Wycofać wojska z Iraku i Afganistanu* NIE dla “tarczy”*
WOJNA
TO POKÓJ
W długo
oczekiwanym raporcie dla amerykańskiego Kongresu głównodowodzący
wojsk USA w Iraku, gen. Petraeus stwierdził, że Stany Zjednoczone
osiągają swoje cele militarne. Poprawiło się bezpieczeństwo i maleje
liczba strać o charakterze etniczno – religijnym. Jest na tyle
dobrze, że za pół roku można będzie zmniejszyć liczebność wojsk
amerykańskich o 3 -4 tysiące. Jednym słowem pomysł wysłania
dodatkowej „szarży” 30 tys. żołnierzy do Iraku
zadziałał!
Czytając wypowiedzi Petraeusa przypomina się książka
Orwella: „1984 r.”. Tak, jak w wyobrażonym orwellowskim
świecie głoszono, że „wojna to pokój”, w świecie realnym
amerykański generał ogłasza z urzędowym optymizmem, że klęska
uprawianej od początku roku taktyki amerykańskich okupantów (będąca
tylko ostatnim akordem klęski całej polityki wojny i okupacji Iraku)
jest tak naprawdę sukcesem. Sukcesem, którego – nie wiedzieć
czemu – nikt nie chce dostrzec. A już najmniej sami
Irakijczycy.
W opublikowanym w podobnym czasie co wystąpienie
Petraeusa sondażu przeprowadzonego przez BBC ok. 70 % Irakijczyków
uważa, ze sytuacja w zakresie bezpieczeństwa na terenach objętych
amerykańską „szarżą” pogorszyła się. Sondaż jest o tyle
interesujący, że wcześniej prowadzone badania irackiej opinii
publicznej przez BBC w 2004 r., 2005 r. i w lutym 2007 r., w
porównaniu z innymi sondażami dawał obraz bardziej sprzyjający dla
okupantów. Po części miało to związek ze sposobem zadawania pytań. Na
przykład w pytaniu o wycofanie wojsk USA z Iraku możliwych było aż
sześć odpowiedzi, a żądanie natychmiastowego wycofania wojsk było
najbardziej skrajną opcją (tak, jak postawiony na drugim biegunie
pogląd, że wojska USA nigdy nie powinny się wycofać). Mimo to aż 47%
badanych wybrało tym razem opcję natychmiastowego wycofania wojsk
USA (w porównaniu z 35% w lutym tego roku i 27% w 2005 r.). Co
więcej, 57% objętych sondażem uważa za dopuszczalne ataki za „wojska
koalicyjne”.
Dlaczego Irakijczycy mają coraz bardziej dość
okupantów, skoro podobno Amerykanom ma iść nieco lepiej? Po prostu
dlatego, że wypowiedzi w stylu Petraeusa są świadomymi kłamstwami,
które mają ratować resztki twarzy amerykańskich rządzących. Sytuacja
bowiem wygląda dla nich dramatycznie nie tylko w Iraku, ale i na
„froncie wewnętrznym”. Aż 58% Amerykanów chce
natychmiastowego lub szybkiego zmniejszenia liczby wojsk w Iraku a
tylko 33% popiera prezydenta Busha. Dlatego Petraeus, Bush i im
podobni chwytają się wszystkiego, niczym przysłowiowy tonący. Mogą
więc opowiadać o zmniejszeniu przemocy na tle etniczno–religijnym
w Iraku nie mówiąc o tym, że to „zmniejszenie” ma związek
z wcześniejszym dokonaniem się czystek etnicznych i exodusu uchodźców
do jednorodnych etnicznie enklaw, szczególnie w Bagdadzie. „Szarża”
tylko wzmocniła te podziały izolując jedne obszary od drugich siecią
punktów kontrolnych.
Jak słusznie zauważa w wywiadzie dla
niemieckiego Der Spiegel znany historyk Gabriel Kolko w średniej i
długiej perspektywie przewaga militarna nie ma znaczenia w
konfliktach zbrojnych w stylu wojny irackiej, a decydują czynniki
społeczno – ekonomiczne i polityczne. Choćby nie wiem jak wielu
dodatkowych żołnierzy, czołgów i samolotów Bush wysłał do Iraku, nie
zmieni to sytuacji braku oparcia okupacji o siły wewnętrzne, na
których można polegać, nie zmieni poparcia dla irackiej partyzantki,
nie zmieni też presji amerykańskiego ruchu antywojennego. Zmieni
jedynie – na niekorzyść - wydatki wojnę iracką, które już teraz
wynoszą ok. 3 mld dolarów tygodniowo i walnie przyczynia się do
rozszerzania dziury budżetowej w USA.
USA przegrały wojnę iracką.
Nawet pokonani mogą jednak jeszcze przez długi czas niszczyć i
zabijać kolejnymi „szarżami”. Zadaniem ruchu
antywojennego jest, aby ten czas natychmiast zakończyć.
Filip
Ilkowski
WYCOFAĆ WOJSKA
Z AFGANISTANU
W czwartek [13 września] minister obrony narodowej Aleksander Szczygło zwrócił się do Rady Ministrów o przedłużenie pobytu polskiego kontyngentu wojskowego w Afganistanie na przyszły rok. Jak poinformował w Kabulu dziennikarzy, we wniosku, który skierował, liczebność kontyngentu została utrzymana na obecnym poziomie 1200 żołnierzy.
NIE DLA “TARCZY”
Słupszczanie nie widzą korzyści z lokalizacji amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Redzikowie - tak wynika z badania opinii. Rząd może jednak przekonać mieszkańców dużymi inwestycjami
Sondaż przeprowadzony przez PBS objął mieszkańców powiatu słupskiego. Nie padło w nim jednak podstawowe pytanie: "Czy zgadzasz się na budowę tarczy pod Słupskiem?".
gazeta.pl 28 sierpnia, 2007 r.
Ponad połowa Polaków (56%) jest przeciwna umieszczeniu na terenie Polski elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Nieco więcej zaś niż jedna czwarta (28%) opowiada się za ich budową, a 16% ankietowanych nie ma na ten temat zdania - wynika z najnowszego sondażu Centrum Badania Opinii Społecznej. PAP 24 sierpnia 2007 r.