Rok 1989

Plac Tiananmen

Chińskie powstanie

Dwadzieścia lat temu, chiński autokratyczny reżim w Chinach spacyfikował ruch demokratyczny, który swoim zasięgiem ogarnął cały kraj.

Obraz pokazujący samotnego buntownika zatrzymującego kolumnę czołgów zapisał się w umysłach milionów ludzi na całym świecie dwadzieścia lat temu. Samotny człowiek stający naprzeciw potężnej siły armii, stał się symbolem powstania z Placu Tiananmen z 1989 roku. Zaszokowało to chińskich rządzących całkowicie.

Ci na szczytach władzy zdecydowali o obaleniu buntu przy użyciu nadzwyczajnej brutalności. Ale nie udało im się wymazać pamięci o tych inspirujących wydarzeniach ani usunąć zjawisk, które były przyczynami tych protestów i które nadal, do dzisiaj, rodzą opór w Chinach.

Wielu komentatorów utrzymuje, że powstanie z 1989 roku było ruchem przeciwko komunizmowi i na rzecz reform wolnorynkowych. W rzeczywistości, miliony ludzi wyszło na ulice Chin by sprzeciwić się skorumpowanej biurokracji państwowej i jej zwrotowi w kierunku światowego rynku.

Chińscy komuniści przewodzeni przez Mao Tse Tunga zdobyli władzę w 1949 roku. Chcieli zbudować niezależną gospodarkę narodową, która mogłaby konkurować na scenie międzynarodowej. Podczas gdy przywódcy używali języka socjalizmu, prowadzili politykę, która podporządkowywała setki milionów wyzyskiwanych chłopów i robotników. Określamy taki reżim mianem "państwowo - kapitalistycznego". Jego gospodarka oparta była na podziałach klasowych i wyzysku, ale państwo, zamiast konkurować z prywatnymi firmami, było w posiadaniu i kontrolowało produkcję. Reżim naśladował sposób, w jaki społeczeństwo było zorganizowane w Związku Radzieckim, który sam stał się państwowym kapitalizmem pod rządami Józefa Stalina.

Po śmierci Mao w 1976 roku kontrolę nad państwem przejął Deng Xiao Ping. Starając się rozwiązać krajowe problemy ekonomiczne, otworzył Chiny na globalny rynek kapitalistyczny. W ciągu kolejnych lat, zintensyfikowało to presję na zwykłych ludzi, dotykając studentów, robotników i chłopów. Spowodowało to liczne protesty, lecz żadne z nich się nie rozszerzyły na cały kraj.

Sytuacja uległa zmianie wraz z pojawieniem się ruchu demokratycznego zapoczątkowanego przez Hu Jaobonga 15 kwietnia 1989 roku. Hu był sekretarzem generalnym Partii Komunistycznej przez dużą część lat 80-tych i był odpowiedzialny za reformy polityczne w Chinach i Tybecie. Państwowa biurokracja zmusiła go do ustąpienia z urzędu w 1987 roku po serii protestów studenckich, z którymi według biurokratów zbytnio sympatyzował.

Dzień po jego śmierci w 1989 roku, studenci zaczęli się gromadzić na gigantycznym Placu Tiananmen w centrum chińskiej stolicy. Liczba zgromadzonych wzrosła w ciągu kolejnych dni do dziesięciu tysięcy ludzi, w tym wielu robotników. Mówcy na placu zaczęli formułować żądania polityczne - w tym żądanie demokratycznych wyborów, wolności prasy i zgromadzeń oraz zakończenia korupcji wśród biurokracji. Co najważniejsze, protesty i strajki miały miejsce w innych chińskich miastach.

Ci na prawicy, koncentrują się raczej na indywidualnych aktach buntu na Placu Tiananmen. Ale fala masowych protestów, jaka rozprzestrzeniała się w Chinach, była decydująca dla zrozumienia dlaczego chińscy przywódcy byli tak przestraszeni - i dlaczego postąpili tak jak postąpili. Przestraszona klasa rządząca zakazała wszelkich demonstracji w dniu 22 kwietnia, podczas pogrzebu Hu. Policja i armia zajęły stanowiska na Tiananmen.

Ale w ciągu nocy kolumny studentów wmaszerowały na plac przekraczając policyjne zapory. Następnego dnia 150 tysięcy demonstrantów obozowało na placu, słuchając mówców, trzymając czerwone sztandary i śpiewając socjalistyczny hymn Międzynarodówkę, która stała się hymnem ruchu.

Bojąc się konsekwencji represjonowania studentów, rząd nie zrobił nic. Chińscy przywódcy byli w kryzysie. Niektórzy nie wiedzieli jak zareaguje na protesty armia. Nie wiedzieli czy mogą polegać na armii, czy armia wesprze rząd. Po pogrzebie Hu, studenci wymaszerowali z placu skandując "Niech żyje demokracja, przecz z autokracją". Blisko 150 tysięcy ludzi - połowa z nich studenci a druga połowa robotnicy - przemaszerowali przez Pekin 27 kwietnia. Każda fabryka i zakład pracy, które mijali były zamknięte, bo ludzie wychodzili na zewnątrz demonstrując swą solidarność. Tysiące robotników interweniowało celem powstrzymania wojska od podejścia do pochodu.

Miliony na placu

Po krótkiej przerwie w ruchu, mała grupa przywódców studenckich wezwała do strajku głodowego, który rozpoczął się na Tiananmen 13 maja. To doprowadziło protesty do nowego poziomu.

Początkowo udział w strajku głodowym wzięło 200 osób, ale liczba uczestników wzrosła szybko do tysiąca. Uczestnicy domagali się ustąpienia Denga i dymisji chińskiego premiera Li Penga. Następnego dnia było milion demonstrantów a dzień później dwa miliony.

Rząd próbował rozładować sytuację. Li Peng i sekretarz generalny Partii Komunistycznej Zhao Ziyang, który postrzegany był jako sympatyk żądań demokratycznych reform, spotkali się z protestującymi.

Gdy rozmowy zakończyły bez sukcesu, rząd ogłosił stan wojenny 19 maja. 300 tysięcy żołnierzy zaczęło napływać do Pekinu. Szeregi studentów i robotników uformowały ludzkie barykady na przedmieściach stolicy celem powstrzymania wojsk. Robotnicy kolei podziemnej odcięli dopływ prądu do systemu metra, by zapobiec wykorzystaniu go do transportu wojska. Robotnicy w zakładach metalurgicznych rozpoczęli strajk, wielu innych robotników nie poszło do pracy. Barykady z autobusów, ciężarówek i pojazdów budowlanych ustawiono na ulicach. Miliony ludzi wyszły na ulice by zatrzymać armię.

Ich pokaz siły zmusił państwo do wycofania się co ujawniło narastający kryzys z jakim borykała się klasa rządząca.

Dwoje świadków tych wydarzeń, relacjonowało w [brytyjskiej gazecie] Socialist Worker: "Już od 48 godzin miasto Pekin znajduje się całkowicie w rękach ludu. Choć atmosfera jest napięta, nie ma pijaństwa, plądrowania czy przemocy. Na odcinku 1000 metrów zorganizowano 100 autobusów ustawionych tak by blokowały drogę."

W kółko śpiewają "Międzynarodówkę"

"Barykada nie zatrzyma czołgów i nie ma służyć temu celowi. Idea jest taka, żeby zatrzymać i spowolnić przemieszczanie się żołnierzy, by umożliwić ludziom prowadzenie dyskusji z żołnierzami i zawrócenie ich z powrotem, tak jak to miało miejsce w ciągu kilku ostatnich dni.

Całe centrum miasta, może sześć mil na długość i sześć na szerokość jest teraz pod kontrolą robotników i studentów. Wszędzie przejeżdżają ciężarówki wypakowane robotnikami i studentami. Wszyscy mają czerwone sztandary i transparenty, które powiewają, gdy ciężarówki pędzą z jednej barykady na drugą, by sprawdzić sytuację... I wszędzie, w kółko śpiewają "Międzynarodówkę"."

Ogromne protesty miały miejsce w innych częściach kraju a milion ludzi maszerował w Hong Kongu, który miał być zwrócony Chinom przez Brytanię w 1997. W Pekinie nastała sytuacja patowa, pozwalająca reżimowi zaczerpnąć oddechu i czynić przygotowania. Deng Xiao Ping i sześciu dowódców wojskowych zdecydowało o użyciu siły do zdławienia rebelii.

Oddziały wkroczyły do Pekinu 3 czerwca. Pojazdy opancerzone i czołgi wdarły się na Plac Tiananmen wczesnym rankiem strzelając do demonstrantów. Chińska armia nosi nazwę Ludowa Armia Wyzwoleńcza i do tego momentu większość ludzi w zasadzie nie wierzyła, że armia może strzelać do ludzi.

Oszołomieni robotnicy wyszli na ulice w solidarności ze studentami i wielu zastrzelono. Bronili się, podkładając ogień na barykadach i rzucając kamienie, cegły i butelki z benzyną w kierunku wojska. Nadszedł wieczór następnego dnia zanim żołnierze zdławili opór, używając najbardziej krwawych metod.

Chiński Czerwony Krzyż oszacował liczbę zabitych na 2600 osób. Rząd zmusił później Czerwony Krzyż do wycofania się z tych szacunków. Wiele tysięcy zostało rannych, ofiary zapełniały szpitale. Represje trwały. Dziesiątki tysięcy osób aresztowano, wiele poddano egzekucjom. Nikt nie wie, co stało się z anonimowym demonstrantem, który zatrzymał czołgi 5 czerwca.

Deng i przywódcy Chin byli w stanie kontynuować swój wolnorynkowy kurs, stwarzając jeszcze więcej nierówności społecznych.

W ciągu kilku ostatnich lat Chiny są świadkiem wzrostu poziomu walki, gdy robotnicy demonstrują i strajkują przeciwko bezwzględnym zarządom firm czy zwolnieniom z pracy a chłopi protestują przeciwko niesprawiedliwym podatkom i skorumpowanym lokalnym biurokratom. Protestują także studenci. Buntowniczy duch pokazany 20 lat temu na Placu Tiananmen wciąż żyje.

Wydarzenia 1989 roku, pomimo swojego krwawego końca, pokazały, że chińscy robotnicy, chłopi i studenci posiadają siłę do przeciwstawienia się rodzimym rządzącym i potencjał do ostatecznego obalenia ich. To jest koszmar, który wciąż nachodzi rzeźników z Pekinu i nie pozwala im spokojnie spać.

Matthew Cookson

Tłumaczył. B. Zindulski