W irackim bagnie


Okupanci w Iraku mają problemy na wszystkich frontach. Nie tylko robotnicy strajkują przeciw próbom grabieży irackiej ropy, ale porażką zakończyła się wielka operacja militarna mająca zapewnić „porządek” w Bagdadzie i innych dużych miastach dzięki dodatkowym tysiącom amerykańskich wojsk. Głównym efektem przeprowadzonej przez Busha „szarży” są dodatkowe ofiary zarówno wśród Irakijczyków, jak i żołnierzy okupacyjnych armii. W maju w Iraku zginęło 131 żołnierzy okupacyjnej koalicji (w tym 126 Amerykanów), a liczba zabitych żołnierzy USA przekroczyła 3500. Ogółem pierwsze półrocze 2007 r. będzie zdecydowane najkrwawsze od momentu wybuchu wojny, z miesięczną średnią przekraczającą 90 zabitych amerykańskich żołnierzy. Amerykanie stracili także samolot F -16, który „rozbił się” w dniu 15 czerwca.

Ale to nie koniec złych wiadomości dla Busha i jego sojuszników. Radykalny duchowny szyicki, Muktada as Sadr, z którym związana jest wielotysięczna Armia Mahdiego, odciął się od krwawych etnicznych i religijnych waśni między grupami wyznaniowymi i etnicznymi w Iraku wzywając do wspólnej walki z okupantem. Sadr zaczął wyrzucać z szeregów własnego ugrupowania ludzi związanych z sekciarską przemocą. Co więcej, wycofał lojalnych wobec siebie ministrów z marionetkowego irackiego rządu. To ważny krok w kierunku stworzenia zjednoczonego ruchu oporu przeciw okupacji.


Filip Ilkowski