Naszym zdaniem * Naszym zdaniem * Naszym zdaniem *
Strajk w Poczcie Polskiej
Niepotrzebna klęska
Niestety, strajk pocztowców zakończył się po tym, jak kierownictwo pocztowej „Solidarności” zawiesiło strajk po dziewięciu dniach (3-11 czerwca).
W porozumieniu nie było mowy o postulatach płacowych, które wywołały strajk.
Według mediów ok. 30 związków zawodowych na poczcie zgodziło się w końcu maja na podwyżkę wartą 400 zł. „Solidarność” i kilka innych związków nie zgodziły się na to domagając się podwyżki o 537,50 na etat od 1 stycznia 2008 roku. Natomiast według Działu Informacji Komisji Krajowej „Solidarności” związek “domaga się podwyżek płac w Poczcie Polskiej w wysokości 400 zł brutto na jeden etat od 1 stycznia 2008. Pocztowa "Solidarność" obawia się, że porozumienie, które podpisał dyrektor Poczty Polskiej z innymi związkami zawodowymi nie wpłynie znacząco na wysokość wynagrodzeń najgorzej zarabiających pracowników Poczty.”
„Solidarność” zrzesza znaczną część pocztowców, ale większość pocztowców nie strajkowała. Niemniej jednak mniejszościowe akcje mają sens, jeśli mają szansę się rozpowszechnić i być skutecznymi. Wydaje się że tak było tym razem.
Strajk był bardzo dotkliwy dla pracodawców (czyli w końcu dla rządu) – udało się uniemożliwić normalne działanie Poczty Polskiej.
Dlaczego zakończono akcję? Niewątpliwie rządowi pomogła nikła informacja w mediach o postulatach strajkujących, podczas gdy podawano informacje ze strony pracodawców o rzekomo malejącej liczbie strajkujących. Jednak związkowcy od dawna wiedzą, że nie można spodziewać się niczego innego od mediów.
W końcu do klęski doprowadził brak zdecydowania liderów strajku. Chociaż „Solidarność” pozostaje w sporze z pracodawcą i zapowiada, że do rozmów o podwyżkach wróci jesienią, trzeba nazwać rzeczy po imieniu – powrót do pracy bez żadnych ustaleń płacowych jest klęską.
Punktem zwrotnym i szansą na rozszerzenie protestu mogło stanowić zwolnienie z pracy Henryki Król z dolnośląskiej „Solidarności” w ostatnim dniu strajku. W uzasadnieniu wypowiedzenia z pracy napisano, że podczas blokady sortowni we Wrocławiu utrudniała wykonywanie obowiązków innym pracownikom. Król na poczcie przepracowała 28 lat, w zeszłym roku otrzymała nawet odznakę dla zasłużonych dla łączności!
Już 10 czerwca prezydium Komisji Krajowej „Solidarności” poparło planowaną na 13 czerwca pikietę pocztowców przed Kancelarią Premiera. Apel był jednoznaczny. Komisja Krajowa “zwraca się do członków Związku o jak najliczniejszy udział w pikiecie. Apelowano o jak najliczniejszy udział członków Solidarności”. Mówiono nawet o “łamaniu prawa przez dyrektora Poczty Polskiej”. Po wyrzuceniu z pracy Henryki Król dolnośląscy pocztowcy zapowiedzieli, że przyjadą na pikietę do Warszawy.
Zamiast skorzystać z szansy organizowania masowej demonstracji liderzy pocztowej „Solidarności” zakończyli strajk, a demonstracja pod kancelarią Tuska została odwołana.
Na stronie internetowej „Solidarności” Dział Informacji Komisji Krajowej zapewnia, że “dyrekcja zobowiązała się, że nie będzie wyciągała konsekwencji wobec pracowników, którzy podjęli strajk”.
Inaczej to widzą dolnośląscy pocztowcy. 12 czerwca zastępca przewodniczącego dolnośląskiej Solidarności, Kazimierz Kimso, zwrócił się z apelem do związkowców w regionie, w którym czytamy: “Z treści Porozumienia nie wynika, że zostaną cofnięte wypowiedzenia za udział w strajku co dotyczy m.in. naszej koleżanki Henryki Król Przewodniczącej MOZ NSZZ „Solidarność” Pracowników Poczty Polskiej we Wrocławiu, która wczoraj otrzymała wypowiedzenie umowy o pracę z art. 52 kp. (dyscyplinarka). Nie dopuśćmy do tego, aby nasza koleżanka poniosła niezasłużenie konsekwencje za kierowanie protestem na Dolnym Śląsku.”
Związkowcy pracujących w Poczcie Polskiej muszą szybko ocknąć się od rozczarowania po zawieszeniu strajku. Trzeba bronić związkowców przed represjami, starać się ponownie walczyć o podwyżki i przeciwstawić się planowanym zwolnieniom. “Nieoficjalnie mówi się, że może to dotyczyć nawet 20 proc. pracowników”- jak informuje Dziennik.