KGHM
Związki mówią „nie” prywatyzacji
Gdy minister Grad dla ratowania budżetu zapowiedział 22 lipca przyspieszenie prywatyzacji spółek skarbu państwa, między innymi KGHM, odpowiedź związków w Polskiej Miedzi była błyskawiczna. Już następnego dnia ogłosiły pogotowie strajkowe i zagroziły strajkiem generalnym. Dwa największe związki wspólnie zaczęły mobilizować liczącą 18 tys. ludzi załogę do przeciwstawienia się planom ministrów Tuska. Bardzo szybko nastąpiła reakcja ze strony rządu, jeszcze tego samego dnia wicepremier Schetyna zdementował informacje o sprzedaży państwowych udziałów w tej spółce.
Związkowcy są nieufni i zapowiadają, że pogotowie strajkowe nie zostanie odwołane, dopóki rząd na piśmie nie zadeklaruje wycofania się z decyzji o prywatyzacji spółki . (Zdjęcie s. 5)
Branżowe związki rozpoczęły protest skierowany przeciwko planom rządu Tuska prywatyzacji przedsiębiorstw energetycznych. 13 lipca wszystkie związkowe centrale krajowe, wydały oświadczenie o przystąpieniu do czynnego protestu, który, jak zapowiadają związkowcy, może przybrać różne formy ze strajkiem włącznie.
Po pierwsze związkowcy nie zgadzają się na sprzedaż trzech z czterech państwowych grup energetycznych. Według związków wpłynie to niekorzystnie branżę i zagrozi bezpieczeństwu energetycznemu kraju. Ponadto związkowcom nie podoba się sposób restrukturyzacji PGE a także niekorzystny dla załóg sposób zamiany akcji pracowniczych spółek na akcje w grupach kapitałowych.
Ponad 800 pracowników spółki Enea Operator
strajkowało 22 czerwca przeciwko łamaniu ich praw i przeciwko planowanej
prywatyzacji. Są oburzeni również tym, że nie dostali obiecanych podwyżek,
kiedy członkowie zarządu dostali o blisko 7 proc. wyższe pensje. Pracownicy
obawiają się też rządowych planów prywatyzacji spółki, która może zagrozić
interesom załogi.
STOCZNIOWCY
W przedostatnim tygodniu lipca w Stoczni Marynarki Wojennej SA w Gdyni odbyło się referendum w którym załoga miała zdecydować o przystapieniu do strajku.
Przyczyną zorganizowania referendum było niewypłacenie wynagrodzeń pracowniczych w czerwcu i niepełna wypłata w maju. Do tej pory zobowiązania finansowe władz stoczni wobec pracowników z tytułu niewypłaconych wynagrodzeń wynoszą już ok. 4 milionów złotych.
Oprócz wypłaty zaległych pensji działacze związkowi Stoczni Marynarki Wojennej chcą też rozmów z przedstawicielami MON na temat przyszłości zakładu.
Gdańsk: nie ma porozumienia
Zarząd Stoczni Gdańsk SA i związki zawodowe działające w zakładzie nie zawarły porozumienia w sprawie planowanych zwolnień grupowych. Spornym punktem jest wysokość odpraw dla zwalnianych pracowników. Przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Stoczni Gdańsk poinformował, że zarząd stoczni proponuje wypłatę odpraw wynikających z ustawy o zwolnieniach grupowych w wysokości od jednej do trzech pensji, w zależności od stażu pracy. Zdaniem związkowców, zwalniani pracownicy powinni otrzymać odprawę o 50 proc. wyższą niż proponowana przez pracodawcę.
W poznańskiej spółce 15 lipca podpisano porozumienie między niektórymi związkami a zarządem o czasowym wprowadzeniu niższego wynagrodzenia za tzw. postojowe i za prace zastępcze pracowników. Swoje ustępstwo związki tłumaczą złą sytuacją finansową firmy.
Zarząd planuje też
rozpoczęcie rozmów w sprawie zwolnień grupowych. Obecnie firma zatrudnia około
1400 osób. Przy założeniu, że produkcja silników okrętowych w 2010 roku będzie
o połowę niższa, zwolnienia mogą objąć ok. 500 osób, czyli ponad 30 procent załogi.
Działająca w Cegielskim Ogólnopolski Związek Zawodowy Inicjatywa Pracownicza
sprzeciwia się ograniczaniu praw pracowniczych i stwierdza, ratowanie firmy nie
może odbywać się kosztem pracowników.
21 lipca Wolny Związek Zawodowy "Sierpień 80" wydał oświadczenie na temat sytuacji w zakładach HCP w Poznaniu w którym wyraził poparcie dla protestów pracowników "Cegielskiego" oraz działań Inicjatywy Pracowniczej.
MPK - Łódź
2 lipca odbył się strajk ostrzegawczy zorganizowany przez „Solidarność” działającą w łódzkim MPK. Wzięła w nim udział znaczna część pracowników, a na trasy nie wyjechało około 90 procent tramwajów i autobusów. Przyczyną protestu było niezrealizowanie do tej pory podpisanego w zeszłym roku porozumienia w sprawie podwyżek wynagrodzeń. Związkowcy domagają się 140 złotych podwyżki.
Szpital - Wodzisław Śląski
Od 12 do 25 lipca pod chińską ambasadą koczowało 47 robotników z Chin, domagających się pomocy w powrocie do kraju. Trafili oni do pracy w polskiej firmie przez pośrednika z Szanghaju, który obiecywał im pracę po 250 godzin w miesiącu za 700 euro (trzykrotnie więcej niż w Chinach) oraz bezpłatne wyżywienie i zakwaterowanie.
Po dwóch miesiącach, gdy Chińczycy zaczęli domagać się wypłaty, zostali zwolnieni. Za próbę walki o swoje prawa, zostali ukarani przez polskiego pracodawcę anulowaniem wiz i pozwoleń na pracę, zagrożono im deportacją do Chin.
Gliwice: strajk uzbeckich pracowników
Pod koniec czerwca 17 siedemnastu Uzbeków zamieszkało w szałasach i namiotach w jednej z dzielnic Gliwic.
Uzbecy do Polski przyjechali legalnie, by pracować na budowie. Kiedy zaczęli narzekać, że wynagrodzenia w Polsce nie odpowiadają tym jakie im obiecywano w Uzbekistanie podczas rekrutacji, zostali bez pracy i pieniędzy. Firma zatrudniająca Uzbeków zapowiedziała, że jeśli robotnicy nie zgodzą się na proponowane warunki wystąpi o anulowanie ich zezwoleń na pracę.
Według niekorzystnego dla pracowników polskiego prawa, uzbeccy pracownicy nie mogą podjąć pracy w innej firmie niż ta, do której zostali skierowani.
Sosnowiec: protest w Hucie Buczek
W Sosnowcu 40-letni pracownik
huty protestował przez 7 godzin na 40- metrowym kominie przeciwko zwolnieniom
grupowym, które mają objąć 47 osób.
Str. 9 Joanna Puszwacka