Wojna sześciodniowa przeciw ludności arabskiej

Od 1948 r. setki tysięcy palestyńskich uchodźców czekało na możliwość powrotu do domów, które byli zmuszeni opuścić z chwilą powstania państwa Izrael. W latach 60-tych dorastało właśnie nowe pokolenie, nie znające niczego poza nędzą i brudem obozów dla uchodźców.

U schyłku lat 50-tych działacze palestyńscy utworzyli Palestyński Ruch Wyzwolenia Narodowego, szerzej znany pod nazwą Fatah. Byli oni zdecydowani wszcząć akcje militarne przeciwko Izraelowi.

Pierwszą ofensywę Fatah rozpoczął w grudniu 1964 r.. Choć skutek operacji był minimalny – wielu partyzantów zostało aresztowanych przez policję egipską – po niej nastąpiły kolejne.

Popularny przywódca Egiptu Gamal Abdel Naser opowiadał się za ostrożnym podejściem, ale Palestyńczycy spotkali się z większą przychylnością w Syrii. Zamach stanu w lutym 1966 przywiódł do władzy partię Baas, której rząd niebawem zaczął wzywać do “ludowej wojny wyzwoleńczej”.

Nowy reżim wzmocnił więzi Syrii ze Związkiem Radzieckim, co skłoniło króla Jordanii Husajna do wypowiedzi o widmie radziecko-syryjsko-egipskiej osi, zagrażającej interesom Zachodu na Bliskim Wschodzie.

Między Izraelem a Syrią wywiązała się wojna na słowa. Izraelczycy oskarżali Syrię o stwarzanie zagrożenia dla zaopatrzenia ich kraju w wodę i ułatwianie Palestyńczykom najazdów na Izrael od strony Wzgórz Golan.

Na początku 1967 r. wydawało się już, że napięcie zelżało, a ataki partyzanckie pomału ustawały. W kwietniu Izrael ogłosił plan rolniczego zagospodarowania całej strefy zdemilitaryzowanej na pograniczu syryjsko-izraelskim. Syryjczycy potraktowali to jako umyślną prowokację.

Kiedy 7 kwietnia na spornym terenie pojawił się pierwszy izraelski traktor, Syryjczycy przypuścili atak moździerzowy. Izraelczycy odpowiedzieli czołgami i artylerią oraz atakiem lotniczym na pozycje syryjskie.

W tak napiętej atmosferze do Kairu dotarła wiadomość o ruchach izraelskich wojsk w pobliżu granicy z Syrią. Wszystko wskazywało na to, że Izrael planuje obalenie siłą syryjskiego reżimu.

11 maja generał Icchak Rabin oświadczył: “Zbliża się chwila, w której pomaszerujemy na Damaszek, aby obalić rząd Syrii.”

Nazajutrz Naser wysłał dwa bataliony na Półwysep Synaj. 23 maja nakazał on zamknięcie Zatoki Akaba dla izraelskich okrętów.

5 czerwca o godz. 8.30 samolot egipskiego marszałka polnego Abd-al-Hakima Amera wystartował, aby przeprowadzić inspekcję egipskich pozycji na Synaju. Egipscy kanonierzy otrzymali rozkaz nieotwierania ognia, dopóki dowódca jest w powietrzu. Właśnie wtedy nastąpiła pierwsza fala izraelskich ataków.

Podczas gdy Amer był odcięty od świata na pokładzie samolotu, dowódcy izraelscy wyeliminowali z walki egipskie lotnictwo i już w pierwszej godzinie wojny zneutralizowali wszelkie zagrożenie, jakie Egypt mógł stwarzać dla Izraela. Skalę swego zwycięstwa zachowali jednak w tajemnicy. Następnego dnia Strefa Gazy, zamieszkiwana przez setki tysięcy palestyńskich uchodźców, padła ofiarą najazdu wojsk izraelskich.

7 czerwca Izraelczycy zdobyli także Betlejem i Hebron na Zachodnim Brzegu Jordanu, gdzie wcześniej stacjonowała armia Jordanii, a izraelski desant powietrzny zajął wschodnią Jerozolimę włącznie ze Starym Miastem, gdzie znajduje się meczet Al-Aksa oraz Ściana Płaczu.

Poza tym Izraelczycy rzucili swoje siły na Synaj. Szybko odepchnęli wojska egipskie w rejon Kanału Sueskiego. Dla Palestyńczyków z Zachodniego Brzegu rok 1967 był powtórką katastrofy z roku 1948. Tysiące ludzi zbiegły do Jordanii, aby tam gnieździć się w obozach dla uchodźców w fatalnych warunkach.

Kryzys doprowadził do raptownego odrodzenia arabskiej jedności, gdy Naser oskarżył USA i Wielką Brytanię o wspieranie izraelskiego ataku przez dostarczanie myśliwców.

Widząc izraelskie samoloty bojowe krążące bez przeszkód nad Kairem, Naser zdawał sobie sprawę, że porażka Egiptu jest w rzeczywistości porażką wszystkich Arabów. W telegramie do dowódców syryjskich nalegał, aby oszczędzali siły i zgodzili się na zawieszenie ognia proponowane przez ONZ.

Egipski kontratak się nie powiódł, armia poszła w rozsypkę, a odwrót okazał się druzgocącą klęską. Tysiące Egipskich żołnierzy utknęło na Synaju w okrążeniu sił nieprzyjaciela. Ostrzeżenie Nasera pod adresem Syryjczyków przyszło zaś za późno.

Choć 9 czerwca o 3.20 nad ranem rząd syryjski poprosił o zawieszenie broni, siły izraelskie, zająwszy wzgórza Golan, posuwały się naprzód w kierunku Damaszku. Dopiero w rejonie miasta Kunaitra armia Izraela zatrzymała się i zaakceptowała zawieszenie ognia, które zaczęło obowiązywać następnego dnia.



Najstraszniejszym ciosem, jaki przyniosła wojna, był fakt, że zdemaskowała ona bezskuteczność reżimu Nasera. Dzięki jego sukcesom w polityce wobec wielkich mocarstw Egipt miał najnowszy sprzęt radziecki, ale wojsko pod jego dowództwem nie przeszło pomyślnie próby wojny. Wieczorem 9 czerwca Naser wziął na siebie pełną odpowiedzialność za klęskę i zrezygnował z urzędowania.

Nim upłynęło kilka godzin, tysiące ludzi wyległy na ulice w całym Egipcie, by domagać się pozostania Nasera na stanowisku. Reporter opisywał to słowami: “Przeszło dwa i pół miliona ludzi zalało ulice Kairu… Wykrzykiwane hasła brzmiały jednoznacznie: ‘Precz z imperializmem, precz z dolarem!’ i ‘Żaden inny przywódca - tylko Gamal!’”.

Następnego dnia Naser wycofał rezygnację. Spontaniczna fala społecznego poparcia potwierdziła jego prawo do przywództwa, lecz między napuszonymi słowami a rzeczywistością ziała rozpaczliwa przepaść.

W lutym 1968 roku robotniczą dzielnicą Heluan na peryferiach Kairu wstrząsnęły masowe demonstracje, które szybko rozprzestrzeniły się na miasteczka uniwersyteckie w Kairze i Aleksandrii.

Demonstranci oblegli siedzibę Zgromadzenia Narodowego skandując: “Żadnego pobłażania dla zdrajców [w armii]” oraz “Nie ma socjalizmu bez wolności”.

W marcu tego samego roku palestyńscy partyzanci odparli izraelski atak na obóz uchodźców w jordańskiej miejscowości Karameh. Bitwa pod Karameh wywołała radykalizację nastrojów w całym świecie arabskim.

W oczach milionów Arabów partyzanci zdołali dokonać tego, co nie udało się armiom państw arabskich w 1967 r.. Ruch ten miał pchnąć świat arabski w nową rundę zmagań, która stała się zagrożeniem dla panujących reżimów.

Wystąpienia partyzantów ustały do 1982 roku, pokonane częściowo przez ataki izraelskie, a częściowo przez represje ze strony państw arabskich. Jednak w 1987 r. centrum ruchu oporu przeniosło się na terytoria zdobyte przez Izraelczyków w 1967 r., gdzie wybuchło powstanie ludowe znane jako “intifada”.

Anne Alexander

Tłumaczył Paweł Listwan

-------==

Korzyści dla imperializmu

W 1967 r. Stany Zjednoczone właśnie przegrywały swoją długą i zażartą wojnę w Wietnamie toczoną przeciwko Viet-Congowi, partyzanckiemu ruchowi wyzwolenia narodowego, którego bazę stanowili chłopi. USA były przerażone perspektywą rozprzestrzenienia się ruchu antyimperialistycznego na Bliski Wschód.

Gdy Izrael zaczął toczyć wojnę z Egiptem, USA nie miały żadnych wątpliwości, po czyjej stronie stanąć. Ich poparcie przyczyniło się do rozstrzygnięcia wojny na korzyść Izraela. Dokument amerykańskiego departamentu stanu szczerze stwierdzał:

“Izrael prawdopodobnie zrobił na Bliskim Wschodzie więcej w stosunku do zainwestowanych w niego pieniędzy i wysiłku niż którykolwiek z naszych tak zwanych sojuszników w jakiejkolwiek innej części świata od czasu drugiej wojny światowej. [...] Na Dalekim Wschodzie nie mieliśmy prawie nikogo, kto by nam pomógł w Wietnamie. [...] Tutaj zaś Izraelczycy wygrali wojnę samodzielnie, odwrócili od nas uwagę opinii publicznej, i przysłużyli się zarówno własnym interesom, jak i naszym”.

Izrael był za to wynagradzany w ciągu czterech następnych lat niesłychanymi ilościami pomocy wojskowej – m.in. najnowszymi ponaddźwiękowymi myśliwcami Phantom – dziesięciokrotnie większej niż pomoc, jaką uzyskiwał od USA od roku 1948, kiedy to zostało utworzone państwo Izrael.

Stany Zjednoczone podziękowały Izraelowi też w inny sposób. Przymknęły oczy na zajęcie przez to państwo wschodniej Jerozolimy, Zachodniego Brzegu Jordanu, Strefy Gazy oraz części pustyni Synaj. Faktycznie USA bezpośrednio wspomagały zagarnianie terenów przez Izrael. Z reguły bowiem wetowały wszelkie usiłowania ONZ, które miały zmusić Izrael do wycofania się z terytoriów okupowanych.

Zwycięstwo Izraela w czerwcu 1967 roku jednak nie tylko nie powstrzymało ruchu antyimperialistycznego na Bliskim Wschodzie, ale wręcz wzmocniło o wiele groźniejszego wroga – oparty na zbrojnej partyzantce ruch “fedainów”.

Miał on swoje korzenie w obozach uchodźców palestyńskich rozrzuconych po całym świecie arabskim, a przewodziła mu Organizacja Wyzwolenia Palestyny (OWP). Z niego to u schyłku lat osiemdziesiątych i na przełomie stuleci wyrosły intifady, czyli mające oparcie w masach powstania Palestyńczyków na okupowanych terytoriach.

Wprawdzie kierownictwom tych ruchów nie udało się wypracować strategii, która pozwoliłaby wyprzeć Izraelczyków, lecz sprawa Palestyny stała się głośna w świecie. Flaga palestyńska, potężny międzynarodowy symbol jedności przeciwko uciskowi i imperializmowi, była widoczna na wielkich demonstracjach antywojennych ostatnich lat na całym świecie.

Ubiegłoroczna szokująca klęska Izraela w walce z armią partyzancką libańskiego Hezbollahu była wyraźnym zwiastunem tego, jak może wyglądać strategia prowadząca do zwycięstwa – musi ona zacząć angażować ogół ludności w szeroko rozumianym świecie arabskim i islamskim.

Oto prawdziwa nauka płynąca z 40-ej rocznicy wojny izraelsko-arabskiej z czerwca 1967. O ile Zachód nie zmusi Izraela do rozpoczęcia rzeczywistych ustępstw i do demontażu syjonistycznej struktury tego państwa, która tkwi u źródeł ucisku Palestyńczyków, czeka nas wybuch trzeciej intifady albo jakiegoś jej odpowiednika.

Powstanie takie rozszerzy się zarówno w obrębie Izraela, począwszy od Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy, jak również poza ich granice, na Egipt i Jordanię rządzone przez proamerykańskie reżimy.

Ta intifada bez granic przyćmi wszystkie wcześniejsze zrywy. Nada ona nowe znaczenie i postępowy wyraz wściekłości i frustracji, którymi obecnie tak wyraźnie kipi cały Bliski Wschód i nie tylko.

Będzie to ostrzeżenie dla całego Izraela i jego zachodnich popleczników: albo zaakceptują Palestyńczyków oraz wszystkie narody arabskie i muzułmańskie jako równych sobie, albo będą musieli opuścić ich ziemie.

John Rose

Tłumaczył Paweł Listwan