Co jest, a co nie jest, stawką w wyborach?
Wyborami do parlamentu nie da się
podnieść standardu życia zwykłych ludzi. Ktokolwiek wygra wybory,
będzie próbował stwarzać jak najlepsze warunki dla polskiego
kapitalizmu. Jedynymi ludźmi mogącymi poprawić los zwykłych
pracowników są sami pracownicy.
System parlamentarny nie
ogranicza ekonomicznej władzy szefów wielkich korporacji i banków. W
jednoosobowych spółkach skarbu państwa, owszem, można wymienić
czołowych szefów zgodnie z kluczem partyjnym po kolejnych wyborach.
Ale struktura tych firm się nie zmienia - stosunek szefów do
pracowników jest ten sam. Posiadanie kapitału daje czołowym
biznesmenom (lub ministrom w spółkach państwowych) władzę nad
zatrudnianiem i zwalnianiem pracowników, którzy muszą słuchać się
rozkazów swoich szefów. Dopiero kiedy pracownicy przestają wykonywać
rozkazy (np. poprzez strajki czy okupacje zakładów), mogą wymusić
akceptacje swoich postulatów na szefach czy rządzie.
W przyszłości powstanie
wielkiego ruchu pracowniczego oporu jest jedynym sposobem na
zastąpienie kapitalizmu systemem demokracji pracowniczej.
W wojsku
sytuacja jest podobna do tej w gospodarce z tym, że hierarchie władzy
są jeszcze bardziej bezwzględne. Minister obrony może wymienić
oficerów, ale niedemokratyczna relacja władzy oficer-szeregowy
pozostaje ta sama.
Niedemokratyczne struktury w gospodarce
czy w aparacie państwowym pozostają więc nietknięte po wyborach
powszechnych.
Wybory są ważne
Nie
oznacza to jednak, że wybory do parlamentu nie są ważne.
Z
systemem parlamentarnym wiążą się różne prawa dla zwykłych ludzi: do
głosowania w wyborach, do zakładania partii politycznych, do
zgromadzeń publicznych, do wolności słowa, do organizowania związków
zawodowych. Oczywiście, wszystkie te prawa są ograniczone przez
władzę ekonomiczną krajowych i zagranicznych kapitalistów. "Każdy"
może kandydować w wyborach, ale wiadomo, że tylko probiznesowe partie
otrzymują pieniądze od bogatych sponsorów na billboardy czy spoty
telewizyjne.
Parlamenty
Parlamenty są
miejscem skupienia uwagi na tym, co media, system edukacji oraz
większość ludzi uważają za politykę. W rzeczywistości jednak polityka
parlamentarna jest tylko częścią całej polityki, która dotyczy
wszystkiego co jest związane z konfliktem między wielkimi grupami
społecznymi (klasami). Strategiczne plany rządu są kształtowane przez
ten konflikt - rzecz jasna w interesie klasy szefów.
W
parlamencie toczą się argumenty o tym, w jakim kierunku powinno dążyć
społeczeństwo. Gdy większość ludzi myśli o jakimś problemie
społecznym, z reguły myśli o parlamencie jako miejscu szukania dla
niego rozwiązania. Podczas kampanii wyborczej ludzie, którzy chcą
zmian społecznych korzystnych dla większości, mają więc szansę
przedstawić swoje idee.
Wyniki wyborów nie doprowadzą do
znaczących zmian społecznych, ale mogą wskazać na stopień dążenia
zwykłych ludzi do takich zmian. Mogą pokazać nam, że inni też dzielą
nasze aspiracje. Dobry wynik dla opcji propracowniczej w wyborach
może wzmocnić walkę przeciw zwolnieniom, w obronie praw
pracowniczych, o wyższe pensje. Parlamentarzysta
antykapitalistyczny może stać się głosem takiego ruchu i używać
swojej pozycji do organizowania dla niego poparcia.
Nawet
jeden radykalny poseł może mieć wpływ na miliony ludzi. Podczas
pierwszej wojny światowej rewolucyjny socjalista Karl Liebknecht
posługiwał się salą obrad niemieckiego parlamentu, by przeciwstawić
się wojnie wbrew niemal wszechobecnej cenzurze.
Debaty
parlamentarne nie mogą obalić niedemokratycznych hierarchii w
społeczeństwie, ale mogą przyczynić się do mobilizowania milionów
przeciwko tym hierarchiom. W końcu jednak o sukcesie takich
mobilizacji decyduje organizowanie się na ulicach i w miejscach
pracy.
Przykłady negatywne i pozytywne są liczne. Przypadek
Chile pokazuje jak niebezpieczna może być wiara, że by wprowadzić
prospołeczne reformy wystarcza wygranie wyborów. We wrześniu 1973 r.
demokratycznie wybrany rząd Salvadora Allende został obalony przez
pucz wojskowy gen. Pinocheta. Klasa rządząca Chile, poparta przez
CIA, zainicjowała pucz ponieważ nie mogła zaakceptować nawet
umiarkowanych reform zaproponowanych przez rząd. Bała się również
masowego ruchu pracowniczego zainspirowanego przez zwycięstwo
wyborcze Allende. Ten jednak ograniczył się do manewrów
parlamentarnych zamiast mobilizować pozaparlamentarną siłę zwykłych
ludzi. Strona przeciwna jednak nie respektowała reguł gry
parlamentarnej i demokrację zastąpiła krwawą dyktaturą. Tysiące
zwolenników Allende zostało torturowanych i zamordowanych przez
Pinocheta.
Chavez
Natomiast
w kwietniu 2002 r., w Wenezueli, pucz wojskowy się nie udał. Grupa
generałów porwała prezydenta Hugo Chaveza, ale po paru dniach biedota
stolicy kraju, Caracas, w liczbie setek tysięcy, oblężyła Pałac
Prezydencki doprowadzając do rozłamu w wojsku. Chaveza przywrócono do
władzy.
Pół roku później biznesmeni próbowali pokonać Chaveza
powstrzymując produkcję w zakładach. Masowe działania pracowników
udaremniły i tę próbę obalenia prezydenta. Dziś bogaci w Wenezueli
zostali zmuszeni do tolerowania pozytywnych dla zwykłych ludzi
reform, ale cały czas czekają na korzystną dla nich zmianę w
sytuacji, by ponownie przejść do ataku.
Pokazuje to, że wybory
nie mogą rozwiązać lub usunąć podstawowego konfliktu klasowego w
społeczeństwie - między mniejszością, której celem jest jak
największe zyski, a większością, która dąży do lepszego życia.
Zarówno w Wenezueli, jak i w innych krajach świata, dochodzi do
konfrontacji między tymi siłami na różnych poziomach i z różną
intensywnością. W tych konfrontacjach nie można liczyć na to, że
parlament rozwiąże sprawę. Dopóki pogoń za zyskiem jest motorem
gospodarki, większość ludzi jest pozbawiona realnych praw
demokratycznych.
Prawdziwa
demokracja
Prawdziwa demokracja to społeczne, wspólne
decydowanie o organizowaniu gospodarki i całego społeczeństwa według
ludzkich potrzeb. Taka demokracja powstaje z oddolnej walki zwykłych
ludzi o swój byt w szerokim sensie. Historia pokazuje, że podczas
takich walk tworzone są organy tysiąc razy bardziej demokratyczne niż
parlament - mogą być to rady robotnicze, międzyzakładowe komitety
strajkowe czy podobne ciała. W tych strukturach oddolnej demokracji
wybrani przedstawicieli podlegają natychmiastowemu odwołaniu i
nie mają żadnych dodatkowych przywilejów (inaczej niż
posłowie!).
Póki co trzeba korzystać z parlamentarnej demokracji,
żeby maksymalnie wzmocnić opór przeciw szefom i rządowi.