Brakowało
rewolucyjnej alternatywy
Rosyjski rewolucjonista na
wygnaniu, Lew Trocki, zanim został zabity przez agenta Stalina w 1940
r. stwierdził, że druga wojna światową jest wojną imperialistyczną.
Powiedział jednak również, że antyfaszyzm wśród zwykłych ludzi gra w
niej istotną rolę.
Należało organizować opór oparty na
samouzbrojeniu ludności - czyli pod oddolną kontrolą demokratyczną –
niezależnie od klasy rządzącej i oficerów wojskowych, do których
należało podchodzić z wielką podejrzliwością. Wymagało to również
opozycji wobec kolonializmu wszystkich mocarstw oraz wsparcia dla sił
antyfaszystowskich w każdym kraju Europy. Innymi słowy trzeba było
czynnie zmierzać do usunięcia ludzi starego porządku, który stworzyli
grunt dla wzrostu faszyzmu. Niestety brakowało rewolucyjnej siły,
która mogła propagować taką alternatywę.