą, ale przynajmniej jestem biały’.

Na takim właśnie podziale pracowników angielskim i irlandzkim pracodawcom jak najbardziej zależy. Rozszerzenie Unii Europejskiej na Wschód spowodowało napływ fali pracowników, zatrudnianych na niemalże niewolniczych warunkach. Ciągle jednak opłaca się Polakom przyjeżdżać. Wybór mniejszego zła będzie zwyciężał, dopóki większość Polaków w kraju będzie żyła na granicy minimum socjalnego, a brytyjskie ‘minimum’ będzie wyższe. ‘Solidarny’ rząd ciągle tego nie rozumie. Gorliwie przekonuje społeczeństwo, iż polski kapitalista jest lepszy od zagranicznego. Cała ‘antyliberalność’ PiS sprowadza się w praktyce do kwestii społecznych, a nie ekonomicznych. A przecież to dzięki prospołecznym hasłom udało się Kaczyńskim wygrać wybory w 2005 roku. Nie pozwólmy, by PiS ponownie wykorzystał te ideały w grze przedwyborczej. Głosujmy na Polską Partię Pracy. I dążmy to tego, by emigracja miała podłoże kulturowe, a nie ekonomiczne czy społeczne.

Maciej Bancarzewski, który obecnie pracuje niedaleko Londynu.