Ze świata* Ze świata* Ze świata* Ze świata*
Wenezuela
Pytania przy narodzinach nowej partii
Hugo Chaveza
„Bataliony socjalistyczne "
nowej partii politycznej Wenezueli spotkały się w lipcu na otwartych
zgromadzeniach w różnych dzielnicach w stolicy kraju, Caracas. Ma się
to powtórzyć w całej Wenezueli.
Tworzenie Zjednoczonej
Socjalistycznej Partii Wenezueli (PSUV) zostało ogłoszone przez
prezydenta Hugo Chaveza kilka miesięcy temu. Gdy wezwał do
wstępowania do nowej partii, zareagowało prawie sześć milionów ludzi.
W całym ruchu nastąpiły debaty o tym, czy należy się zapisywać.
Problemem był - i pozostaje - fakt, że żadne ze struktur lub celów
PSUV nie zostały jeszcze określone.
W pewnym sensie, reakcja
ludności stanowiła wyraz lojalności wobec rewolucji boliwariańskiej
Chaveza [Simón Bolivar - lider ruchu narodowowyzwoleńczego w XIX
wieku]. Jednak dla wielu pracowników, kluczowa była sprawa
niezależności związków zawodowych od nowej partii –
szczególnie, gdy jeden z czołowych rzeczników PSUV już zasugerował,
że każdy kto znajduje się poza PSUV jest
"kontrrewolucjonistą".
Liderzy nowej partii mówili z
pasją o "władzy ludu". Jednak PSUV została ogłoszona
odgórnie, a nie budowana od dołu.
Celem "batalionów"
jest " polityczne przygotowanie ludzi", by stali się
pełnoprawnymi członkami partii zamiast członkami-kandydatami. Nie
jest jasne czy ten proces pozwoli na prowadzenie argumentów wewnątrz
nowej partii, czy stanowi proces selekcji.
Szereg zgromadzeń,
poczynając od września, stworzy program i organizację nowej partii.
Proces ten zostanie zakończony do grudnia.
Chavez ogłosił, że PSUV
nie będzie ani partią marksistowską ani partią opartą na klasowości.
Podstawowe jednostki w nowej organizacji mają być zorganizowane na
zasadzie terytorialnej. To wskazuje na machinę wyborczą ze swoją bazą
w okręgach wyborczych. Jednak "władza ludu" dla ludzi,
którzy popierają Chaveza oznacza zupełnie coś innego -
bezpośrednią oddolną kontrolę ze strony wspólnoty oraz kontrolę
robotniczą w zakładach.
W rzeczywistości pomimo wielu dokonanych
przez Wenezuelę postępów, pozostaje ona gospodarką kapitalistyczną, w
której wciąż dominuje kapitał prywatny, nawet jeśli kolaboruje z
rządem boliwariańskim.
Jeśli PSUV jest partią rządu, szalenie
ważna jest zdolność masowego ruchu do niezależnego od niej
organizowania się i działania.
Z drugiej strony jeśli staje się
politycznym wyrazem tego ruchu, krytycznie oceniając i kwestionując
rząd Chaveza, będzie zupełnie inną partią niż ta, którą się dziś
buduje.
Mike Gonzalez