* Na lewo od SLD-SdPl

W kolejnych numerach Pracowniczej Demokracji zamie­sz­czamy wypowiedzi przedsta­wicieli lewicy spoza SLD na temat budowy politycznej alternatywy wobec istniejącego układu. W tym miesiącu przedstawiamy opinię wyrażoną przez lidera Nowej Lewicy i byłego posła Piotra Ikonowicza.

Czy w Polsce jest możliwa lewica?

Lewica to nie koncept intelektualny, lecz społeczny. Jak długo nie organizujemy ludzi pracy, pokrzywdzonych przez system, pozostajemy na marginesie życia społecznego i nie jesteśmy żadną lewicą tylko teoretykami, gawędziarzami. Nowa Lewica wybrała inna drogę i na bardzo niewielką - by rzec, laboratoryjną - skalę zrzeszyła ludzi, którzy w swojej masie stronią od polityki czując, że polityka ich krzywdzi, a politycy oszukują.  Zasadniczym problemem społecznym w Polsce stało się mieszkanie. W latach 90-tych była to praca, dziś - dach nad głową. Proces wypychania biednych z „przyzwoitych” dzielnic i śródmieścia, czyli tzw. rugi lokatorskie, wymuszają oddolną samoorganizację społeczną.

Stąd pomysł na stowarzyszenie: Kancelaria Sprawiedliwości Spo­łecznej.  Ugrupowania lewicowe muszą tworzyć i inicjować organizacje społeczne, związkowe, ruchy społeczne, bo ich możliwości uprawiania polityki parlamentarnej są bardzo ograniczone. Nie znaczy to, że start w wyborach, choćby symboliczny, mający na celu przebicie się z politycznym i społecznym przesłaniem do mediów, jest     wykluczony.

Taka polityka wymaga jednak środków materialnych, a jedyną drogą do ich uzyskania jest umasowienie ruchu oporu wobec systemu. W Polsce taki masowy ruch będzie możliwy dopiero po upowszechnieniu takich demokratycznych środków komunikacji jak internet.

Wszystkie te rozważania o łączeniu niewielkich grup lewicowych niczego nie załatwią, bo istotne jest przekonanie ludu, a nie elitarny sojusz kilku garstek rewolucjonistów. Łączenie kanap nic nie da, jeżeli nie znajdziemy sposobu na rozszerzenie bazy społecznej lewicy. Wybory, droga parlamentarna to konsekwencja sukcesu lewicy, a nie jego źródło. Konieczna jest natomiast współpraca między tymi, którzy naprawdę walczą z kapitalizmem. Wystarczy sprawdzić kto nie działa w ruchu pracowniczym, antywojennym, lokatorskim, aby wiedzieć z kim sojusze nie mają sensu, bo jest wrogiem klasowym: SLD i okolice. Reszta jest na siebie skazana i musi się dogadywać. Prędzej czy później powstanie w Polsce wielonurtowa partia antykapitalistyczna z programem budowy Polski Ludowej. To wymaga jednak zgodnej pracy u podstaw wszystkich istniejących grup i grupek antykapitalistów w naszym kraju.