Ze Świata * Ze Świata * Ze Świata * Ze Świata *

IRAK

Nowy plan całkowitej

kontroli USA

George Bush przestaje już twierdzić, że Irak jest demokratycznym państwem. Forsuje on „porozumienie bezpieczeństwa”, które pozbawi ten kraj suwerenności i umożliwi jego wykorzystanie jako platformy do wszczynania następnych wojen. Chodzi o potajemny traktat znany jako „Umowa o Statusie Sił”, który USA zamierzają wymusić na Iraku.

Nawet marionetkowy parlament iracki i iraccy prookupacyjni sojusznicy nie chcą tego zaakceptować.

Pod koniec maja dziesiątki tysięcy Irakijczyków wyszły na ulice, kiedy tylko wieści o porozumieniu przedostały się do arabskiego dziennika Al Hajat. Bush chce zbudować na terenie Iraku około 400 instalacji wojskowych, w tym bazy w pobliżu granic z Turcją, Iranem i Syrią.

W traktacie zawarte jest także prawo do prowadzenia przez USA wojen z państwami trzecimi z terytorium Iraku.

Jest to bezpośrednie zagrożenie dla sąsiadów Iraku i krok ku wojnie z Iranem. Ale dla wielu Irakijczyków największą zniewagą w nowym traktacie jest to, że wszyscy amerykańscy żołnierze i obywatele nie będą podlegać irackiemu prawu. W tych warunkach siły okupacyjne będą mogły użyć wszelkich śmiercionośnych środków w każdych okolicznościach. Będą miały zielone światło do aresztowania, zamykania w więzieniach a nawet zabijania irackich obywateli bez żadnych konsekwencji prawnych ze strony irackich instytucji.

W traktacie zawarto także klauzulę, która toruje drogę do dominacji USA nad gospodarką Iraku. Przedtem Stany Zjednoczone zgodziły się na współuczestnictwo firm irackich w kontraktach, co miało zachęcić je do współpracy z siłami okupacyjnymi, ale ta strategia nie zdołała powstrzymać oporu przeciw okupacji. Dlatego USA chcą teraz nieograniczonego dostępu i kontroli nad irackimi dobrami materialnymi.

Ale, jak już w przeszłości bywało, Stany Zjednoczone się przeliczyły. Wielu Irakijczyków potępiło układ, który ma być podpisany przez premiera Iraku Nuri al Malikiego jeszcze przed końcem lipca. Szyicki duchowny Muktada as Sadr, który poprowadził trzy powstania przeciw okupacji, określił to porozumienie jako upokorzenie. Stowarzyszenie Mędrców Muzułmańskich, będące głosem głównych sił sunnickiego oporu, stwierdziło, że jest to droga do całkowitej dominacji okupantów w sferze wojskowej, gospodarczej i kulturalnej. Wiceprezydent Iraku Tarik al Haszimi stwierdził, że suwerenność kraju jest czerwoną linią, którą USA próbują przekroczyć. Wielki Ajatollah Ali Sistani będący najwyższym szyickim autorytetem w Iraku, domaga się ogólnokrajowego referendum w tej sprawie. Powiedział, że nie zgodzi się na podpisanie takiego porozumienia tak długo, jak będzie żył. Sprzeciwił się nawet Abdul Aziz al Hakim, przywódca proamerykańskich brygad Badr.

W obliczu narastającego sprzeciwu amerykański ambasador Ryan Crocker zagroził pozbawieniem Iraku nawet tak ograniczonych w swych możliwościach własnych organów władzy, jak parlament, rząd i prezydent, jeśli te władze odmówią zawarcia porozumienia.

Po raz kolejny okazuje się, że ruch antywojenny miał rację ostrzegając, że za hasłami „interwencji humanitarnej” i „demokracji” kryje się plan całkowitego ujarzmienia Iraku i wojny bez końca.

Tłumaczył Eryk Baradziej


Kontakt z Inicjatywą „Stop Wojnie”: stopwojnie@go2.pl; www.stopwojnie.org