Okupacje w walce

o miejsca pracy

Bitwa o KDT

21 lipca komornik miał wejść do Kupieckich Domów Towarowych w Warszawie, w którym znajdowało się kilkuset kupców, by dokonać eksmisji. Kupcy odparli atak ochroniarzy i rozpoczęli okupację KDT. Doszło do kilkugodzinnej bitwy pod Pałacem Kultury w samym centrum Warszawy. Uzbrojona po zęby policja przyjechała, by pomóc ochroniarzom.

Setki, a może nawet tysiące Warszawiaków, zgromadziło się pod KDT - niemal wszyscy popierali kupców. Jedna z głównych ulic centrum stolicy, Marszałkowska, została zablokowana na parę godzin. Policja stosowała pałki, gaz, armatki wodne i jakiś pomarańczowy chemiczny płyn.

Prezydent miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO) powiedziała, że miasto musiało eksmitować kupców, ponieważ wyznaczono teren KDT na potrzeby metra i budowy muzeum sztuki nowoczesnej. Kupcy mówią, że blaszak KDT stoi w innym miejscu - nie przeszkodziłby w wykonaniu tych planów.

Protestujący dalej twierdzą, że chciano się pozbyć konkurencji dla wielkich korporacji, które handlują w pobliżu. Wydaje się to być prawdopodobne. Wielki kapitał niszczy drobne, często rodzinne firmy - wbrew ideologii takich partii biznesu, jak Platforma Obywatelska.

Władze się boją

Władze stosowały siły policyjne przeciwko kupcom w tak brutalny sposób, bo wiedziały, że okupacja w KDT mogłaby skupić uwagę wszystkich zagrożonych zwolnieniami. Jeśli ludzie w innych częściach kraju poszliby za przykładem handlarzy, mogło by dojść do okupacji zakładów przez pracowników. Niestety, dla rządu, wciąż może dojść do takich akcji. I powinno - to jedyny sposób na ratowanie miejsc pracy.